Wróć do katalogu

"Daj mi trochę miłości" cz.1

Nadine jest szczęśliwa ze swoim chłopakiem. Wszystko się zmienia, gdy ten sięga po używki...

karcia, opublikowano , 21 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Nadine wyróżniało wszystko, od nietypowego imienia do niespotykanej urody. Miała już prawie 15 lat i chodziła do gimnazjum na Hope street, gdzie również mieszkała od urodzenia. Była godzina 6:30 i Nadine siedziała przy swojej toaletce rozczesując powoli i bardzo dokładnie swoje długie i czarne jak smoła włosy. Lubiła być dokładna we wszystkim, co robiła. Zaczęła nakładać błyszczyk na usta. Z natury miały one odcień mocnej czerwieni, więc nie musiała nakładać ton szminki jak inne dziewczyny. Nie musiała również malować rzęs, gdyż były one z koloru podobne jak włosy i chociaż długością włosom nie dorównywały to jak na rzęsy były bardzo długie. Nosiła okulary, lecz te jeszcze bardziej ją upiększały podkreślając jej błękitne oczy. Nadine była bardzo miłą dziewczyną. Zawsze chętna do pomocy i roześmiana. Koleżanki i koledzy ją lubili. W szkole uzyskiwała dobre wyniki w nawet najbardziej nielubianych przedmiotach. Można by pomyśleć, że niczego jej nie brakowało. Życie jak z bajki nieprawdaż? Jednak jednej rzeczy, być może najważniejszej w życiu, jej brakowało. Miłości. I nie mówię tu o miłości, jaką czują do siebie chłopak i dziewczyna w wieku dojrzewania. Nadine brakowało matki i ojca. Jej mama umarła przy porodzie Nadine, więc nawet jej nie pamiętała. Jednak kochała ją całym sercem i czuła się winna za jej śmierć. Ojciec był, ale tak jakby go nie było. Całymi dniami nie było go w domu, a gdy był to pijany. Pracował, gdy był trzeźwy. Zarabiał akurat tyle, aby wystarczyło na wyżywienie Nadine i jej starszej o trzy lata siostry, Kirsten. Miała jednego zaufanego przyjaciela, Marka. Jednak jej największym przyjacielem, któremu mówiła wszystko był jej pamiętnik. Wiedziała, że on nikomu nic nie zdradzi, że zawsze ją wysłucha, że zawsze będzie miał dla niej czas. Nagle, Nadine usłyszała delikatne pukanie do drzwi swojego pokoju. Drzwi otworzyły się i pojawiła się w nich głowa, a następnie sylwetka Kirsten, która była równie piękna co jej siostra. -Nadi wstawaj już, śniadanie zrobione – wyszeptała -Ok. już schodzę. Dlaczego szepczesz? – zapytała Nadine chociaż sama doskonale znała odpowiedź -Ojciec znowu się nachlał. Śpi Kirsten wyszła i Nadine znowu została sama. Zaczęła się zastanawiać czy kiedykolwiek wcześniej miała normalne życie? Czy kiedykolwiek wcześniej ojciec zainteresował się, co się dzieje z córkami? Nie wiedziała… Sprawdziła starannie zawartość plecaka, po czym zarzuciła go na plecy. Wyszła z pokoju i zbiegła po schodach na dół. Państwo Bluerame mieli bardzo duży dom. Kiedy pan i pani Bluerame wzięli ślub, ich rodzice kupili im ten dom jako prezent ślubny. Kiedyś, gdy jeszcze żyła pani Bluerame, Molly, dom ten tryskał zawsze radością. Całą rodziną, we trójkę, wychodzili na dwór, bawili się i cieszyli. Nadine jednak, nie znała tego obrazu. Trudno się dziwić, w końcu nigdy nie brała w nim udziału. Dziewczyna usiadła przy stole w kuchni urządzonej w staromodnym stylu. Zaczęła pospiesznie jeść kanapki, które przygotowała jej siostra. -Co tak gonisz? – Zapytała zdziwiona Kirsten -A… nie wiem tak jakoś – powiedziała zawstydzona i zwolniła tempo. Przez chwilę jadły w idealnej ciszy. W końcu odezwała się Kirsten. -Jak tam Zack? Nadine nie odpowiedziała od razu. Przez chwilę zastanawiała się czy powiedzieć siostrze prawdę, czy też niewinnie skłamać. -A nic… wszystko w porządku – wybrała drugą opcję. Skłamała. Zack, jej chłopak, kiedyś był nieomalże idealny. Zawsze odprowadzał Nadine do samych drzwi, stawał w jej obronie nawet jeśli chodziło o zwykłe głupstwo. Był dla niej jak brat, chłopak i Anioł Stróż. Jednak, od około tygodnia, Zack zaczął zachowywać się zupełnie inaczej. Zmienił też swoich kumpli. Miał coraz mniej czasu, aby spędzać go z Nadine. Dwa dni temu stało się coś, co bardzo zapadło Nadine w pamięć. Podeszło do niej dwóch wyrośniętych kolesi. Zaczęli ją zaczepiać. Śmiać się z niej, a potem dobierać się do niej. Zack stał obok. Widział wszystko doskonale. Jednak wcale nie zareagował. Na szczęście, Nadine jakoś sobie poradziła, a od tamtej pory nie odezwała się do Zacka. On też nie zrobił żadnego kroku w jej stronę. Co więcej, zaczął zaczepiać i gwizdać na inne dziewczyny. Nadine nie mogła tego zrozumieć. Przecież… nie zrywali ze sobą, ani nawet się nie pokłócili. Wmawiała sobie, że to tylko taki okres przejściowy. Że Zack niedługo stanie się dawnym, kochanym Zackiem. Zjadła do końca kanapkę i wyszła żegnając się z Kirsten.

Szła chodnikiem i rozmyślała. O wszystkim. A przede wszystkim jakby było, gdyby się nie urodziła. Takie myśli nawiedzały ją ostatnio dość często. I znajdywała na nie tylko jedną odpowiedź: mama by żyła. Ta odpowiedź była jej największym dramatem życiowym. Po drodze jak zwykle spotkała Mandy. -Hej! – przywitała się Nadine -Hej! Co tam słychać? -Wszystko ok. I tak wyglądała ich codzienna rozmowa. Codziennie wchodziły do szkoły razem po czym Nadine szła do szatni klasy III a Mandy klasy II. Monotonne, to prawda, jednak ani jedna, ani druga dziewczyna nie chciała tego przerwać. Może to kwestia przyzwyczajenia. W szatni ujrzała Zacka. Postanowiła poczekać, aż on pierwszy do niej podejdzie. I przeprosi. Zmieniła obuwie, z wygodnych adidasów na szkolne trampki. W szatni było kilka osób, w tym Marc jej przyjaciel. Podszedł i przywitał się. Zaraz po tym podszedł Zack. -Cześć laska! – powiedział i chciał ją pocałować. Jednak Nadine odsunęła się tak aby Zack jej nie mógł dosięgnąć. -No co jest, mała? – zapytał ze zdziwieniem w głosie. Marc przyglądał się temu uważnie. Nadine zaś w środku przeżywała horror. Laska? Mała? Nigdy się tak do niej nie zwracał. „Zack, co ci się stało?” chciała zapytać, jednak nie mogła nic powiedzieć. -Cześć Zack – odpowiedziała cicho. Nastała cisza, którą przerwał Marc. -Słuchaj Nadi, w sobotę wyprawiam imprezę. Oczywiście, mogę liczyć na twoją obecność prawda? Nadine, już już chciała odpowiedzieć, gdy wtrącił się Zack. -Przykro mi koleś, Nadka ma już coś zaplanowe -Doprawdy? – zdziwiła się Nadine -Tak maleńka. Sobotę spędzasz ze mną i to CAŁĄ! Obydwoje spojrzeli na niego zaskoczeni. Marc spojrzał z nadzieją na Nadine. -Mmm… Zack? Ale… przecież możemy iść do Marca razem, prawda? – pytanie zwróciła do przyjaciela -No jasne. Obydwoje jesteście mile widziani! – krzyknął uradowany. -NIE! Nie słyszysz co ja mówię? IDZIEMY SAMI! Koniec dyskusji!!! – wrzasnął tak głośno, że nawet parę osób się obejrzało, po czym wybiegł z szatni. -Co mu się stało? – zapytał Marc -Nie mam pojęcia, tak już jest od tygodnia… - powiedziała smutno Nadine. -Nie możesz pozwolić, żeby on cię tak traktował! -Ale… on taki nigdy nie był. Z resztą sam wiesz jaki był wspaniały… to mu na pewno niedługo minie, zobaczysz – mówiła dziewczyna ale chyba bardziej chciała przekonać siebie niż swojego przyjaciela – przepraszam, że nie będę… postaram się jeszcze coś zrobić… ale sam widzisz jak on reaguje -No dobrze, trudno. Przecież moje urodziny nie są znowu takie ważne, a trafią się też w następnym roku – uśmiechnął się i ruszył do swojej klasy. Nadine również skierowała się ku swojej klasie. Tydzień Nadine minął pod znakiem zapytania. Zack wciąż gdzieś znikał. Nie odzywał się do Nadine. A ona wciąż czekała. Każdego dnia, gdy wstawała, miała nadzieję, że dzisiaj Zack przywita ją tak jak dawniej. Przytuli, zapyta co słychać, jak się czuje. Lub, żeby chociaż dowiedziała się dlaczego tak się zmienił. Codziennie zwierzała się swojemu pamiętnikowi. „24.04.2004 Kochany Pamiętniczku! Pamiętasz, gdy Zack był… normalny? Był wtedy taki słodki. Do dzisiaj pamiętam dzień w którym się poznaliśmy. W październiku minie rok. Od razu mnie zaintrygował. To spojrzenie jego czarnych oczu… Robiło wrażenie, jakby patrzył przez Ciebie, a nie na Ciebie. Włosy również ciemne i wysoki wzrost. Zupełnie jak ideał. I kochał mnie. Przecież, Ty też pamiętasz, jak przychodził co wieczór, wybieraliśmy się na spacer, szliśmy za ręce… a teraz? Czy on mnie jeszcze kocha? Nie wiem już… zachowuje się dziwnie. Od jego kolegów z klasy słyszałam, że zaczął się lepiej uczyć. Ostatnio nawet dostał 5 z angielskiego, a przecież tak bardzo nie lubi tego przedmiotu. Może to jest powodem, że tak rzadko się widujemy? Może chciał się poprawić tylko wstydzi się przyznać? Ale nie… przecież to głupie! Powiedziałby mi, to bym mu pomogła… jak kiedyś. Pamiętniczku, czy on mnie jeszcze kocha? Zack, proszę wróć! Czekam na sobotę, może nie zapomni…” W piątek, jak zwykle z resztą, Nadine weszła do szkoły z Mandy po czym rozstała się z nią i skierowała się ku swojej szatni. -O Nadi! Cześć! – przywitał ją znajomy głos. To był Zack. Podszedł i przytulił ją. Nie broniła się. Tak bardzo tego pragnęła. -Czekam na ciebie jutro o 12 przy wejściu do parku, dobrze? – zapytał uprzejmie. Nadine nie była w stanie wypowiedzieć ani jednego słowa. Pokiwała głową. -No to do zobaczenia, złotko! – pocałował ją w policzek. Nadine stała jak wryta. Całą tą scenę obserwował Marc, jednak sam nie wiedział co powiedzieć i nie odezwał się. W sobotę rano Nadine obudziła się pozytywnie nastawiona. W końcu skoro Zack wczoraj był taki… normalny to dzisiaj nie mogło się nic zmienić. Była szczęśliwa, że okazało się to tylko okresem przejściowym. Wstała rześka i rozśpiewana. Przygotowała śniadanie dla siebie i dla Kirsten. Nie chciała budzić siostry. W końcu raz na jakiś czas miała prawo się wyspać. Zjadła swoją porcję jajecznicy, wyniosła śmieci i lekko ogarnęła swój pokój, gdyż przeważnie panował w nim porządek. Za pół godziny powinna się stawić na miejscu spotkani, więc usiadła przy swojej toaletce i zaczęła się odświeżać. Najpierw włosy. Pomyślała, że może lepiej będzie, gdy dzisiaj nie uczesze się w jej codziennego, grubego warkocza. Postanowiła, że dzisiaj rozpuści włosy. I właściwie tylko na tym polegało jej odświeżenie się. Miała nadzieję, że spodoba się Zackowi oraz, że wytłumaczy jej on, dlaczego przez ten czas był taki niemiły. Piętnaście po jedenastej wyruszyła z domu zostawiając krótką wiadomość gdzie jest i kiedy wróci. Było to zupełnie niepotrzebne. Ojciec pewnie jak zwykle będzie spał do późna, a siostra miała jej numer komórki. Nadine prawie biegła na spotkanie, tak była uradowana. Pogoda jednak nie sprzyjała. Czarne chmury ponuro wisiały na niebie

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych