Wróć do katalogu

Dawno dawno temu... Mroczny Elf Część II

ciąg dalszy :)

Phoebe, opublikowano , 14 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- No , koniec tego dobrego! Powiedziała kobieta. - Eeeee!!! Mamo tak nie można! Krzyknęła Maria - Już , koniec jutro do szkoły trzeba wstać. - Mamo! Krzyknął oburzony Max - Bez dyskusji! Spać. Dzieci nabzdyczyły się i odwróciły w drugą stronę. - Dobranoc. Prue zamknęła drzwi i przeszła do kuchni , przysiadła na moment i upiła spory łyk herbaty. - Że ta historia im się nie znudziła.... mruknęła. Kobieta praktycznie przysypiała na blacie , ktoś zapukał do drzwi. - Ludzie nie mają litości , przychodzić o tej porze! Podniosłam się i powędrowałam w stronę drzwi , otworzyłam je , a przed nimi stał Colin. - Co... Colin? Zamarłam nie widziałam go od dwunastu lat. - Prue. Szepnął. - Możemy porozmawiać? Spytał - Pro.... Tak , jasne , wejdź. Przeszliśmy do kuchni, - Napijesz się czegoś? - Jeśli możesz to zrób mi kawy. Mruknął. - Już się robi. Wstawiłam wodę i usiadłam naprzeciwko niego. - Co cię tu sprowadza? Nie widzieliśmy się chyba z.... - Ze dwanaście lat. Burknął. Gwizdek dawał znać , że woda jest gotowa , miałam już wstać i wyłączyć wolę , ale Colin machnął ręką. Gaz pod palnikiem zgasł. Spojrzałam podejrzliwie na niego . - Colin co się dzieje? Spytała – Bez powodu byś nie przyszedł. - Zmieniłaś się... mruknął. - Och , Colin nie jestem w krainie elfów. Mruknęłam – Zestarzałam się i tyle , ale ty wyglądasz świetnie. - Wiem ... Do kuchni weszła Maria . Colin spojrzał na nią , aż czułam jak jego serce przyśpiesza. - Mamo , pić mi się chce... ziewnęła. - Skarbie idź się połóż. Mała przetarła swe zielone oczy i zobaczyła Colina. - Pan , pan wygląda jak ten elf światła... ziewnęła znów. Oczy wyszły mi z orbity , a usta wykrzywiły się w dziwnym uśmiechu. - A ty kim jesteś dziewczynko? Spytał rozbawiony. - Ja nazywam się Marilanah. - Maria . Spojrzałam znacząco na córkę. - Mamo! Uniosła się. Wstałam i nalałam jej ciepłej wody do szklanki , przy okazji zalałam kawę Colina. - Masz i śmigaj do łóżka. - Ale... - Słuchaj mamy , Mario. Uśmiechnął się – To dobra kobieta. - Wiem ,wiem. Jak się nazywasz? Spytała. - Marilanah! Zdenerwowałam się . - Spokojnie , Prue. Jestem Connor. Mała widocznie się zasmuciła , Colin skłamał , on nigdy nie kłamał. - Szkoda... burknęła – Myślałam , że jesteś prawdziwym elfem. - Kochanie. Podeszłam do niej i przytuliłam . - Elfy jaki i inne magicznie stworzenia istnieją tylko w bajkach. - Wiem mamo , ale Pan Connor jest bardzo podobny do Colina. Westchnęłam głęboko , bo co innego mogłam zrobić? Powiedzieć im prawdę?! , Hej dzieci jesteście półmrocznymi elfami , a wasz ojciec to Mroczny Elf Curran! Albo , by mnie wyśmiały , albo uznały za wariatkę. - Mamo , możemy nie iść jutro do szkoły? Spytała. - Pogadamy o tym jutro , a teraz idź spać. Dziewczynka dała causa kobiecie i wyszła z kuchni. Pośpiesznie wzięłam szklankę z kawą i usiadłam koło Colina. - Przepraszam cię , za nią. - To nic , jesteś żonata? - Nie żartuj , nie jestem. - Więc to córka Currena... szepnął . -Nie tylko , ma również syna. Nazywa się Maximus. - Jak to możliwe , ze nigdy o tym się nie dowiedziałem? - Hmmm.... Pomyślmy , bo odciąłeś się ode mnie?! - Prue.... - Przepraszam , nie chciałam na ciebie naskoczyć. - Nie powinienem o to pytać. - Nie ważne , możesz powiedzieć co się stało? - Chodzą pogłoski , że Curran zniknął z mrocznego dworu. Serce mi stanęło , chociaż ostatni raz kiedy widziałam Currena było dziesięć lat temu moje uczucie się nie zmieniło. Kochałam tego drania. - Jak to możliwe?! - Paige potwierdziła , że chciał zobaczyć ciebie i twoją córkę. - Myślałam , że ma nas gdzieś... - Najwidoczniej nie , elfy mroku mają was na oku. - Co to ma znaczyć?! - Jesteś po prostu pod obserwacją , na wypadek jak by Curran pojawił się tu. Wybuchłam śmiechem na Colina , po prostu bomba mroczne elfy nas obserwują! - Gdyby Curran się tu zjawił , naplułabym mu w twarz! Za to co mi zrobił! - Rozumiem... - Ale ja przestaje rozumieć! Po co tu przeszedłeś ?! Miałeś wyraźny rozkaz! - Pieprzyć rozkaz , zależy mi na tobie i dla tego tu jestem! Poderwał się z krzesła. Wyśmiałam go. - Kpisz sobie?! Gdybyś mnie kochał to byś mnie nie zostawił! Colin już szykował ciętą ripostę , ale nie dałam mu dojść do słowa. - Jesteś taki sam jak Curren ! Chciwy i żądny , bierzesz to co chcesz i kiedy chcesz! - Nie porównuj mnie do tego śmiecia! Uderzył całą siłą ręką o stół. - Wynoś się! - Świat Elfów i tak mnie skrzywdził , odbierając mi ojca moich dzieci! - I tak zawsze go nie nawiedziłaś , a ja cię naprawdę kocham! - Mylisz się , kochałam go i nadal kocham . Curran syn mrocznego dworu jest częścią mnie. Colin w końcu zamilknął. - Nie chcę zaczynać tego od nowa , Maria i Max mają normalne życie. I niech tak zostanie , dobrze? - Wiedz , że nie odejdę. Po tych słowach Colin wyszedł , serce mnie bolało , ale nie skłamałam . Wciąż kocham Currena , dzieci przypominają mi o nim przez cały czas. A co jeśli ona wróciła? Może dla tego Curran zniknął? Zadawałam sobie te pytania , ale jeśli to prawda jesteśmy w wielkim niebezpieczeństwie. Sama sobie nie poradzę , chwyciłam kurtkę i wybiegłam za Colinem. To była jedyna szansa , by chronić dzieci i odzyskać Currena. Miałam szczęście dopiero wyjeżdżał z podjazdu . - Colin! Krzyknęłam , ale mnie nie usłyszał. Boże dlaczego ja? - Colin! - Prue? Samochód stanął , a z niego wyskoczył Colin. Patrzył na mnie tak samo jak dwanaście lat temu , naprawdę mnie kochał , ja też go kochałam . Niestety nie tak jakby on tego chciał. - Proszę , zostań. Szepnęłam prawie nie słyszalnie. Colin podszedł do mnie i objął ramionami , znów czułam jego zapach , bicie serca. - Już zawszę będę. Szepnął do mojego ucha. - Dziękuje. Colin odsunął się ode mnie i wrócił samochodem na podjazd. Weszliśmy do domu i usiedliśmy w salonie. - Chce odnaleźć Currana. - Wiem , pomogę wam . Będę was chronić. - Dziękuje. Na górze jest łazienka , a drugie drzwi po lewo jest sypialnia. Przytulił mnie , miło było czuć te ciepło. - Jeśli pozwolisz pójdę spać , jutro muszę odwieść dzieciaki do szkoły. - Ja je odwiozę. *-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-**-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-**-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*- Gdy się obudziłam , nie wiedziałam gdzie jestem. Przed oczami śmignęło mi wspomnienie o tym chłopaku. - Curran... Wymamrotała. - Obudziłaś się. Usłyszałam głos Colina. - Jak długo spałam? Spytała. - Parę godzin. Mruknął. - A co z Paige? Gdzie ona jest? - Śpi. Colin przeczesał włosy , widać , że był zmartwiony. - Czuwałeś , nadaremną? - Jeśli już to pilnowałem , martwiłem się. - Matko! Przypomniałam sobie o domie , przecież mama się martwi. - Co się stało? Boli cię coś? Spytał troskliwie. - Nie nie o to chodzi , czy może ktoś dzwonił do mnie? - Ach... Tak chyba twoja mama , uspokoiłem ją i powiedziałem , że nocujesz u Paige. - Tak po…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych