Deja vu?
Przepraszam, czy masz może zegarek?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Szum deszczu za oknem i jego krople uderzające w szybę zbudziły mnie ze snu. Powoli otworzyłem oczy i przetarłem po ciężkiej nocy. Ostatnio ciężko mi spać, samotność strasznie mi doskwiera. Która godzina? Patrzę na zegarek – 6.45. Po chwili odzyskuję przytomność umysłu, przecież dzisiaj wtorek, muszę wstać, bo znów spóźnię się do szkoły. Machinalnie podnoszę się z łóżka i z wyłączonym cały czas umysłem ubieram się. Spodnie, koszulka, jakaś bluza. Nieważne co, ważne żeby było. Niemal na oślep udaję się do łazienki. Opłukuję twarz i powoli odzyskuję świadomość. Co teraz? Rutyna podpowiada – kawa. Ah tak kawa, bez niej nie dam rady całemu dniowi w szkole. Piję, ubieram buty, biorę plecak nawet nie sprawdzając czy mam odpowiednie książki i wychodzę. Wychodząc z klatki zdałem sobie sprawę, że nie wziąłem parasola. Wzdycham głęboko i zakładam kaptur. Musi wystarczyć. Idę przed siebie, na przystanek. Próbuję pozbierać myśli, ale one błądzą zupełnie gdzie indziej. „Czemu wywarło to na mnie taki wpływ?” – pytam sam siebie i nie uzyskuję odpowiedzi. Jak zwykle. „Dlaczego musiałaś odejść?” – kolejne pytanie i znów odpowiedzią była cisza. „Bez sensu” – mówię sobie. „Musiałem oszaleć”. Nawet nie zauważyłem, kiedy doszedłem do przystanku. Zobaczyłem tylko odjeżdżający autobus i kogoś biegnącego kawałek za nim. Mnie nawet nie chciało się ruszyć z miejsca. Trudno, pojadę następnym. Która godzina? Zdałem sobie sprawę, że zapomniałem zegarka. Podchodzę do kogoś z czerwonym parasolem, po chwili zdaję sobie sprawę, że to osoba, która biegła za autobusem przed minutą. Widać nie zdążyła. - Przepraszam.. Czy ma.. – zacząłem i urwałem, bo w tym momencie osoba ta odwróciła się do mnie. Była to przepiękna dziewczyna o skórze niczym alabaster i ustach w lekkim odcieniu różu. Lekko pofalowane włosy w kolorze jasnego blondu sięgały jej ramion, ukrytych pod czarno-białym płaszczem. Jej mały, lekko zadarty nosek dodawał jej dziewczęcego uroku. Jednak najbardziej niesamowite były jej oczy. Oczy, które przy każdym jej ruchu, ze zmianą kąta padania światła miały inny odcień. I tak raz były niczym błękit nieba, za chwilę stawały się głębokim, wzburzonym oceanem, by po sekundzie zmienić się w malownicze chabry.. - Czy mam co? – spytała dziewczyna z uśmiechem a jej słodki, miękki głos odbił mi się echem w uszach. I ten uśmiech.. Tak niebiańsko rozświetlający jej twarz i ukazujący perłowe ząbki. Stałem jak wryty nie mogąc wyjść z podziwu dla jej niesamowitej urody. Zrobiłem jeszcze krok ku niej i wtedy do moich nozdrzy napłynął cudowny zapach jej perfum. Słodki i lekki a zarazem budzący pożądanie. Zamknąłem oczy na chwilę, by móc upajać się tym cudownym zapachem.. Dopiero po chwili zdałem sobie sprawę, że stoję z otwartymi ustami i muszę wyglądać dość komicznie. Natychmiast je zamknąłem i otworzyłem oczy, by znów móc spojrzeć na nieznajomą. Lecz zamiast niej zobaczyłem szarą ulicę i tył oddalającego się autobusu…
Szum deszczu za oknem i jego krople uderzające w szybę zbudziły mnie ze snu. Powoli otworzyłem oczy i przetarłem po ciężkiej nocy. Ostatnio ciężko mi spać, samotność strasznie mi doskwiera. Która godzina? Patrzę na zegarek – 6.45. Po chwili odzyskuję przytomność umysłu, przecież dzisiaj wtorek, muszę wstać, bo znów spóźnię się do szkoły. „Śniło mi się coś?” – pytam siebie w myślach. „Nie pamiętam.” – odpowiadam sobie po chwili. Biorę zegarek z półki i zakładam na rękę. Machinalnie podnoszę się z łóżka i z wyłączonym cały czas umysłem ubieram się. Spodnie, koszulka, jakaś bluza. Nieważne co, ważne żeby było. Niemal na oślep udaję się do łazienki. Opłukuję twarz i powoli odzyskuję świadomość. Co teraz? Rutyna podpowiada – kawa. Kawa? Nie, nie zdążę, już i tak jest późno. Ubieram więc buty, biorę plecak nawet nie sprawdzając czy mam odpowiednie książki i wychodzę. Wychodząc z klatki zdałem sobie sprawę, że nie wziąłem parasola. Wzdycham głęboko i zakładam kaptur. Musi wystarczyć. Idę przed siebie, na przystanek. Próbuję pozbierać myśli, ale one błądzą zupełnie gdzie indziej. „Czemu wywarło to na mnie taki wpływ?” – pytam sam siebie i nie uzyskuję odpowiedzi. Jak zwykle. „Dlaczego musiałaś odejść?” – kolejne pytanie i znów odpowiedzią była cisza. „Bez sensu” – mówię sobie. „Musiałem oszaleć, o czym ja w ogóle myślę?! Że niby kto musiał odejść?! Skąd takie myśli? Albo oszalałem albo błędem było nie wypicie tej porannej kawy – śpię jeszcze widocznie!” Nawet nie zauważyłem, kiedy doszedłem do przystanku. Stał tam jeszcze autobus. Bez problemu bym zdążył, ale coś mnie powstrzymało. Z resztą motywacji też nie miałem. Spóźnię się do szkoły. Trudno, ostatnio często mi się to zdarza. Nic się nie stanie. Tymczasem autobus zaczął oddalać się, a ktoś biegł za nim, widocznie musiało mu się spieszyć. „Zaraz.. Powiedziałem sobie. Gdzieś już to widziałem.” – pomyślałem, ale porzuciłem myśl - „Przecież niemal codziennie ktoś biegnie na autobus. Tak, tak, ja na pewno musiałem oszaleć.” Powróciłem do rzeczywistości. Spojrzałem na zegarek żeby zobaczyć o której będę mieć następny autobus. Moja krótka pamięć nie jest w stanie zaszufladkować nawet tak prostych informacji jak kilka godzin z rozkładu jazdy. Patrzę na zegarek, ale coś jest nie tak. No tak.. Wskazówki stoją. Znowu się zepsuł. Lubię mieć poczucie czasu, muszę wiedzieć, która jest godzina. Rozglądam się w poszukiwaniu kogoś, kogo mógłbym spytać o godzinę. Na przystanku poza mną stoi jedna osoba. Osoba z czerwonym parasolem.. „Na pewno już gdzieś to widziałem” – powtarzam sobie tępo i podchodzę do tej osoby. Po chwili zdaję sobie sprawę, że to osoba, która biegła za autobusem przed minutą i widać nie zdążyła. „No, to już wiem czemu wydawało mi się, że już to widziałem.” – mówię do siebie z zadowoleniem. - Przepraszam.. Czy ma.. – zacząłem i urwałem, bo w tym momencie osoba ta odwróciła się do mnie. Ta alabastrowa skóra, te różowe usta, dziewczęcy nosek.. Te niesamowite niebieskie oczy.. Wtedy sobie przypomniałem. Ten sen. O tej dziewczynie śniłem! Za wszelką cenę próbowałem sobie przypomnieć ciąg dalszy tego snu, ale moja pamięć mi na to nie pozwalała. Z resztą jej olśniewająca uroda też nie pomagała mi się skupić. - Czy mam co? – spytała dziewczyna z uśmiechem a jej słodki, miękki głos odbił mi się echem w uszach. To też już pamiętam. I ten uśmiech… Ale co było dalej? Machinalnie zrobiłem krok w jej stronę, by poczuć zapach perfum. Pamięć kierowała moim ciałem. Teraz te słodki, lekki a zarazem budzący pożądanie zapach zalał moje ciało. Nawet nie zauważyłem jak otworzyłem usta z zachwytu. Musiałem niesamowicie komicznie wyglądać, ale nieważne. „Co dalej?” – cały czas się zastanawiałem. Zamknąłem oczy, by sobie to wyobrazić i wtedy przypomniałem sobie. Natychmiast otworzyłem oczy i zobaczyłem jak nieznajoma wsiada do autobusu. Pobiegłem za nią, zaintrygowała mnie ta cała historia, nie mogłem pozwolić odejść tej dziewczynie. Wsiadłem do autobusu za nią i dopiero wtedy zdałem sobie sprawę z tego, że to wszystko jest przecież niemożliwe. I dziwne do tego. „Po co brałem zegarek? We śnie tego nie zrobiłem. I w rzeczywistości o dziwo przestał działać. A kawa? Nie wypiłem jej, więc miałem więcej czasu. Na autobus bym zdążył, ale nie biegłem. Dlaczego? I te myśli z rana, jakby nie moje. Nie rozumiem. Dziwne. Może ja dalej śnię?” – mówiłem sobie. Zacząłem szukać jej wzrokiem po autobusie. Siedziała niemal zupełnie z tyłu, przy oknie. Nikogo więcej poza nią nie było. Podszedłem do niej a ona spojrzała na mnie spokojnie. - Już chyba nie potrzebujesz zegarka? – spytała żartobliwie i uśmiechnęła się szeroko. - Skąd wiedziałaś, że chciałem spytać o zegarek? – odpowiedziałem pytaniem na pytanie. Byłem zupełnie zdezorientowany. - Kobieca intuicja – odpowiedziała nieznajoma cały czas się uśmiechając w taki sposób, że zaraziła mnie humorem i również zacząłem się uśmiechać. – Tak przy okazji, jestem Kasia – dodała po chwili. - Kuba – dodałem machinalne powoli powracając do rzeczywistości. Nie wiedziałem jakim cudem to wszystko się mogło dziać, ale jednak się działo. - Może usiądziesz? Czy będziesz tak stać całą drogę? – spytała Kasia z uśmiechem, a ja usiadłem obok niej i znów poczułem cudowny zapach jej perfum. Zapach, którego nigdy już nie zapomnę. I tak mijały minuty a my cały czas rozmawialiśmy. Kasia oczarowała mnie swoim urokiem i ogólnie całą swoją osobą. Była cudowna, o ile można tak powiedzieć o osobie, którą się znało niecałe dziesięć minut. Nie mniej jednak byłem jak pod wpływem jakiegoś uroku. - Nie wiem jak Ty, ale ja już muszę wysiadać – usłyszałem jej głos po chwili milczenia. - Tak, ja też. – odpowiedziałem choć nie miałem zielonego pojęcia, gdzie jestem, ale nie było to ważne. Chciałem tylko lepiej poznać tą niesamowitą dziewczynę i mieć pewność, że nie było to ostatnie nasze spotkanie. Wysiedliśmy z autobusu, a ja idąc obok Kasi nie wiedząc dlaczego i skąd wziąłem ten pomysł ująłem jej dłoń. Jej skóra była taka delikatna i miękka, że nie chciałem już nigdy jej puszczać. Była gładsza niż aksamit.. Zatrzymaliśmy się. Wtedy z transu wyrwały mnie słowa dziewczyny. - Kuba, odsuń się, nie powinniśmy stać w tym miejscu – powiedziała, puściła moją dłoń i popchnęła mocno. Zaskoczyła mnie, więc nie miałem szans się sprzeciwić. Nie wiedziałem o co chodziło, ale
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Devoner
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…