Deszczowa panienka
Aby kolejny dzień nie był taki sam... siła marzenia...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Czuję się taka samotna! – stwierdziła nagle Mane, leżąc na kanapie i kontemplując tonący w deszczu chodnik za oknem - Nie rozumiem – Jan odłożył książkę i klęknął przed żoną – Jak to? Samotna? Zaczęła płakać. Samotna. Deszcz tępo stukał o szyby. Mokro będzie i zimno, kiedy wyjdą po południu na spacer wzdłuż mokrego i zimnego chodnika. Tłuste dżdżownice wylezą ze swych norek i będą sunęły przy krawężnikach. Rozdepczą jakąś. Obrzydliwość. - To miło z twojej strony, że ustawiłeś kanapę naprzeciw okna, mogę sobie chociaż popatrzeć na ludzi i świat. Czasem wyobrażam sobie, że nie jestem samotna. Ale nie lubię tego robić, bo potem bardzo mi smutno samej. Przytul mnie, Jasiu. Ucałował jej słoną i wilgotną od łez twarz. Zawsze jest taka ciepła, ah. Samotna. Usiadł obok niej i przytulił jej drobne, drżące ciałko do siebie. Cała drży. To przez zimno. Trzeba przynieść koc. Przyniesie jej koc i będzie im ciepło, będą siedzieć razem, przytuleni. Samotni. A kiedy Mane rozdepcze dżdżownicę to zrobi się bardzo smutna i nie będzie chciała rozmawiać o ciekawych rzeczach. I będzie musiał ją wlec za sobą, smutną, milczącą. Uwieszoną u ramienia. Kupią sobie po lizaku na poprawę humoru. A pod sklepem Mane stanie i będzie stać, bo przy sklepie bawią się dzieci: skaczą przez gumę. W kolorowych kurteczkach. Zaczną wyliczać: Ene-due-rabe, połknął bocian żabę, żaba Tadeusza, w brzuchu mu się rusza! Samotna. Samotni. I dżdżownice na chodniku. - Przytul mnie mocniej, Jasiu. Smutno mi bardzo. Zawsze kiedy pada deszcz jest mi smutno. Dzisiaj niedziela, wiesz? Dlatego mi smutno. Niedziela to dzień zapomnienia. Zawsze wtedy zapominam kim jestem i to bardzo dziwne uczucie, nie lubię go. A ty? W niedzielę zapominam. Bo w poniedziałek jest mniej dżdżownic. - Bardzo cię kocham, Mane – wyszeptał Jan wprost do jej ucha – Ale to nie zmieni faktu, że jesteśmy samotni. Ty myślisz, że ja cię nie rozumiem, że nie chcę cię rozumieć. Ja rozumiem. – pocałował ją i otarł palcami jej mokre policzki, delikatnie, spokojnie – Nie pomożemy sobie, Mane. Nigdy. Możemy tylko się modlić o wytrwałość. - Do kogo? No właśnie, do kogo. Ludzie wylegną zaraz jak te dżdżownice i Mane będzie smutna. Ona nigdy nie płacze. Mane jest smutna. Będzie smutno patrzyła jak inni zabierają jej wszystko, jak się śmieją. Dzicy, obcy ludzie. Dzieci w kolorowych kurteczkach. Zimny sierpień, proszę pani. Trzeba przestawić kanapę. Gdziekolwiek. Jan wstał i poszedł po koc. Cieplutki, polarowy. Nie pomożemy sobie, Mane. Racja. Można tylko ładnie się oprawić. Można sobie przefarbować włosy na żółto. Albo założyć skąpą bluzeczkę z cekinami. Samotna. - Masz koc – powiedział, przykrywając ją starannie – Będzie ci cieplej. Popłacz sobie teraz, naprawdę rzadko to robisz. Usiadł z powrotem na fotelu i otworzył książkę. „Wyrok” Franz Kafka. Zbiór opowiadań. - Przeczytaj mi jedno, to o robaku – poprosiła Mane, zamykając oczy - Przecież to już czytałaś – Jan znalazł „Przemianę” i zaczął liczyć, ile ma stron – Za długie. Nie mam siły, gardło mnie rozboli. - Wiesz co, Jasiu? Nie rozumiem chyba tego. Ale czasem czuję się jak taki robak. Czuję, że powinnam odejść. Że nikt mnie nie chce. Jak robak albo dżdżownica. Pamiętał dzień, w którym Mane przeczytała to po raz pierwszy. Płakała i płakała. Cały czas. Zbyt ją zabolało. Biedny, mały robak. On jej zanosi pokarm, a ona się chowa pod kanapę. Nie znają się. - Kocham cię – wymruczał znad książki – W tym zbiorze brakuje „Psa” czy coś w tym rodzaju. Nie znam dokładnie tytułu. Ale jest tam takie zdanie: wszystko zawarte jest w psie. Albo podobne. - Daj mi coś – poprosiła – Ale żeby było straszne. Potworne. - Beckett? Marcuez? - Kafka. Musi jej oddać. Jak zwykle. A kiedy wrócą do domu Mane będzie oglądać film sensacyjny. „Agent specjalny na tropie seryjnego mordercy” I po co jej to? - Dzięki. – otworzyła od razu na „Przemianie” – Czemu wszystkie dni są tak do siebie podobne? Chciałabym zrobić coś szalonego, na przykład wyjechać. Wyjedźmy, Jasiu. Gdzieś daleko. Żebym miała dużo przyjaciół: góry, lasy, morza. I żeby one do mnie mówiły tak jak ty: kocham cię. Proszę, Jasiu. Wyjedźmy! - Dobrze, ale gdzie? I za co? – Jan znów usiadł przy niej i ona podniosła się do pozycji siedzącej - Do Argentyny! - Mane płonie. Ona się cieszy. Ona płacze z radości - Tam urodził się…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Matilda
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…