Wróć do katalogu

Daydreamers (Kości) - Rozdział 3.

Co by było, gdyby okazało się, że żyjemy w alternatywnej rzeczywistości? Że świat, jaki znamy nie istnieje od milionów lat ale powstał zupełnie niedawno, a może nawet wciąż powstaje?

MikoRoman, opublikowano , 6 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Edyta pojawiła się na plaży około dziewiętnastej, tak jak się umówili. Słońce wciąż wisiało wysoko, ale niebo nie było już tak błękitne i czyste jak wczoraj. Chłód zaczynał przenikać przez lekkie ubrania, a na horyzoncie gęstniały ciężkie chmury — jakby samo niebo chciało ją przed czymś ostrzec. Piasek pod jej stopami był wilgotny i chłodny, a wiatr znad rzeki niósł ze sobą szum Wisłostrady i odległy krzyk wron.

Rozejrzała się z ulgą — ludzi było sporo, ale bez dzikich tłumów. Mogła poczuć się względnie bezpiecznie. Gdyby pogoda dopisała, ciężko byłoby tu znaleźć choćby kawałek wolnego piasku. Bar wciąż działał, a z głośników dobiegała nijaka techniawa — beznamiętna, ale rytmiczna, pulsująca gdzieś pod skórą. Barmani w czarnych podkoszulkach, z wąsami i geometrycznymi tatuażami na chudych przedramionach, w hiphopowych full capach, leniwie polerowali szkło. To miejsce zdawało się idealne na spotkanie z kimś, kogo zna się wyłącznie z internetu.

Usiadła na piasku niedaleko brzegu i założyła swoje duże, czarne słuchawki — ich znak rozpoznawczy. To ona sama zaproponowała ten detal, choć on wcale o to nie prosił. Pewnie uznał, że nie ma tu aż tylu łysych dziewczyn. (Mylił się — była jeszcze jedna, tleniona blondynka, ścięta tak krótko, że niemal wyglądała na łysą).

Sprawdził ją wcześniej: jej strona z projektami była pełna zdjęć szytych przez nią ubrań, które najczęściej prezentowała sama. Znał jej nazwisko — przedstawiła się w mailu. On sam używał tylko swojego dziwacznego, redpillowsowego pseudonimu.

Siedząc na piasku, poczuła nagle napływ wątpliwości. Nie powiedziała nikomu o spotkaniu. Nie chciała tłumaczyć się przed kimś, kto — jak Paweł — czyta horoskopy dla beki i jest święcie przekonany o swojej racjonalności, gdy tymczasem codziennie je pięć jaj na miękko i naświetla jądra, żeby podnieść poziom testosteronu. Rano chciała wspomnieć o tym komuś w pracy, ale panował tam niezły zapierdol, a na porannej zmianie nie było ludzi, z którymi lubiła gadać. W końcu napisała chłopakom, że wróci późno i żeby nie czekali z obiadem. Wieczorem mieli próbę — ich rockowo-dragowy zespół o głupiej nazwie "Kontrowersyjne Piersi". Z braku miejsca kuchnię przerobili na garderobę, co miało swoje oczywiste konsekwencje.

— Hej, czego słuchasz? — niski, chrapliwy głos wyrwał ją z zamyślenia. Zanim zdążyła odpowiedzieć, uświadomiła sobie, że to właśnie on.

Odwróciła głowę i na moment zamarła. Siedział tuż obok — około czterdziestki, z trzydniowym zarostem i gęstymi, czarnymi włosami, modnie przystrzyżonymi. Nie tego się spodziewała. Myślała, że facet z takim pretensjonalnym nickiem, gadający w sieci o spiskowych teoriach, będzie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych