Wróć do katalogu

Cząstka

nowelka medytacyjna

M. Sznajder, opublikowano , 8 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

CZĄSTKA

Najtrudniejsze są poranki. Józef Cząstka obudził się przed chwilą i leży teraz w napięciu. Zna ten stan i nie jest zadowolony: drażni go nade wszystko, że się po prostu obudził, irytuje go mściwy rytuał i gładkość owego „po prostu”, bowiem wszystko od tej chwili zacznie się od nowa i od nowa napierać nań będzie całodzienna jaskrawość zdarzeń i obrazów. Bada znany mu od dziecięctwa strop, prowadzi oko za niespokojną linią rys i pęknięć, stwierdza niezmienność zacieków na ścianie, wita oswojone sprzęty, spogląda wreszcie na drzwi zamknięte na żelazny haczyk – i zaciska powieki. Zasnąłby znów, gdyż wie to doskonale, że wśród rozmaitych chytrych sposobów ten jest najlepszym przeoczeniem dnia, jeśli nie całego, to przynajmniej jakiejś jego części, i rozumie także, iż najkrótsza choćby drzemka przywróciłaby mu dość mocy, aby on, Józef, potrafił stawić czoła wszelkim brutalnościom nadchodzącego dnia. Jest zatem gotów zasnąć, co więcej, ku cichemu zadowoleniu przypomniała się mu pewna zawiła historia trapiąca go tej nocy, rad więc widzieć ją zakończoną. Odwraca się więc łagodnie jak tylko może, silniej zaciska powieki i w tej nowej pozycji, którą dla własnego dobra nazywa wygodniejszą, w usilnym skupieniu czeka na mające nadejść ukojenie. Nie usypia przecież – taki, jaki jest, zdany na własną bezbronność, bez pokrzepienia, bez wiary w siebie i przyjaźń świata otwiera oczy, zamyka je, znów otwiera... i tak walczy, walczy z dniem...

Potem budzi się żona, Józef Cząstka, który zdążył się już ubrać, wynosi kubeł z nieczystościami po nocy, przy okazji załatwia się za rogiem. Stojąc nieruchomo zadziera głowę i zapewne pod wpływem czynności wykonywanej nieprzychylnie ocenia zniszczony mur, otrząsa się, bierze kubeł i wraca do domu. Nie pozostaje tam jednak – bo otworzył właśnie usta, by skarcić żonę za coś, co dostrzegł był przed wyjściem i na co zwrócił jej uwagę, a oto nie zmieniło się nic. I tak znieruchomiały pasuje się z gniewem i śmiesznością tego stania swojego z otwartymi wciąż ustami. Powiada wreszcie: - Co za dzień! – i wychodzi. - Gdzie wychodzisz? – żona wychyla się za nim, widząc jednak zwyczajne jego zamyślenie, nie spodziewa się odpowiedzi. - Nie odchodź daleko, bo ma przyjść mierniczy. - Więc co, ja muszę przy tym być? – przemawia Józef w tunel bramy. - A czemu nie ty? Ja mam inne zajęcia. Wzruszywszy ramionami wychodzi z bramy przed dom, niestarannie rozważając słowa, które usłyszał i sam wypowiedział – i uznał w końcu, że nie zgadzają się z rzeczywistym torem jego myśli, te bowiem dotyczyły czegoś zupełnie innego. Krzepił się mianowicie Józef Cząstka nadzieją, że tego właśnie dnia doszuka się właściwych znalezisk i wyjaśniających między nimi związków w tej stronie świata, którą ma oto przed sobą.

  

Dzień powstał na dobre, przeciąga się szerokim wiatrem. Szumią rośliny duże i małe, a dom Cząstki, ta budowla nad miarę ogromna, rozległa i wieloczęściowa stoi, jak stała. Dla lepszego rozeznania Józef oddala się i ku niej kieruje swoje spojrzenie. Więc akcent najwyraźniejszy, bo strzelisty, komin, mimo iż to, co tak niebywale wydzierało się ku górze, pozostawało nim jedynie z nazwy. Więc nie komin i nie takie były jego zaprzeszłe przeznaczenia. Dalej – okna, lecz już nie okna, te zamurowane w większości otwory. A więc żelazna galeria długa jak horyzont wysoko wybiegająca gdzieś, ot tak, z muru, i łącząca się z wielką szyną, która kiedyś zapewne powinna dźwigać ciężary, choć ich przecie nie dźwigała. I czy dźwigać będzie?…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych