Wróć do katalogu

Czarodziej ( Rozdział piąty )

Zapraszam do przeczytania poprzednich rozdziałów.

kondor, opublikowano , 13 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- Biuro adwokackie, słucham – powiedziała Amanda. – Dzień dobry. Dawid z tej strony. – Dzień dobry. – Amando, czy znalazłabyś trochę czasu na to, aby spotkać się ze mną a przede wszystkim z Martą, która ma ci coś ważnego do powiedzenia? - Tak, oczywiście. – Kiedy? - Myślę, że może jutro. Dziś muszę się spotkać z moim klientem. – Dobrze. O której godzinie? - Od 17.00 jestem zupełnie wolna. – Więc jutro o 17.15 będziemy pod twoim domem. – Zgoda. Ale czy mógłbyś uchylić rąbka tajemnicy? - Powiem ci tylko, że to będzie bardzo dobra wiadomość. – Więc do jutra. – Do jutra.

Amanda spojrzała na zegarek. Była 12.40. Za 20 minut miała się spotkać z klientem celem uzgodnienia drobnych szczegółów dotyczących sprzedaży łodzi motorowej. Sięgnęła z szafy niebieską teczkę i jeszcze raz zaczęła przeglądać sporządzone notatki. Zajęło jej to pół godziny. Dochodziła 13.15 a jej klienta niestety jeszcze nie było. Poczekam jeszcze pół godziny i zadzwonię zapytać co się stało – pomyślała Amanda. – Dzień dobry. Adwokat Amanda... – Aha! To pani – usłyszała głos swego rozmówcy. – Pamięta pan, że mieliśmy się dziś spotkać o 13.00 w moim biurze? - Ależ oczywiście. Po prostu narazie nie mam czasu. Wie pani co? Spotkamy się gdzieś na mieście o 19.00. – Nie wiem jak pan to sobie wyobraża. Za niecały tydzień ma pan sprawę w sądzie a pan twierdzi, że po prostu narazie nie ma pan czasu. – Tłumaczę pani, że możemy się przecież spotkać dziś o 19.00. – Proszę pana, ja pracuję do 16.00. – Tak, w biurze, ale... – Tylko w biurze. – A ja płacę pieniądze i tym samym wymagam... – Wie pan co? To, że pan płaci pieniądze za prowadzenie swojej sprawy nie znaczy wcale, że jest pan moim feudalnym szefem. Ja nie jestem natomiast pana niewolnikiem – Amanda wkurzyła się na dobre. – Więc jak rozwiążemy nasz problem? – powiedział drwiąco mężczyzna. – Nie nasz problem, ale pana problem. Ja rezygnuję z reprezentowania pana w sądzie. Problem ma pan od tej właśnie chwili. Albo będzie się pan bronić sam albo poszuka pan innego adwokata – powiedziała jednym tchem Amanda, po czym odłożyła słuchawkę telefonu. Idiota, zadufany w sobie, bogaty egoista. Myśli, że jak ma pieniądze to i wszystkich pod sobą. Amanda nigdy nie lubiła jak ktoś starał się traktować ją jako swoją własność. Tymbardziej jakiś przemądrzały pseudobiznesmen.Po chwili zadzwonił telefon. – Pani adwokat. Przepraszam ale ostatnio mam zbyt wiele rzeczy na głowie. O ile nie chce się pani spotkać ze mną po godzinach, będę w pani biurze w czwartek o 14.00. – W porządku. Mam nadzieję, że uda się panu pogodzić interesy zawodowe z pana prywatną sprawą – powiedziała łagodnie ale dość uszczypliwie Amanda. – Amando, jest pani bardzo rozbrajającą kobietą. – Do widzenia – Amanda miała już dość tej rozmowy. – Do czwartku. Po co ja właściwie brałam tą sprawę? Mogłam ją śmiało oddać Iwonie na samym początku. Ale z drugiej strony wygranie jej gwarantuje mi trzy tysiące złotych. Teraz, kiedy pomniejszyłam stan mojego konta, pieniądze te na pewno się przydadzą – myślała Amanda.

Amanda była już gotowa na przyjęcie gości. Na stole stały pokrojone trzy ciasta i trochę słodyczy. W lodówce na wszelki wypadek czekał szampan. Sama Amanda wyglądała dziś bardzo ładnie. Ubrała czarną, wąską sukienkę z lekko wyciętym dekoltem z tyłu, grafitowe rajstopy i buty, które dostała od Dawida. Włosy przewiązała carną aksamitną opaską. Zostawiła jeden kosmyk, który zalotnie przykrywał jej lewe oko. Dodatkiem do stroju były kolczyki i dość długi łańcuszek z wisiorkiem w kształcie serduszka, który dostała kiedyś od Tomka. Aha! Jeszcze sok pomarańczowy. A może Marta wolałaby z winogron? Na wszelki wypadek wyciągnęz lodówki dwa rodzaje- pomyślała Amanda zerkając na zegarek. Była 17.10. Usłyszała pod drzwiami szmer a za chwilę rozległ się dźwięk dzwonka. – Dobry wieczór – wykrzyknęła Marta trzymając w ręku sporego białoczarnego misia. – Dobry wieczór – Dawid wyciągnął prawą rękę w stronę Amandy. – Tatusiu, kwiaty! – upomniała go Marta. – Martusiu, jesteś niemożliwa – powiedział zmieszany. Amanda mimo woli wybuchnęła śmiechem. – To dla ciebie – Dawid podał jej wiązankę z czerwonych tulipanów. – Dziękuję. Wejdźcie do środka. – Martusiu widzę, że masz nowego przyjaciela. Możesz mi go przedstawić? - To jest Amando – powiedziała dumnie dziewczynka. – Chyba nie obrazisz się za zbieżność imion? – zapytał Dawid. – Ależ skąd. Jestem nawet dumna. O ile oczywiście ten misio ma imię pochodzące od mojego. – Tak, bo to chłopiec – wyjaśniła Marta. Teraz wszyscy wybuchnęli głośnym śmiechem. – Ale Martusiu, podobno chciałaś mi coś ważnego powiedzieć – przypomniała Amanda. – Tak. Już niedługo będę miała operację. Najpierw będę w szpitalu z tatem i później znowu w szpitalu. I naprawią mi nóżkę. Będę mogła nawet biegać – dziewczynka mówiła jak nakręcona. – Martusiu, to wspaniale! – wykrzyknęła Amanda. – Ale musiałam wcześniej obiecać dla tatusia, że nie będę się wdrapywać na wysokie drzewa. Znowu w domu pojawił się głośny śmiech. – Martusiu, czy pozwolisz zatem na to, abyśmy wypili z twoim tatusiem po lampce szampana aby to uczcić? - Myślę, że mogę pozwolić – powiedziała dziewczynka robiąc poważną minę. – A dla ciebie Martusiu mam do wyboru sok pomarańczowy albo winogronowy. – A mogę trochę tego i trochę tamtego? - Oczywiście. Zaraz wszystko podam – Amanda skierowała się w stronę kuchni. Cholera, ten facet zaczyna mi sie podobać – zauważyła Amanda. – Może ci w czymś pomóc? – usłyszała za plecami głos Dawida. – Jakbyś mógł, to otwórz szampana. – Widzę Amando, że cieszysz się razem z nami. – Tak. Martusia jest wspaniałym dzieckiem. Ale wcześniej nie mówiłeś mi nic na temat operacji. – Musiałem zgromadzić sporą kwotę pieniędzy aby mogła zostać przeprowadzona. – Chodźmy do pokoju – powiedziała Amanda trzymając dwa kubki z sokami. – Jak możesz, weź szampana i dwie lampki – zwróciła się do Dawida. – Martusiu, zjadłaś już trzy kawałki ciasta – powiedział Dawid widząc, że dziewczynka sięga po następny. – No właśnie. Ja zjadłam trzy i tyle samo musi zjeść misio. – Ciekawe tylko kogo będzie później bolał brzuszek, ciebie czy misia? – zauważył Dawid. – Więc mówisz, że macie już wszystkie pieniądze potrzebne na przeprowadzenie operacji – Amanda zwróciła się do Dawida. – Tak, w poniedziałek ktoś ofiarował 11 tysięcy złotych, których nam jeszcze brakowało. – Nie wiesz kto to był? – upewniła się Amanda. – Niestety nie. Kuratorka, która pomogła mi uzyskać część pieniędzy powiedziała, że…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych