Daydreamers (Kości) - Rozdział 2.
Co by było, gdyby okazało się, że żyjemy w alternatywnej rzeczywistości? Że świat, jaki znamy nie istnieje od milionów lat ale powstał zupełnie niedawno, a może nawet wciąż powstaje?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
2.
Oczywiście nie chodziło o kość zwierzęcą czy ludzką. Sigma nazywał tak małą, nieregularną metalową kostkę, mniej więcej w rozmiarze kości do gry, ale bez połysku typowego dla biżuterii.
Edyta natychmiast sięgnęła do kieszeni bluzy. Gdy palce wyczuły znajomy kształt, dziwne uczucie przeszyło jej ciało — mieszanka złości i lęku, jak zimny dreszcz pod skórą. Na moment cały świat wokół niej ściemniał, choć słońce nadal mocno grzało przez szyby kawiarni. Ten półmrok trzymał ją tylko chwilę, gdy wyciągnęła rękę z kieszeni. Niepokój nieco zelżał, ale pozostało przytłumione oszołomienie, jak po zetknięciu z naelektryzowaną klamką drzwi, która zostawia dziwne mrowienie na palcach.
Kostka nie wyróżniała się niczym specjalnym — szorstki metal o matowej fakturze, który przywodził na myśl surowy, niedoszlifowany minerał. Edyta pewnie by ją zignorowała, gdyby nie jej dziwna właściwość: potrafiła w okamgnieniu zmienić nastrój, wywołując coś niepokojącego i nie do końca zrozumiałego.
Znalazła ją w niezwykły sposób — leżała na podłodze obok łóżka. Rano wstała i przypadkiem na nią wdepnęła. Nie mieszkała sama, więc była pewna, że zgubił ją jeden z chłopaków, z którymi dzieliła mieszkanie. Nikt się jednak do tego nie przyznał. Kostka była jak zapalniczka po imprezie — niby niczyja, a jednak ostatecznie zostaje z tobą na dłużej.
— Po prostu ją wyrzuć — rzucił Paweł, jej najlepszy przyjaciel. On i jego chłopak, Rad zwany Różem z powodu wściekle różowych loków, również dotykali kostki, ale czuli tylko chłód metalu, bez żadnych dziwnych odczuć.
— Jeśli cię tak drażni — kontynuował Paweł, marszcząc brwi — to pewnie coś siedzi w twojej podświadomości. Jakieś stare wspomnienia albo traumy. Może ktoś cię nią jebnął w przedszkolu?
To było bardzo w stylu Pawła — faceta o gładkiej powierzchowności modela fitness, którego wiedza o świecie była zlepkiem poradników samorozwoju i etykiet na suplementach. Kochała go za to, że nie miał w sobie nic z patetycznego szpanu.
Nie chciała jednak drążyć tematu, żeby nie wyjść na
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil MikoRoman
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…