Wróć do katalogu

Cierpienia młodej Julii

Opowiadanie inspirowane "Cierpieniami młodego Wertera" Goethego. Eksperymenty ze stylem trwają w dalszym ciągu.

Hank, opublikowano , 8 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Julia z zadumą patrzyła przez okno na ciemnoszare niebo. Przypominało wyblakłe płótno, opinające kształtne biodra tancerki. Wzdymało się i falowało pod wpływem silnego wiatru. Ciężkie masy powietrza wygrywały melodię na kształt „Zimy” Vivaldiego. Koncert na cześć brzydoty świata. Niepokojące dźwięki wiolonczeli, wariackie tempo skrzypiec. Liście szumiały niczym talerze wyznaczając rytm. Demoniczna muzyka wypędzała ostatnie promienie światła z pustego i zimnego mieszkania, robiąc miejsce dla nocnych cieni. Podeszła do ogromnego, mahoniowego stołu. Stała na nim tylko pełna butelka wódki. Odkręciła korek i przyssała się do niej jak do piersi matki. Nie odstawiając butelki od ust wypiła prawie połowę. Upadła na podłogę robiąc przy tym mnóstwo hałasu. Przy nodze stołu dostrzegła kilka pomiętych papierosów. Wetknęła jednego do ust i zaczęła szukać w kieszeni bluzy zapalniczki. Donośne, bełkotliwe „kurwa!” rozniosło się po całym mieszkaniu. Oto jest upadek piękna i czystości. Minie kilka godzin zanim obudzi się w kałuży własnego moczu. Może wtedy zrozumie jak twardym kamieniem wyłożone jest dno. A może sięgnie po pozostały w butelce alkohol. Będzie próbowała lekarstwa, mimo tego, iż wie, że nie pomoże. Nigdy nie pomaga. Jedynie szepcze, mówi, krzyczy. Torturuje wspomnieniami, łamie charaktery, zabija osobowości. Nie daje zapomnieć, że krawędź jest blisko. Jednak każe na niej balansować. Być może jednak zdarzy się cud i oświetli jej drogę. Na ławce siedział młody, przystojny mężczyzna. Blade światło latarni oświetlało jego łagodne rysy. Kilkudniowy zarost dodawał mu uroku. Z kieszeni wyciągnął paczkę czerwonych L&M. Paląc papierosa rozglądał się spokojnie po parku. Kontury drzew przypominały ludzkie twarze wykrzywione w grymasie. Przerażający obraz uzupełniały płynące z oddali krzyki meneli lub dresiarzy. Odgłosy pijackich burd. Wśród tych dźwięków z trudem można było usłyszeć kroki. Chłopak jakby tylko na to czekał. W kręgu światła stanęła piękna dziewczyna. Z uśmiechem na twarzy podeszła do ławki. Młodzieniec wstał, wyciągnął do niej dłoń, którą bez wahania chwyciła. Ich usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Całowali się odcinając się od reszty świata. Tylko oni istnieli w tym momencie. Oddawali się rozkoszy, nieświadomi tego, że za jednym z drzew ukryta była Julia, obserwująca ze łzami w oczach śmierć ideału. Nagle podbiegła do przytulającej się pary i zebrawszy w sobie całą siłę na jaką było ją stać uderzyła młodego chłopaka. Ten z wyrazem zdumienia na twarzy próbował coś powiedzieć, może przeprosić, może wyjaśnić, lecz zraniona dziewczyna zniknęła za najbliższym drzewem. Rozmyła się w ciemności, która pochłonęła wszystko wokół, parę, upiorne drzewa i latarnie, a nawet pijackie śpiewy. Julia obudziła się w ogromnym łożu. Podparła głowę i zauważyła leżącego obok niej mężczyznę, tego samego którego spotkała w parku. Wpatrywał się w nią z uwielbieniem. Jego usta rozszerzyły się cudownym uśmiechu. Dziewczyna poczuła w piersi balon szczęścia, który rósł pompowany tym uśmiechem. Chciała pogładzić po policzku swoją miłość, powód szczęścia. Dotknąć jego ciała, lecz kiedy wyciągnęła dłoń wszystko się rozmyło. Balon w jej ciele nagle pękł, jakby ktoś ukłuł go szpilką. Powoli zaczynała rozróżniać kształty. Wtedy zdała sobie sprawę z tego, iż leży na podłodze. Miała mokre ubranie. Niepewnie podjęła próbę wstania na nogi. - Sen, tylko sen – powtarzała bez emocji. Zobaczyła na stole pustą do połowy butelkę wódki. Kiedy po nią sięgała w mieszkaniu rozległ się dźwięk telefonu. Przeklinając zaczęła szukać w kieszeniach, później w okolicach stołu. Komórkę…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych