Wróć do katalogu

Czerwona M.

Sama nie wiem o czym to jest. Przyśniło mi się. Po prostu.

podniecona_zakonnica, opublikowano , 4 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Czerwona M.

Szedłem szybko. Pogoda była paskudna, ludzie opatuleni w swoje płaszcze szli do domów. Ściemniało się. Skręciłem w główną ulicę i tam ją zobaczyłem. Stała przed przejściem dla pieszych mimo, że światło było zielone i inni ludzie przechodzili. Zwolniłem kroku i patrzyłem na nią. Nie było w niej nic szczególnego, poza tym, że nie śpieszyła się. Podszedłem bliżej – tak czy inaczej musiałem przejść przez te pasy, aby dotrzeć do domu. Gdy ją mijałem podniosła rękę tak, że zagrodziła mi przejście. Nie wiedziałem czemu tak się dzieje. Wiedziałem jednak, że coś stało się we mnie. Ze mną. Jakbym stracił świadomość... Wszystko wokół zwolniło. Przynajmniej tak mi się wydawało. Ucichło. Słyszałem jedynie głos jakiejś kobiety. Dziwny głos, w którym mieszał się paniczny lęk i bezsilność. - Niech ktoś złapie wózek! Błagam! Ale nikt nie reagował. Dopiero po chwili zobaczyłem po środku ulicy dziecięcy wózek na 4 kółkach. Pędził. Widziałem podobną scenę w jakimś filmie, ale wtedy nie skojarzyłem nawet tego. Mogłem tylko patrzyć. Czułem dziwny zapach. Później dowiedziałem się, że to był zapach strachu. Czułem jej przerażenie na swojej skórze. Każda komórka mojego ciała czuła jej przerażenie. Kobieta biegła, ale nie miała najmniejszych szans złapać toczącego się wprost do zatoki wózka z dzieckiem. Wszystko to przesunęło się przed moimi oczami, zniknęło za ciężarówką, a potem usłyszałem plusk i rozpaczliwy krzyk kobiety. Uchwyciłem porozumiewawcze spojrzenie dziewczyny, która stała obok. Wszystko wróciło do normy – samochody odzyskały normalne tępo, ludzie znów biegli przez ulicę. Patrzyłem pytająco na towarzyszkę, a ona uśmiechnęła się tylko i ruszyła przed siebie.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych