Wróć do katalogu

Cyrk

Nie chcialam nadawac bohaterom konkretnych imion. Wszelkie uwagi mile widziane :)

thingrodiel, opublikowano , 8 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Do miasta przyjechał cyrk. Już o świcie wszystkie dzieciaki z okolicy ustawiły się we wrzeszczącą kolejkę przy kasie, zakłócając godziwy wypoczynek mieszkańców okolicy. Rodzice ciągnięci za ręce szli posłusznie za swymi pociechami. Z zainteresowaniem patrzyli na plakaty. Zadziwiające było to, że z czasem na przedstawienia coraz chętniej przychodzili dorośli, a dzieci niezadowolone wychodziły z namiotu wkrótce po rozpoczęciu show. Co za rozczarowanie! Nie było tygrysów! Nie było słoni! Nawet psy nie skakały przez zapalone okręgi! To nie był zwykły cyrk. To był cyrk dziwadeł. Tu oglądało się ułomności ludzkie. Tutaj kobieta z brodą flirtowała z człowiekiem z łuskami na ciele. Syjamskie bliźnięta paradowały nago po arenie, popędzane biczem przez zarośniętego jak goryl Właściciela. W tym cyrku ludzie zabezpieczeni swoją normalnością przyglądali się z niezdrowym zainteresowaniem wszelkiej inności. Na ostatnie przedstawienie przyszedł wysoki, chudy, niechętny Chłopak ze swoją Dziewczyną. Dziewczyna, wyglądająca jak podlotek, popiskiwała z zachwytu i niecierpliwości – za chwilę zobaczy dziwadła! Zaraz ujrzy coś, o czym mówi całe miasto! Chłopak spokojnie stał w kolejce, a Dziewczyna przechadzała się niecierpliwie w pobliżu wejścia. Wreszcie Chłopak zniknął w ciemnym namiocie, a za nim znikła i Dziewczyna. W czasie przedstawienia ona szalała z zachwytu, on był znużony. - Tobie się naprawdę podoba ten szajs? – zapytał towarzyszki. - No pewnie! Jest super! – przekrzykiwała tłum Dziewczyna. Przedstawienie trwało pół godziny. Chłopak miał nadzieję, że wreszcie opuści to przygnębiające miejsce, ale na arenę wszedł Właściciel. Skłonił się kurtuazyjnie, po czym odchrząknął i tubalnym głosem oznajmił: - Drodzy państwo! To ostatni występ naszego cyrku! Dziś! Na pożegnanie! Pokażemy państwu prawdziwy rarytas! Dziw nad dziwami!... Publiczność zaszemrała z zaciekawienia. Tymczasem Właściciel kontynuował: - Przedstawiamy państwu... – Zrobił efektowną pauzę. – STARCA!!! – Wrzasnął, po czym wygonił zza zasłony zabiedzonego Staruszka w białej nocnej koszuli. Publiczność nagrodziła go za to uprzejmymi oklaskami, po czym w skupieniu zaczęła obserwować bohatera chwili. Staruszek nie skłonił się nawet, lecz położył się i zaczął najzwyczajniej w świecie drzemać. Publiczność w napięciu oczekiwała, aż w czasie snu wyrośnie Staruszkowi druga głowa albo trzecia ręka. Kiedy nic podobnego się nie wydarzyło zgromadzeni na sali ludzie zaczęli okazywać swoje niezadowolenie złowrogim pomrukiem. Dziewczyna prychnęła jak kotka. - Phi! Co my dziadka nigdy nie widzieliśmy? – odezwała się pogardliwie. Właściciel stanął obok śpiącego Staruszka i ogłosił: - Drodzy państwo, nie byłoby niczego dziwnego w tym starcu, gdyby nie to, że żyje on już ponad 400 lat!!! - Jasne! – wrzasnął ktoś z tłumu. - Spiłeś się, mistrzu! – krzyknął ktoś drugi. - Jak to możliwe?! – zapytała Dziewczyna. - Dobrze, że pani pyta! – uśmiechnął się do niej złotymi zębami Właściciel cyrku. – Otóż jest to normalny człowiek. Może tylko kiepsko się rusza i trzeba mu w tym pomagać. – Właściciel przeczekał śmiech publiczności. – Całe życie był roztargniony, wciąż czegoś zapominał... Któregoś dnia zapomniał umrzeć! Publiczność ryknęła nieludzko. Śmiech odbijał się echem w okolicy. Chłopak wyszedł z cyrku i na zewnątrz namiotu poczekał na Dziewczynę. Kiedy przyszła zadowolona i roześmiana spojrzał na nią z obrzydzeniem. - Dziwię ci się, naprawdę! – powiedział z wyrzutem. – Bawi cię patrzenie na kalectwo? Na upokarzanie ludzi? - Daj spokój, przecież oni sami tego chcą! Gdyby nie chcieli, by ich oglądano, nie występowaliby. – odparła

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych