Dialog serc - Nieśmiali kochankowie
Jedna z części opowiadania mojego autorstwa "Dialog serc". Spotkanie dwojga ludzi poznanych na czacie. Ona przyjeżdza do niego na 1 spotkanie chcąc poznać jego miasto i jego samego. On szarmancki, dobry gospodarz podaje jej posiłek ku pokrz
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wczoraj jeszcze obcy, oddaleni setki kilometrów, błądzili myślami, a teraz gdy nadszedł ten dzień ich dusze odnalazły się. To już nie ezoteryczny przekaz to mowa ciał, płynące słowa już nie są tylko tekstem, mają swój oddźwięk głosowy. Mogli napoić i swoje uszy pięknem brzmienia. Jego głos grubszy, męski cieszył ją, dawał bezpieczeństwo, a gdy ona mówiła to jakby swoją seksualność wyrażała w każdym słowie. Dla umysłu całkiem znajomi, lecz oczy nieświadome widoku. Błądziły po całym ciele, obserwując ruchy, zachowania, obserwując uśmiechy, poznawali się jakby na nowo. Rozmawiali trochę nieśmiało, jakby nie wiedzieli kim jest ta druga osoba, nie znając jej reakcji. Kilka wymienionych zdań i dotarli do jego domu. Mieszkał sam w kawalerce wiec w jego siedzibie samotności pojawił się wreszcie ktoś kto rozweseli jego otoczenie i wniesie ogrom świeżości, odmienności w jego progi chociaż na ten czas jej pobytu. Swoją gościnność okazał jej podając spaghetti, które robił wyśmienicie. Siedzieli naprzeciw siebie w pokoiku i jedli zapatrując się wciąż na siebie, wymieniając nieśmiałe spojrzenia w oczy. Popijali wytrawnym winem i coraz bardziej rozsmakowywali się w sobie w swoich wzajemnych oddziaływaniach. Po posiłku naleli sobie jeszcze po lampce świetnego wina i usiedli na kanapie, włączył muzykę taką jaką ona lubiła. Upijając z kieliszków słodyczy trunek, toczyli rozmowy poznawcze coraz bardziej siebie odkrywając, zbliżając się krok po kroku do przełamania tych barier nieśmiałości. Rozmowa prowadzona przez nich była bardziej odważna, coraz bardziej pewniej się do siebie odnosili, poruszając tematy coraz bardziej śmielsze. Wino grzało ich krew, szumiało trochę w głowie, jednak nie zwracali na to uwagi. Byli tak skupieni na poznawaniu tej drugiej osoby, tak zaabsorbowani chwilą, że nie zwracali uwagi na to jak to wino oddziaływuje na ich rozmowy na ich zachowania. Mijała minuta za minutą, godzina za godziną, a oni wciąż zafascynowani sobą nawzajem. Dowiadywali się coraz to nowych rzeczy – o tym jak wiele ich łączy, chociaż tak wiele też ich dzieli. Opowiadali sobie historie, przygody które ich spotykały, czy w życiu realnym czy w życiu wirtualnym – na czacie. Był wczesny wieczór gdy postanowili się przejść zobaczyć coś czego noc swoją zasłoną nie zdołała jeszcze wiele zasłonić. Chciał oprowadzić ją po swoim mieście, pokazać kamieniczki, miejsca w które często przychodzi czy też sam czy ze znajomymi. Zazwyczaj był jej przewodnikiem duchowym. Radził jej, dawał wskazówki, pomagał jej osiągać cel, a tego wieczoru był jej fizycznym przewodnikiem. Prowadził ją, jak najciekawiej opowiadając o tych miejscach w których byli, o uliczkach którymi się przechadzali. Szli sobie uliczką, prowadził ją nad wodę, by pokazać jej swoje ulubione miejsce rozważań, przemyśleń. Gdy znaleźli się w centrum miasta postanowił zaprosić ją do pubu który lubił i do którego często przychodził po pracy. Weszli do środka i od razu wydał się rzucić nastrój tego lokalu. Ciepły pomarańczowy z elementami ciemnej czerwieni kolor ścian, świece mrugające swoim blaskiem na ciemno brązowych stolikach a wokół każdego stolika albo miękkie fotele w kolorze jesiennej czerwieni albo drewniane krzesła. W powietrzu zdawało się czuć letni zapach magnolii, wanilii a do uszu dobiegała muzyka cichego brzmienia gitary do wtóru z saksofonem. Rozejrzeli się dookoła w poszukiwaniu wolnego miejsca żeby usiąść sobie i znaleźli mały stoliczek z dwoma krzesełkami po bokach, w ciemniejszym kącie z dala od okna - jakby specjalnie dla nich zarezerwowane miejsce na ten wieczór. Zasiedli na wprost siebie i zapatrzeni w swoje oczy widzieli swoje twarze na które tak ekstatycznie padało światło świec nadając im jasną, promienną aurę. Cudownie emanujący romantyzm tętnił w tych chwilach zalotnych, czarujących wymienianymi spojrzeniami, uśmiechami i ciepłem słów które jakby współgrały z wystrojem wnętrza. Otrzymali menu i śledząc każdą linijkę spisu, zastanawiali się jakim deserem osłodzić sobie ten wieczór. Wybór padł na „Owocowy raj” – pucharek owocowy, który ze zdjęcia kusił swoim smakowitym, owocowym wyglądem. W swej wielkości deser ten był bardzo obfity toteż postanowili zamówić tylko jedną porcję z jednej strony z obawy że może nie sprostają temu by zjeść po jednej takiej porcji dla każdego nich, a z drugiej strony by podnieść troszkę romantyczność dzieląc się tą słodyczą. Dokoła było pełno ludzi i aż dziw dawał im do myślenia że znaleźli miejsce dla siebie. Z sąsiednich stolików coraz było słychać czyjś śmiech, czy też słowa rozmowy i ta muzyka w tle. Wszystko to tworzyło unikalny klimat tego wieczoru i ten rozbudzający zmysły zapach wanilii wydobywający się ze świecy. Podeszła do nich kelnerka i na tacy przyniosła apetyczny deser i dwie srebrne łyżeczki. Puchar jakby się pysznił swoimi kolorami słodkich owoców w nim spoczywających i otulonych jeszcze słodszą górą bitej śmietany po której jakby z fantazją drążąc w niej ślady spływał syrop o smaku toffi. Jakby dzieło sztuki stworzone przez naturę stał na stoliku po środku nadając złudzenia iż jest tylko po to by cieszyć ich oczy, a nie po to by rozsmakowywać się w jego smaku ciesząc kupki smakowe. Ponętność zapachu zaczęła jakby unosić się nad nimi gdy rozpoczęli delektować się nim. Srebrnymi łyżeczkami dobywali kawałeczki gruszeczki, plastry banana, małe ćwiartki brzoskwini coraz odnajdując rodzynkę którą jak specyficzna przyprawa, jak afrodyzjak sprawiała że deser stawał się bardziej obłędny i z każdym zaczerpnięciem dając chęć by pieścić podniebienia jak najdłużej fantazyjnym posmakiem owoców. Filip bardzo lubił smak soczystych owoców z bitą śmietaną ale w ten wieczór ten melanż miał dla niego wyjątkowy smak ponieważ ona go karmiła. Nieśmiałych kochanków chwila trwała – czuł ją w sercu on i czuła to ona. Pożywieni nektarem owoców, słodyczą kompozycji smakowych zmierzali ku końcowi odwiedzin w uroczym pubie. Zaabsorbowani sobą nie spostrzegali jak szybko mija czas, na dworze coraz bardziej się ściemniało. Kelnerka podała rachunek a on szarmancko jako dżentelmen uiścił opłatę. Zaczęli szykować się do dalszej drogi gdy Filip poczuł pukanie palcem w lewe ramie. Obrócił się i okazało się że to jego kolega z pracy podszedł do niego i czyni mu uwagi że nie zauważył go chociaż siedzi dwa stoliki przed nim. Kolega Karol uśmiechnął się i wyciągnął dłoń w geście zapoznania w kierunku Asi i spytał czy nie chcieli by się przyłączyć do jego towarzystwa. Oni jednak mieli inne plany. Podziękowali za zaproszenie, przeprosili i powolnym krokiem zaczęli zmierzać do drzwi lokalu w którym gościli jak w oazie romantycznych doznań. Wyszli na ulicę i w dalszym ciągu z wielką chęcią pragnęli zmierzać w kierunku wody. Szli przed siebie chodnikiem, a latarnie rzucały na nich swoje światło, oświetlając tą ich drogę szczęścia, dając im pewność że nic złego im się nie zdarzy. Z wielką ufnością ona pozwoliła
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil KaroleF
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…