Czas mijania
Jaki sens mają nasze porażki? Czy przeznaczeniem człowieka jest ciągłe przeciwstawianie się swojemu losowi? Oraz o tym, czy utracona miłość gaśnie na zawsze. Zapraszam do lektury!
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
„Jaki pożytek ma człowiek z całego swojego trudu, który znosi pod słońcem?” Koh 1, 3
Kiedyś przestał przychodzić. Tak po prostu. Nie mówił z kim rozmawiał i co go martwi. Zapomnieliśmy jak wygląda rozmowa, poza oczywistą wymianą uprzejmości. Co mogliśmy myśleć w takich chwilach? Czy sądził, że kobiecie należy się życzliwość, odrobina ciepła, zgrabny komplement od czasu do czasu, bez względu na nasze relacje?
To było jak ciągłe stanie w miejscu, a kto nie idzie do przodu, ten się cofa. Nie mieliśmy sobie nawzajem niczego do zarzucenia, jak więc wywołać burzę, która zniszczyłaby wszystko, by przygotować miejsce na stabilny fundament? Każda destrukcja inicjuje powstanie wspaniałego dzieła. Nie było czego niszczyć, ale nie mieliśmy również sił budować. Może potrzebowaliśmy jakiegoś bodźca z zewnątrz, aby mógł nas określić? W każdym wypadku, wszechświat nie przychodził nam z pomocą, jak się wtedy wydawało. Nasze orbity nie były styczne do siebie, lecz równoległe w każdym punkcie. To nie znaczy, że nie czuliśmy tego magnetyzmu, że nie potrzebowaliśmy swojej bliskości.
Ludzie czasem zapominają jak wygląda ich dusza. Nie myślą o niej, a co dopiero o duszy drugiego człowieka. Potrzebują rozmowy, ale kiedy zbliża się ku temu dogodna pora, rezygnują i zaciskają swoje wnętrze. Udają wtedy, że pragną być konkretnymi i mają tak wiele spraw do załatwienia, że na nic innego nie wystarcza im czasu. Mówią sobie, że sens życia odnajdują w codziennej pracy, zapominając o niewystarczalności życia obok drugiego człowieka. Trzeba być razem, nie być obok kogoś. Można iść razem, albo obok siebie, nigdy te obie rzeczy na raz. Najsmutniejsze są pary, które idą obok, udając, że idą razem, choć tak naprawdę jedyne, co je łączy, to splecione niedbale ręce. Zamiast jednać, tworzą osobliwy znak podzielności między kochankami.
Aż wreszcie straciłam jego obecność. Wydawało mi się, że jestem zapomnianym epizodem w jego głowie, poczułam się sama na świecie. Każdy człowiek, otoczony nawet wianuszkiem bliskich osób gotowych do pomocy w trudnych chwilach, widzi wyraźnie swoją samotność. W moim przypadku nie było bliskich osób, nie było więc kogo odtrącić. Im bardziej go wtedy potrzebowałam, tym bardziej starałam się nie dać po sobie tego poznać. Zakochana kobieta nie chce także zgodzić się na swój los, bo jak wiadomo człowiek, jako typowy zdrajca, urodził się po to, by odrzucać swoje przeznaczenie. W każdych warunkach jednak staramy się zachować swój honor, nawet jeśli już wielokrotnie go traciliśmy.
Zgodnie z powyższym, wymyśliłam absurdalną wersję własnej przyszłości, polegającej na odrzuceniu i zapomnieniu wszystkiego, co mnie ówcześnie uszczęśliwiało. Różnica tkwi w tym, że wtedy nie wiedziałam o żadnym absurdzie. Zamiast walczyć do końca, albo przynajmniej zostać i z ciekawości czekać, co się dalej stanie – uciekłam. Ucieczka od problemów to często praktykowana na całym świecie metoda. Tylko, że tak naprawdę to zwykła iluzja, gdyż wszyscy doskonale wiemy, że takiej ucieczki nie ma. Będziemy zamieszani w nasze życie zawsze i dopóki nie rozwiążemy własnych problemów, one z nami będą. Wtedy, kiedy zdaje nam się, że uciekamy, skupiamy się na sobie. Gdybyśmy tylko nauczyli się wyrażać własne uczucia i pytać o emocje innych! Świat byłby dużo prostszy, ale czy aby nie prymitywny?
On, moja druga połowa, poczuł się bardziej odrzucony niż ja. Przez chwilę staliśmy w miejscu i właśnie zastanawiał się jak ruszyć do przodu, bo bardzo tego chciał. Był przekonany, że wkrótce znajdzie odpowiednie rozwiązanie, lecz ja nie dałam mu czasu na poszukiwania. Bałam się, a
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil anika94
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…