Dlaczego ślimak jest jaki jest
Coś na wesoło
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Drogi Czytelniku na pewno dobrze znasz przypowieść biblijną o Arce Noego. Więc nie mam zamiaru ją tu dokładnie opisywać. Chciałbym natomiast zwrócić Twoją uwagę na jeden mało znany fakt,a może raczej epizod ,który znikł w mrokach dziejów. Wynikło to pewnie z tego ,że nie był on aż taki ważny, aby o nim warto było wspominać. Niemniej jednak zaistniał ,a ja chciałem tu o nim przypomnieć. Wśród zwierząt które zmierzały na Arkę był zwierzęta duże i małe, szybkie i wolne , zwinne i ślamazarne. Między innymi był wśród nich ślimak. Nie muszę Tobie tłumaczyć do jakich zwierząt należał dość ,że wspomnę o nim jako o ślimaku w średnim wieku, który nie był już skory do figli wieku młodzieńczego. Z góry planował wszelkie przedsięwzięcia, ważąc wszystko za i przeciw. Długo zastanawiał się zanim podjął decyzję, ale jak już się zdecydował to niewiele rzeczy mogło ją zmienić. Więc gdy usłyszał ,że zwierzęta tłumnie, parami, według gatunku, zmierzają do Arki po długim namyśle zdecydował się również dołączyć. Przede wszystkim postanowił ,że wraz z żoną udadzą się tam natychmiast. Było to o tyle ważne ,że jako zwierzę dość powolne musiał zawsze rezerwować sobie na wszystko spory zapas czasu. Skoro tylko słońce wzeszło nad horyzont ruszył wraz z żoną w drogę. Wieści o wędrówkach zwierząt ,jak się okazało, były lekko przesadzone. Na drogach było jeszcze pusto, gdyż termin zbiórki był odległy i większość zwierzą znajdowała się dopiero w fazie rozmyślań o podróży. Wspomnę teraz kilka słów o żonie ślimaka gdyż to ona ma decydujące znaczenie w tym opowiadaniu. Była to osoba młoda o wiele młodsza od swojego męża i o całkowicie odmiennym charterze. Wesoła, trzpiotowata pełna energii i temperamentu. Wiecznie zamęczała męża nowymi pomysłami. Lecz, gdy go w końcu przekonała do swych racji w mig je porzucała szukając nowych wrażeń. Całkiem obca była dla niej mężowska zapobiegliwość. Długo musiał tłumaczyć jej konieczności udania się na Arkę, ale mimo to ślimak miał wrażenie ,że do końca jej nie przekonał. Wydawało mu się ,że przestała mu oponować głównie dlatego, aby go nie wyprowadzić z równowagi. Ślimak miał świadomość dzielącego ich wieku. Wiedział że musi pilnować swojego skarbu, który mu tak nieoczekiwanie wpadł ręce i to kiedy pogodził się już ze starokawalerstwem. Teraz w dwójkę sunęli z liścia na liść z trawy na trawę, powoli i żmudnie pokonując kolejne metry. Nie będę tu opisywał ich drogi ponieważ trwała niezwykle długo ,a ich przygody złożyłyby się jeszcze na kilka innych opowiadań. Nadmienię tylko ,że trwała ona pół roku i dostarczyła im niemało tak zwanego życiowe doświadczenia. Zwłaszcza mężowi który od tej pory postanowił nie spuszczać żony z oczu. W końcu dotarli do celu. Do nabrzeża przycumowany był niewiarygodnie olbrzymi statek. Widać było ,że był nowy ponieważ w powietrzu czuć był zapach świeżo ściętych sosnowych desek. Nie było nikogo więc oboje bez problemu i szybko wdrapali się po przygotowanym trapie. Oczywiście pisząc,że szybko, mam na myśli, jak na ślimaki. Rozejrzeli po okręcie i wybrali sobie, jak im się wydawało, najlepsze miejsce tuż pod belką zwieńczającą burtę. Ślimak był zadowolony. Jego plany właśnie się realizowały. Przybył na czas. Pozostałych zwierząt jeszcze nie było, lecz z czasem powoli zaczęły się pojawiać. Najpierw pojedynczo, a potem już małym, coraz liczniejszymi grupkami. Czas dłużył się niemiłosiernie. Nawet z perspektywy ślimaków dni ciągnęły się w nieskończoność. Znudzona tym wszystkim żona ślimaka co jakiś czas tęsknie spoglądała w kierunku brzegu. Wzdłuż nabrzeża ciągnęły się połacie świeżej wiosennej trawy wyglądającej stąd szczególnie apetycznie. Czuła ,że ma coś jeszcze do załatwienia na lądzie. Coś co powodowało ,że serce biło jej mocniej. Któregoś poranka, gdy ślimak jeszcze smacznie spał zniknęła wśród tłumu zwierząt wsiadających na statek. Wielka rozpacz i smutek zagościły w sercu Ślimaka. Zaczął rozpytywać zwierzęta stojące obok, lecz w tym zgiełku i ścisku nikt nie za uwarzył małego drobnego zwierzątka. Czas mijał, a żona ślimaka nie pojawiała się. Ostatnie zwierzęta powoli wchodziły na trap.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil bardzraf
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…