Wróć do katalogu

"Dlaczego kochamy się tylko w snach"

Historia pewnego zakochania, która toczy się dość stereotypowo lecz jest pisana troszeczkę innym językiem.

Brzoskwinia, opublikowano , 26 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

"Puk, puk! Gęsta ręka anioła Puk, puk! Spłynęła, dotknęła mego czoła I kto tam? Pytam kto tam Szaleństwo, nowa radość, utracony raj" Kaliber 44 - To czyni mnie innym od was wszystkich

Dźwięki muzyki wypełniały całą przestrzeń dookoła niej. A gdzie zrozumienie? Gdzie nuta empatii? Jej pokój wyglądał jak nora - brudne ciuchy zasłaniały podłogę, jak dywan kolorowych kwiatów, rolety były zasłonięte, w rogu biurka paliła się lampka i oblewała jasnym kręgiem Światła łóżko na którym leżała Ona. Czuła wszechobecny zapach narkotyku, który teraz otępiał jej ból. Pies położył się na jej kolanach, oparł pysk na niewielkiej piersi. - Co kochanie? Co maleńki? Moje słońce... - Wtuliła się w jego puszystą sierść i uśpiła zwierzę. Matka w salonie przyjmowała swoich gości, wybuchali śmiechem, cieszyli, a Ona umierała w swoim pokoju. W niej była pustka, spowodowana banalnymi problemami. Jej znajomi byli gdzieś indziej, nawet jej chłopak, który tak ją podobno kochał, miał ją teraz w dupie, teraz kiedy go potrzebowała. Czy nie jest tak, że wtedy kiedy potrzebujemy kogoś, kogokolwiek, kto powie: Hej mała, uda się, nie? Narkotyk zaczął działać. Przyspieszone tętno, chęć zrobienia czegokolwiek. Zabawne jest to z jaką łatwością mogła go kupić w aptece. Obudziła psa, przypięła mu smycz do obroży i wybiegła z domu. Wpadała po kolana w kałuże pełne błota i brudnej wody - pies je omijał - jej było wszystko jedno. Z uszu zwisały kable od słuchawek, w jej głowie bębniła muzyka. Nieznośne pranie mózgu, w kółko piosenki o miłości. Nie, nie ona ich nie słuchała, ale radio, plakaty na ulicach, wciąż reklamowały te same zespoły o banalnych tekstach.

Jej telefon zawibrował. "Ej, mała. Kocham Cię, wiesz?"

"Wiesz, kiedyś zabłądziłem w snach no bo szukałem tam Ciebie byłaś całkiem naga i niewinna, o nie niewinna nie nie Dlaczego kochamy się tylko w snach?" Dżem - Cała w trawie

Wtuliła się w jego bluzę. Uwielbiała jego zapach i sposób w jaki przesuwał palcami po jej nagich ramionach. Nucił cicho jakąś piosenkę, nie wiedziała co to, było jej tak dobrze, tak miło... - Mała... - podniósł jej podbródek. Delikatnie pocałował. Znowu go mocno przytuliła. Zadziwiające jak szybko możemy się zakochać. I to w oczach, uwielbiała jego czarne oczy. Choć nie, nie czarnych. Kawowych... I to w dłoniach - lubiła delikatne opuszki, którymi przesuwał po jej ciele, wytatuowany nadgarstek... I to w ustach. Były wąskie, ciepłe i miękkie. Właśnie takie takich teraz potrzebowała. I to w brzuchu, który nie był jej wymarzonym, On nie miał tego słynnego 'kaloryfera', zwykły płaski brzuch... Ale dla Niej to już było coś. I to w rzęsach, które były takie długie, podwinięte... Które chciała mieć przy swoich powiekach... I to w takim chłopaku! Potrafił wszystko... Pisał wiersze, malował, był modelem, pisał piosenki dla punkowych zespołów... Kochał tatuaże i piercing, tak jak ona, uwielbiał język angielski, psychologię... Grał na gitarze. Naprawdę nie mogła uwierzyć, ze jej się udało go zdobyć... Właściwie... Mimo tych wszystkich słodkich słówek, mimo tego, ze jednym dotykiem rozpalał ją do czerwoności... Czy miała go? Przecież wiedziała, ze oprócz niej jest jeszcze ktoś. Ktoś poważniejszy, na pewno poważniejszy... Ktoś, kto nie był młodszy o te s i e d e m lat. - Mała, co jest? - Muszę już iść...

"Dzieli nas rzeka niewypowiedzianych marzeń i Dzieli nas rzeka zwyczajnych spraw i Nikt z nas nie wie co się jutro może zdarzyć i Nikt z nas nie wie co się może jutro stać." Coma

Znowu moczyła nogawki spodni w kałużach. I to nie dlatego, że była naćpana. Była smutna... Bo On znowu był taki... Tak cały jej. Przejechał po jej udzie, na którym oczywiście była beżowa pończocha, miał taki fetysz, uwielbiał pończochy, rajstopy, ten dotyk... Poklepał ją po udzie, dotknął wystających kości miednicy, to był jego kolejny fetysz. (Każda jego kobieta zawsze nosiła pończochy i miała wystające kości, miednice. Żebra też mogły być, uwielbiał przesuwać pomiędzy nimi palcami). I przytulił. Szeptał jej takie słodkie, puste słówka, a ona w nie wierzyła. Och, nie, Ona wiedziała, że jest głupia! Wiedziała, że to wszystko kłamstwo. Ona chciała w nie wierzyć, chciała myśleć, że jest jedyna, że tylko Ona jest w stanie go zrozumieć. Miała nadzieje, że jeśli długo to pociągnie to On ją wybierze, będzie mu wierna jak pies i stwierdzi, że jest na tyle posłuszna, że jest go godna. Że może się z nim pokazywać, ze nie przynosi mu wstydu. Dlatego też ćpała, mogła wtedy wyobrażać sobie jak jest mu wierna, jak robi wszystko o co ją poprosi. Jak się kochają i Ona wie, że nie musi się bać, że wyrzuci ją z mieszkania w samej bieliźnie, bo zrobiła coś źle. On wtedy był tylko jej, kochał ją. Ale nie po to, żeby do niego przyszła... Tylko, tak naprawdę. Jakże się myliła. Weszła do domu, zamknęła drzwi, pies z radością skakał na nią machając ogonem. chwile się z nim pobawiła i wspięła się po schodach do swojego pokoju. Usiadła w fotelu i sięgnęła po srebrną żyletkę. Na jej udzie pojawiło się kilka pionowych kresek - teraz była spokojna, mogła położyć się spać. Stróżka krwi kapała na podłogę, a ona była z siebie zadowolona. Wiedziała, ze to wysoka cena za jego miłość, ale w jej oczach był tego wart. Był wart wszystkiego. Sięgnęła po książkę Mrożka, nie mogła się skupić na lekturze, więc szybko ją odłożyła. otworzyła okno i próbowała naćpać się chłodnym powietrzem. W głowie zaczynały pojawiać się myśli, że On i tak tego nie doceni. Szybko je przegoniła. Pomalowała paznokcie na różowo, zmyła je i nałożyła czerwony lakier. Tak, teraz było zdecydowanie lepiej. I bardziej pasowało do jej blond włosów. A! Właśnie, wszystkie jego kobiety były blondynkami, tylko jedna była szatynką. I to tylko ja kochał. Ale ją kochał tak naprawdę, ona nie musiała się o nic martwić, nie musiała być posłuszna. A co najdziwniejsze, godziła się na inne kobiety, które do niego przychodziły. Czasami nawet godziła się na wspólna kolację. I nie tylko. A świadomość tego, że ta szatynka ma przewagę nad wszystkimi blondynkami była strasznie przytłaczająca. A Ją przytłaczała szczególnie. Tak bardzo, że miała myśli samobójcze. ale żyła... dla niego.

Wiesz ze masz to znów, marny kawałek mych bladych ust. bardzo chcą a nie umieją dawać słońca, (...) bólem okupione korzenie są... to, czego nigdy ja nie zmienię to... jedno, co wiem na pewno, to ze jesteś tu ze mną, daj mi rękę, patrz czarne gwiazdy na niebie, pomyśl ze jedna z nich jest tam tylko dla Ciebie zloty niewiarygodny bat swe ręce, patrz bo niby to taka gra. Chce więcej! I znów marny kawałek mych ust. Chwytasz go tak jak chwyta się nóż. East West Rockers - Transparenty

Po raz kolejny siedziała kiwając się na swojej kanapie. Pies spał w rogu pokoju, na swoim kocu. Za oknami pojawiało się coraz więcej ciemnych chmur, co bez wątpienia znaczyło, że zbliża się burza. Znowu. I dobrze, może w nią pieprz*ie chociaż piorun. On i tak był daleko, zdecydowanie za daleko, może nie w innym mieście. Nie był daleko w sensie fizycznym tylko duchowym. Spędzał czas ze swoją brunetką. Złapała nożyczki, które leżały na biurku i podeszła do lustra, które wisiało na czerwonej ścianie. Obcięła włosy do ramion. Lepiej... Złapała za zielone pudełko z farbą do włosów. Gorzka czekolada, tak teraz złamie jego zasadę, teraz będzie bliżej wyjątkowości. Powoli powędrowała do łazienki, nałożyła na wilgotne włosy farbę. Ciekawe co powiedzą jej rodzice. *~*~* - Co... Co ty masz na głowie? Dlaczego ty... Boże. - Opadł na łóżko. Przejechała dłonią po prostych, brązowych włosach. Efekt był lepszy niż się spodziewała, wyglądała zdecydowanie lepiej niż w swoim naturalnym kolorze. Każdemu się podobało, ale to nie było ważne. Ważne było tylko to, żeby Jemu się podobało. A na razie nie była pewna czy tak jest. Dotknął jej dłoni. - Mała... Przecież nie musiałaś... Jesteś dla mnie ważna.. - Ważna tak jak cała reszta blondyneczek? Nie chcę tak. - Nie, nie tak jak one. One są do zabawy, przecież z Tobą się spotykam częściej.. Nawet częściej niz. z Ewą... - Ewą. tak, właśnie. Co z tego, ze częściej. Nie jestem ponad nią. Czuje się jak dziwka na telefon. Nie, nie mów nic, daj mi skończyć. Tak wiem, nie kochamy się... Co z tego. Dzwonisz a ja jestem. Nigdy nigdzie z Tobą nie byłam, masz pełno innych idiotek, które wierzą, że są dla Ciebie ważne, że będą najważniejsze. A nigdy nie będą, po prostu je zmienisz! Tak jak mnie. Tylko Ewunia jest reprezentacyjna? Ja tego już nie mogę wytrzymać. Nie zniosę więcej tych dziewczyn. Nie chcę tego, czuje się zdradzana, mimo, że to ze mną zdradzasz. I powtarzasz, że mnie kochasz. Wszystkim to powtarzasz? Gdybyś kochał, nie miał byś innych. - Żadnej oprócz Ciebie nie powiedziałem, że kocham. Ewie też. - . . . - Kochanie...?

“And when your fears subside and shadows still remain I know that you can love me when there's no one left to blame So never mind the darkness we still can find a way 'Cause nothin' lasts forever even cold November rain” Guns'n'roses - November rain

Skuliła się na swojej kanapie. Na dzisiaj pozycja embrionalna była idealna. Czuła rwący ból w podbrzuszu. Uniosła się trochę, sięgnęła po czystą kartkę i czarny długopis. Napisała na środku: BOLĘ SIĘ. Przykleiła taśmą do sufitu i przez całą noc patrzyła na napis. *`*~* Usiadł przed komputerem, chciał skończyć pisać rozdział swojej pracy magisterskiej. Ale nic mu nie przychodziło do głowy. Ile można rozwodzić się nad slangami młodzieżowymi. I to u Brytyjczyków, skąd on, kur*a, ma wiedzieć jak mówią gówniarze z Anglii. Nigdy tam nie był! Szmer komputera rozchodził się po pustym mieszkaniu. Był taki pusty w środku, on chciał trochę m i ł o s c i . Oczywiście, one go kochały. Poszłyby pod nóż dla niego. Zrobią wszystko. I on tego nie chce, nie potrzebuje. Nigdy nie kazał im czegokolwiek robić, one tak same... Skulił się w czarnym zamszowym fotelu, z białego kubka parowała kawa, na talerzyku obok leżała bułka z czekoladą. Otulała go muzyka, tak, otulała. Bo jak muzyka może otulać? Kiedy usiądziecie w pokoju, włączycie jakaś klimatyczną nutę, a wszędzie dookoła zapanuje idealna cisza, poczujecie jak muzyka was tuli, kołysze. Jak wibruje w was, wasze organy poczują delikatną błogość, która będzie się po was rozlewać... Patrzył na zamgloną panoramę miasta - jedna z niewielu zalet mieszkania na 10 piętrze wieżowca. W głowie kłębiło się tyle myśli. On chciał miłości! Ale jak na razie trafił na dwa typy nie miłości. Pierwszy polegał tylko na pożądaniu. Ona i on lepią babki z piasku na prześcieradle i bawią się jak małe dzieci. Oczywiście, ze jest miło, ale nie na dłuższą metę, prawda? Drugim typem była miłość oparta na przyjaźni. Doskonale. Cholera, ile można się przyjaźnić? Przecież przytulanie nie wystarczy. Miło jest sobie porozmawiać, ale namiętność to też coś. Tylko gdzie znajdzie połączenie? *~*~* Patrzyła w lustro na swoje odbicie, ciągle nie mogła się przyzwyczaić do nowego koloru włosów. Nie jadła juz prawie tydzień, żeby schudnąć o rozmiar i już widziała cudowne efekty, spodnie zsuwały się z jej bioder ukazując kawałek bielizny. Mało seksowna, trzeba zmienić. Podgłosiła Nirvane i śpiewała na całe gardło Rape me! Rape me, my friend Rape me Rape me, again.... A później zmieniła bieliznę, założyła krótką spódniczkę w kratę i pończochy. i trampki. i wyszła z domu.

„Płonie ogień w głębi duszy mej. To moja młodość tak męczy- Ja wiem. Rano przyjdą znów małe dziewczynki I zrobią wszystko, by rozweselić, pocieszyć mnie. Rano znów przyjdą małe dziewczynki I zrobią wszystko, by pocieszyć, rozweselić mnie. Dlaczego słońce świeci tak krótko?? Musze pomyśleć, Boże pomóż mi. Sekundy, minuty, sekundy, minuty Godziny i dni“ Dżem - koszmarna noc

- Musimy porozmawiać. Ja i twój tata jedziemy do Paryża. Tak z okazji 17 rocznicy ślubu, nie masz chyba nic przeciwko? W każdym razie, jedziemy tylko na 5 dni, dasz sobie sama radę, prawda? Zresztą zrobię Ci zakupy, jakieś jedzenie też mogę… I oczywiście pieniądze tez dostaniesz, tak tylko, gdyby ci czegoś brakowało. Babcia zaprasza Cię dzisiaj na obiad, to idź, odwiedź ją, my musimy się pakować, bo to taki last minute, dzisiaj w nocy mamy samolot… No, idź, dziecko, idź, pozdrów babcie od nas, posiedź z nią troszkę, porozmawiaj… Będzie miło, na pewno. -Dobrze mamo… *~*~* - No chodź, chodź. Ulepiłam pierożki z jagodami. Pamiętasz jak byłaś mała? Jak się nimi zajadałaś? Oj, tak to były czasy. Wtedy nie miałaś obsesji na punkcie swojej diety. Czy ty w ogóle spoglądasz w lustro? Jeszcze trochę i nawet z piersi schudniesz. Zobacz jak Ci kości sterczą… Dziecko, dziecko… Dlaczego ty to sobie robisz? W twoim wieku najpiękniejsza jest młodość. Nie musisz już jej tak bardzo pomagać, zawsze znajdziesz jakiegoś chłopca, który będzie Cię wart. - Babciu, nieprawda. To wszystko to jakieś bardzo stare przekonania. Teraz wszystko się zmienia. Muszę o siebie dbać, o figurę, cerę, paznokcie… To nie jest takie łatwe. I nie dla żadnego chłopaka! Ja to robię tylko dla siebie. – Czuła jak

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych