Colorovo
Ot, krótka, kolorowa śmiesznostka. Trochę bajkowo, trochę surrealistycznie, ale przede wszystkim colorovo. Natchnione piosenką "Without You" grupy Silverchair.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
W barwnych czasach, na obrzeżach niewielkiego, choć ciekawego miasta, przy ulicy brukowanej kamieniami różnych kształtów i kolorów, w zamożnej dzielnicy, między dwomą rzędami niewysokich, szumiących drzewek stał domek w kolorze morelki. Niecałkiem domek - bo wcale nie był mały. Miał piętro, a pod nim parter. I piwniczkę. Z tynkowanych ścian wyzierały duże - i szerokie, i wysokie - okna o brązowych ramach. Dach zaś pokrywały czerwone - a raczej rudawe - dachówki. Cztery tynkowane ściany otaczał z czterech stron krótko przystrzyżony, zielony trawnik; do drzwi prowadziła wydeptana, brązowa ścieżka, otoczona z lewej i prawej strony grządką tulipanów czerwonych i żółtych, oraz beżowe schodki. Gdy przemierzyło się drogę od ulicy do drzwi - drewnianych, dwuskrzydłowych, malowanych na czarno i brązowo, i przeszklonych - by przestąpić próg, należało przydusić okrągły, czerwony dzwonek pod pozłacaną tabliczką z napisem "C.F. PORCELANA" Za drzwiami tymi, od dawna, choć nie od zawsze, mieszkała rodzina Porcelanowych. Mężczyzna, kobieta i dziecko. Mąż, żona i córka. Czajniczek Porcelanowy - szacowny pan domu - był człowiekiem niemłodym już, i jeszcze nie starym; poważnym i poważanym, dostojnym pozycją i posturą. We własnym domu miał własne biuro i w nim przesiadywał w zamszowym fotelu w kolorze bordo, wypisując i podpisując małe i duże świstki czarnym atramentem i stemplując niebieskiem stemplem. Mruczał przy tym, mrużył małe, czarne ślepka, kręcił głową, kiwał, nadymał się, sapał i pufał; kręcił czarny wąs i poprawiał przylizane do czaszki czarne włosy. Twarz miał okrągłą, nawet napuchniętą, i takie samo ciało - lecz nie od pufania, a od tego, że więcej siedział niż chodził i więcej jadł niż nie jadł. I był blady jak pergamin - nie dlatego, że papierowi za dużo czasu poświęcał, tylko dlatego, że słońce go nie widywało. W kącie biura wisiał co prawda ciemnozielony wyjściowy płaszcz i takiż melonik, lecz rzadko kiedy pan Porcelanowy narzucał coś na swój granatowy garnitur, a jeszcze rzadziej wychodził. Filiżanka Porcelanowa - pani domu i żona Czajniczka - cieszyła się podobnym szacunkiem i lepszym zdrowiem. Uwielbiała stroić się na niebiesko. W swym pokoju miała wielką mahoniową szafę, całą wypchaną błękitnymi i chabrowymi sukniami, paltami, płaszczami; na dnie szafy zaś stał rząd granatowych pantofelków, z których w ogóle używała może ze trzy pary. Miała kolczyki w tej tonacji; miała bransoletki, szale i apaszki; niebieski cień do powiek. I zdrowe, różowe policzki. Jeszcze by wstążki sobie wplatała w swe złote loki, gdyby nie to, że nie przystoi to ani jej wiekowi, ani pozycji. Lecz wałki, którymi codziennie kręciła włosy, i w których nikt jej nie oglądał, miały jej ulubiony kolor. Podobnież lakier do paznokci - który nie schodził zbyt szybko, bo Filiżanka nie trudziła sobie rąk gotowaniem, zmywaniem czy sprzątaniem. I nie dlatego, że ani garnki, ani płyn do zmywania, ani gąbka, ani ściereczka, ani miotła nie były niebieskie. Po prostu robił to ktoś inny, gdyż na to żona Czajniczka Porcelanowego była za dostojna. Jak się Czajniczek Porcelanowy i Filiżanka - wówczas jeszcze nie Porcelanowa, tylko Niebieska - zeszli, wiele lat temu - ale nie tak dużo - to sobie od razu do gustu przypadli. Bo on lubił granatowe garnitury, a ona niebieskie sukienki, i się w nich sobie wzajemnie spodobali. I zaraz był ślub. A potem dziecko. Figurynka Porcelanowa wkraczała zgrabnym, drobnym kroczkiem w dorosłość - ale jeszcze niezupełnie doszła. Tak jak wiosna czasem wygląda jak należy już na początku marca, a dopiero pod jego koniec ma prawo nosić tę nazwę - tak Figurynka już dawno prezentowała się jak kobieta, a wciąż jednak uważano ją dziewczynkę. Miała siedemnaście lat. I już wiele rzeczy nie było jej wolno, i tyle samo jeszcze nie. Już nie wypadało lalek stroić, a samej siebie jeszcze nie. Żadnych falbanek i pufów - nie mówiąc już o tym, że i ojciec i matka by trupem padli, gdyby za dużo odsłonił biały sweterek czy kremowa spódniczka. Kasztanowe włosy wiązała jej służąca w kok, żeby nie spływały na ramiona i plecy - a czyniła to tak mocno, że dziewczyna nie mogła nawet zmarszczyć czoła i miała na twarzy wyraz wiecznego zdumienia. Nadymała się i przewracała zielonymi oczyma na tę surową politykę, ale nic ani powiedzieć, ani zrobić nie mogła. Kręciła się więc po wielkim, bogatym domu w oczekiwaniu na utęsknioną dorosłość. Dla zabicia czasu zaczytywała się w kupowanych hurtowo romansach i marzyła po cichu - tak jak i czytała - że któraś z barwnych, zapierających dech w piersiach historii przydarzy się właśnie jej. Niewiele się w tym domu zmieniało, prócz tego, że Figurynka rosła wzwyż, a jej rodzice wszerz. Czajniczek zawsze o tej samej porze wchodził rano do biura i o tej samej porze wychodził z niego, identycznie od lat szczękając w zamku tym samym kluczem co zawsze. W salonie zawsze sączyła się z fikuśnego gramofonu nie za głośna, smętna, niby uwodzicielska muzyka, w tle bezczynności Filiżanki. O stałych, niezmiennych porach cała rodzina spotykała się przy stole z żółtym obrusem, by rano zjeść na śniadanie złociste tosty z białym masłem i dżemem truskawkowym, popijając je ciepłym kakao w czerwonych kubkach. Na obiad zawsze podawano zupę w białej wazie z niebieskim szlaczkiem, a po niej coś jeszcze - przy czym zawsze ziemniaki i zawsze na…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil MFitzner
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…