Coraz mniej mnie.
Opowieść o dziewczynie, która, nie radząc sobie z otaczającym światem, odnajduje własną, niebezpieczną drogę.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Chcieliście mieć kiedyś nad czymś pełną kontrolę? Chęć panowania. Nie zawsze udaje nam się to osiągnąć. Są jednak drogi, po których dojdziemy do władzy. Władzy absolutnej, która, wbrew pozorom, nie jest taka wspaniała jakby się wydawało. ------------------------------------------------------------------------------------------------- - Pamiętajcie! Idziecie do gimnazjum. Na wstępie musicie zrobić dobre wrażenie. MUSICIE! Od tego zależy, jak nauczyciele was będą postrzegać. Co osiągnięcie...- I tak dalej... Kolejna lekcja, na której dowiaduję się, że od pierwszej lekcji w gimnazjum zależy moja przyszłość. Siedem lekcji dziennie. Na każdej z nich pogadanka o zasadach panujących poza podstawówką. Jakie to nudne. Oklepane. Nauczyciele i ich porady. Wszystko, co wciąż słyszę to "MUSISZ", "MUSISZ", "MUSISZ". Nic nie mogę, wszystko muszę. Dzień w dzień jestem coraz bardziej zirytowana tym wszystkim. Chcę iść do gimnazjum na luzie. Wiem lepiej od nauczycieli jak tam jest. Co oni mogą wiedzieć? Wieki spędzają w murach podstawówki i uważają się za specjalistów od młodzieży, sukcesu i wychowania... Żałosne. Rozbrzmiał dzwonek. Korytarze wypełniły się dzieciakami. Takimi jak ja. Wszystkie znudzone. Niektóre przestraszone. Szkoda mi tych, którzy wierzą w słowa nauczycieli. Boją się, że dalej będzie tylko gorzej. A będzie tak samo. Musimy się tylko przegryźć z nowym otoczeniem. W szatni pustki. Rzadko podczas lat ktoś tu zagląda. Poza tym, to ostatni miesiąc szkoły. W ogóle rzadko kto do szkoły zagląda. Wołam Dizzy i ruszamy w stronę domu. Dizzy, dla jasności, to moja najlepsza przyjaciółka. Można tak to nazwać? Dzielimy się sekretami, jednak ona wciąż jest nieobecna. Swoje problemy uważa za najważniejsze. Siebie uważa za najważniejszą. - Dizz, idziesz do mnie? - Nie, muszę się pouczyć. Jutro przecież test z historii i trzeba napisać wypracowanie na polski. Plus jeszcze zapowiedzieli kartkówki z niemca i WOS-u. Jak się z tym wyrobić. - Nawet mi nie mów... Nie dam rady z samą historią, co dopiero z resztą. Coś zawalę. - No, no. Zawsze tak mówisz. Potem wychodzi, że ja dostaję jedynkę a ty pięć. - Mhm, tak, zawsze tak jest. Ej! Mam dychę w kieszeni. Idziemy coś zjeść? Jakiś hamburger czy coś? - Oj nie, nie, nie. Stwierdziłam, że muszę schudnąć. - Po co? Ja tam niby też muszę, ale mi się nie chce... - A tobie odbiło? Jesteś chudziutka. Ja za to mam czym się grzać.- Rzeczywistość była trochę mniej przerysowana. Nie byłam "chudziutka". Byłam szczupła. Miałam jednak trochę większe uda i mały brzuszek. Dizzy miał wszystko trochę większe. Jej całe ciało przypominało galaretę. Jej nawet dieta by nie pomogła, ale przecież nie mi o tym sądzić. - Chudziutka, nie chudziutka. Jakbym straciła tu i ówdzie to nie byłabym zła. Dobra, idę do domu. Zjem jakiś chleb z sałatą. Jak królik. - Jak wolisz, ja bym się na twoim miejscu nie odchudzał. Ale twoja decyzja. Rozstałyśmy się. Do domu idę długą ścieżką ułożoną z nierównej kostki. Może to nie taki głupi pomysł? Trochę zrzucić i byłabym niezłą laską. Przed domem mam stadion. Chodziłabym biegać. Tak, dobry plan. Odrzucę słodycze, kaloryczne posiłki i będzie super! Co my tu mamy? Pomidor, żółty ser, kiełbasa... Dobra, pomidor i chleb. Która godzina? Godziny też muszę przecież kontrolować. Szesnasta? Uznajmy, że po osiemnastej nie jem. Kurczę, ostatnie dwa kawałki chleba. Trochę mało jak na obiad. Może starczy. Przecież nie mogę dojeść kiełbasą! Godzina dziewiętnasta. Trochę mnie ściska z głodu. Kawałek chleba na obiad to słaby pomysł. Śniadań nie jem wielkich to obiadem trochę muszę nadrobić. Ok, dzisiaj zjem jeszcze bułkę. Mam przywiozła świeże, miękkie bułki, jak tu ich nie zjeść? - Mamo, jest coś do chleba zdrowego? - No masz tam ser, trochę szynki... - Nie mamo. Coś niskokalorycznego. - A od kiedy ty się tym przejmujesz? - Od dzisiaj. Idę na dietę. Będę ćwiczyć i zdrowiej jeść. No właśnie! Jak będziecie na zakupach to kupcie jakąś sałatę, warzywa, owoce. Tylko nie słodycze! - W głowach się przewraca tej młodzieży. Za moich czasów wszyscy jedli co chcieli, dużo czasu spędzali na dworze i nie musieli na jakieś śmieszne drakońskie diety przechodzić... - Tato, jak drakońska dieta, co? Ty jesz od lat zdrowo i ćwiczysz. Ktoś ci coś powiedział? To może łaskawie mi pozwól. - No, no. Księżniczko, nie zagalopuj się zbytnio. Rób co chcesz, ja tylko tak sobie komentuję. - Mhm...- Ten jak zwykle swoje. Około pięć lat temu przeszedł na dietę. Ma samozaparcia więcej niż ktokolwiek inny. Schudł sporo i wygląda dobrze jak na swój wiek. Jednak uważa, że jeżeli ja chcę się odchudzać, to nie. A niech się odwali... Jak dobrze! Ta bułka, nawet sucha, jest tak dobra! W momentach największego głodu docenia się takie rzeczy. Czas się pouczyć na te wszystkie sprawdziany, kartkówki... Cholera! Wypracowanie z polskiego. Jest dobrze, będzie lepiej... Mam całą noc. Czas- start!
- Hej, nauczyłaś się wszystkiego? - Tak mi się wydaje. Mam też wypracowanie. Siedziałam do pierwszej. Ledwo żyję. - A ja nie.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Babeczka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…