Wróć do katalogu

Co kryje mrok cz. I: Druga Strona

Krórki wstęp do, mam nadzieję, ciekawego i wciągającego opowiadania, czekam na wasze opinie...

Hawkmoon5, opublikowano , 9 min czytania, 3,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Druga Strona

Coś się poruszyło. Było jednak za ciemno aby stwierdzić co to mogło być. „Pewnie jakiś szczur... Ale kogo to obchodzi??” Andrzeja też nie obchodziło. Szedł dalej. Czuł jak całe jego ciało domaga się odpoczynku. To był kolejny dzień cholernie ciężkiej pracy. Coraz trudniej było znaleźć chęć, żeby wstać kolejnego dnia. Ale cóż zrobić. Takie życie.

Jeszcze parę kroków. Chłodny browarek z lodówki, chwila przed telewizorem i spać. Zapomnieć przez te parę godzin o otaczającej szarości. Zwykły polski wieczór. „Jeszcze kilka lat temu wszystko było wyzwaniem, a teraz...”. Znużony dotarł do właściwej furtki. Chłód klamki przyjął niczym orzeźwiającą bryzę. „Nareszcie. Kolejny dzień z głowy”.

Wszedł do domu. Mieszkanie było schludne. Panował w nim porządek. Nie wynikało to jednak z natury właściciela. Andrzej, od kiedy kupił to mieszkanie, nigdy nie miał czasu się tak naprawdę nim nacieszyć. Nie miał nawet czasu nabałaganić.

Spojrzał z pogardą na wnętrze. „Kolejny dowód mojej bezsilności...” Podszedł zmęczonym krokiem do lodówki i zajrzał do środka. „Cholera. Zapomniałem kupić piwa. Lepiej wezmę prysznic i pójdę spać. Dzisiaj już nic dobrego mnie nie spotka”

Nagle rozległ się dzwonek. „A, to coś nowego. Nikt tu nie zaglądał...” Nie mógł sobie przypomnieć dokładnie od kiedy... Z dalszego zamyślenia wyrwał go kolejny, nieco bardziej natarczywy już dzwonek. Andrzej podszedł do drzwi i uchyliwszy je nieco. Wyjrzał na zewnątrz. Przy furtce stał jakiś mężczyzna zachowując się co najmniej podejrzanie.

- O co chodzi?? - Proszę.... Proszę mi... pomóc – głos mężczyzny był wyraźnie słaby.

Dopiero w tej chwili Andrzej zauważył, że nieznajomy ledwie trzyma się na nogach. Trzymał jakąś szmatę przyciśniętą do lewego uda i sprawiał wrażenie, że odczuwa przeraźliwy ból.

- Nie znam Pana!!! Kim Pan jest? – Andrzej może i był zmęczony, ale poczucie nagłego zagrożenia natychmiast spowodowało przypływ adrenaliny i szybsze bicie serca. - Proszę... Ja... ja już nie dam rady... proszę... ja pana znam... nie dam rady... proszę...

Mężczyzna wyraźnie tracił siły. Andrzej musiał podjąć decyzję: albo mu pomóc, albo zostawić go samemu sobie. Przez chwilę rozważał nad tym co powinien zrobić. Nie chciał się w nic angażować, ale ten kretyn jeszcze gotów umrzeć przed jego furtką, a już na pewno zdążył zostawić ślady na dzwonku. Na posterunku nigdy by mu nie uwierzyli, że nie ma z tym nic wspólnego. Znał ich metody, zbyt wiele razy miał z nimi do czynienia zawodowo, żeby ich niedoceniać. Pozostało już tylko jedno...

- Niech Pan się nie rusza... Już wychodzę... Andrzej zamknął drzwi, żeby zdjąć łańcuch i je otworzyć. Chłodne powietrze nocy uderzyło w niego niczym złowroga fala. „Czuć już zimę... Trzeba wyciągnąć cieplejsze ubrania z szafy”. Zatrząsł się, opatulił lepiej i ruszył w kierunku nieznajomego. - Co Panu jest...

*** Rajmund kroczył dumnie z podniesionym czołem. „Tak, wreszcie się udało”. Na jego twarzy pojawił się nieznaczny uśmiech. Tak, teraz nie mógł sobie pozwolić na okazywanie swojej radości. Teraz miał zbyt wiele do stracenia. Co innego wieczorem... Wreszcie będzie miał chwilę czasu na spotkanie z Lilly. „Ale koniec tych bzdur, otrząśnij się Mund, jesteś w robocie, a tu nie możesz sobie pozwolić na dekoncentrację”.

Nie był jednak w stanie w pełni odgonić dobrego samopoczucia, zwłaszcza gdy przypomniał sobie swoje początki. Wszyscy mówili, że to nie ma sensu. Mówili, że jest zbyt głupi i że sobie nie poradzi. Zaparł się jednak. Ostro trenował. Każdego dnia powtarzał sobie, że kiedyś, kiedyś w końcu się to wszystko opłaci. „A teraz?? Gdyby mogli mnie teraz zobaczyć... cha cha cha... to by dopiero był widok”.

Ochroniarz przyszłego prezydenta... „Lepiej nie zapeszać. Wybory dopiero za dwa dni, ale wszyscy mówią, że wygra. Więc na pewno tak będzie”. Znów uśmiechnął się do swoich myśli. Nagle zapadła cisza...

Rajmund nie rozumiał co się dzieje... Cały świat jakby stanął w miejscu. „Kurna co jest?? Przecież wczoraj nic nie brałem”. Jego ciało przeszył jakby wstrząs... W tym momencie zrozumiał, że to nie pierwszy wstrząs jaki poczuł. „Ta cisza...”

Nagła fala gorąca zaczęła przebiegać jego ciało... Jej źródło znajdowało się gdzieś z boku... Rajmund przyłożył rękę w to miejsce... Podniósł rękę, aby mógł lepiej się przyjrzeć...…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych