Wróć do katalogu

Co za dzień

Ile można mieć pecha w jednym dniu

hanibal, opublikowano , 9 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Był piękny, słoneczny poranek. Na prawie bezchmurnym niebie, dumne słońce unosiło swoją złotą głowę, nie przesłoniętą nawet najmniejszą chmurką. Z radością wsiadłem do samochodu i pojechałem do pracy. Uwielbiałem te ranne wyprawy. Zawsze wstawałem wcześnie, by móc napawać się świeżością poranka. Żonę zostawiłem śpiącą bo po co ją budzić? Świetnie zarabiałem i nie było potrzeby byśmy razem musieli pracować. Układ był taki, że ja przynosiłem pieniądze, a ona zajmowała się domem. Oboje byliśmy z tego bardzo zadowoleni. Typowa szczęśliwa rodzina.

Tak, musiałem przyznać że w życiu mi się układało. Wszystko co zacząłem z sukcesem zawsze doprowadzałem do końca. A teraz nowy, tak pięknie zapowiadający się dzień. Wszedłem do samochodu, odpaliłem silnik i z duszą nucąca „Odę do Radości” pojechałem do pracy. Wiedziałem, ze za godzinę miasto będzie całkowicie zakorkowane. Dlatego wołałem wyjechać wcześniej i spędzić więcej czasu w biurze, niż stać w wielokilometrowym korku, w nerwach odliczając uciekające minuty. Dzięki wczesnemu wyjechaniu, droga była prawie pusta i po 20 minutach byłem już pod okazałym biurowcem w którym mieściły się biura firmy w której pracowałem. Parking służbowy o tej godzinie był prawie pusty, wiec bez problemu mogłem zostawić samochód w miejscu, które najbardziej mi odpowiadało. Wszedłem do biurowca. Ochroniarz, wydający klucze przywitał mnie z uśmiechem:

- Witam panie Krzysztofie, jak zwykle wcześnie...

Uśmiechnąłem się do niego, kiwając potakująco głową:

- Tak panie Arturze jakoś tak się złożyło...

Kiwnął z wdzięcznością głową i podał mi klucz. Chyba byłem jednym z nielicznych, którzy traktowali go jak człowieka. Uważałem że tak trzeba. Nigdy nie cierpiałem na manię wyższości i każdą osobę z którą rozmawiałem traktowałem z szacunkiem. Dzięki temu praktycznie nie miałem wrogów, a jeżeli tacy byli, to i tak nie mieli zbytniej siły przebicia.

Dojechałem windą na piętro gdzie znajdowało się moje biuro. Wszedłem do środka odpaliłem komputer i wziąłem się do pracy. Moja dotychczasowa zawodowa kariera to był ciąg sukcesów zawodowych. Zaczynałem moja służbowa przygodę od stanowiska zwykłego sprzedawcy, potem awansowałem na kierownika sklepu, a obecnie zza biurka koordynowałem prace kilkunastu sklepów. Wyniki miałem bardziej niż dobre, dlatego z ufnością i radością mogłem patrzeć w przyszłość. Co ona przyniesie? Nawet nie chciałem oddawać się marzeniom. Co ma być to będzie, ale zapowiada się cudownie.

Po niedługim czasie, zaczęli zjeżdżać się koledzy i koleżanki. Z każdym witałem się z uśmiechem, nie odrywając się od swoich zajęć. Miałem kilka ważnych projektów, które realizowałem i dlatego musiałem pracować na kilku płaszczyznach równocześnie. Palce śmigały mi po klawiaturze. Od czasu do czasu przerywałem pisanie, by wykonać telefon w celu uaktualnienia danych, czy zapewnienia że to co miało dotrzeć na miejsce faktycznie dotarło.

W pewnym momencie zadzwonił telefon. Podniosłem słuchawkę i usłyszałem, że jestem proszony do szefa na rozmowę. Szybko przeanalizowałem moje ostatnie sukcesy i z radością udałem się na spotkanie. Byłem pewien, ze czeka mnie miła niespodzianka. Z uśmiechem wszedłem do gabinetu prezesa. Z lekkim zdziwieniem ujrzałem, że znajdowali się w nim jego zastępcy, oraz trzech kierowników. „ Wow czyżbym aż tak był dobry”- pomyślałem z dumą. Zapewne dostane pochwałę przy wszystkich. Jednak twarze obecnych były bardzo poważne. Szef skinął lekko głowa na powitanie i bez słowa pokazał ręką bym usiadł. Lekko zdziwiony spełniłem to życzenie.

Zapadła cisza. Ale już zacząłem być lekko zaniepokojony. Szef spojrzał na mnie ze smutkiem i powiedział:

- Ogromnie jest rozczarowany panie Krzysztofie. Przyznam, ze liczyłem że będzie nam pan bardzo pomocny. Nawet planowałem, żeby pana awansować na mojego zastępcę. A tu taki numer. Czy naprawdę liczył pan że się nie zorientujemy? Jak pan mógł to zrobić?

Spojrzałem po wszystkich jak po wariatach. „ O co tu chodzi? Co takiego robiłem”

- Panie prezesie, ale ja nie wiem o czym pan mówi. Co takiego zrobiłem?

W sali rozbrzmiał szyderczy śmiech. Wszyscy na mnie spojrzeli z ironią. Prezes jeszcze raz pokiwał głową i

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych