Do: "Jeszcze bez tytułu" CZ.II
zdarzenia po turnieju, ciag dalszy losów Agaty i jej życia.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Co by było, gdyby byli tacy przez cały czas? Uśmiechnięci, dumni, spokojni, pełni ciepła… Wskazywali na nią palcami, krzyczeli radośnie i mówili: to nasza córka! Agata była wtedy bardzo szczęśliwa. Gdy oboje z księciem Barrayą znaleźli się na arenie poczuła coś jeszcze, coś co czuła bardzo rzadko, a co zawsze w wielkim stopniu wpływało na jej serce, duszę i umysł. Poczuła się ważna, potrzebna i niezwykła. To było lepsze od wszystkiego, co pozornie kochała i wielbiła, dające więcej satysfakcji niż cokolwiek innego na całym wielkim świecie! Serce biło jej tak szybko, że aż czuła nieposkromiony ból w klatce piersiowej, jakby ta siła, która w tym niezwykłym momencie zebrała się w jej „wnętrzu” chciała, a nie mogła wydostać się na zewnątrz. Agata pragnęła to wykrzyczeć, najgłośniej jak się tylko dało! W takich momentach była przekonana, że gdyby tylko bardzo się postarała, świat należałby do niej.
Barraya oczywiście wygrał pojedynek. Przez prawie cały czas Agata dopingowała go w tym, jednak zdarzały się momenty, w których w swoim umyśle umiejscawiała samą siebie na miejscu księcia. Walczyła tak jakby robiła to od zawsze, tak jak Barraya, a nawet lepiej!
- Podobało ci się, prawda? – Peurończyk zadał to pytanie gdy tylko znaleźli się sami w boksie, mówił przy tym ściszonym głosem, jakby nie chciał by ktoś inny to usłyszał. - Słucham? - Pytałem, czy ci się podobało? Wyglądałaś inaczej niż zwykle, na szczęśliwą gdy stałaś na arenie. To było zaskakujące stwierdzenie. Zazwyczaj takie rzeczy dobrze brzmiały tylko na filmach, albo czytane w mądrych książkach, ale nigdy w prawdziwym życiu. Jeśli ktoś starał się już być szczery w „ten” sposób, zwyczajnie wypadało to głupio i żenująco, gdyż druga strona nie słuchała, lub nie brała na poważnie pierwszej. Jednak Barraya mówił tak pewnie i naturalnie, jakby „filmowy” sposób przekazywania „ważnych rzeczy” miał we krwi – prawdziwie z serca można by rzec i to było naprawdę fantastyczne! - Bardzo! – odparła uśmiechając się szeroko. – To było świetne! - Cieszę się, że tak mówisz. Twojej rodzinie również się podobało? - Tak… – odparła nieco ciszej i pokiwała bez entuzjazmu głową. – Podobało im się, że przy tobie stałam i… – uniosła chytrze kącik ust. – …że wreszcie wyglądam jak kobieta. - Jak kobieta? – Barraya zaśmiał się. – Rozumiem – rzekł przyglądając się odświętnemu, dwuczęściowemu strojowi: długiej białej spódnicy i kończącej się pod biustem obcisłej bluzce o szerokich rękawach, przeciwieństwu spodni i koszulek typowych dla mieszkańców Nowej Ziemi.
*
W ogrodzie Wschodu kwitły lotosy, a przekwitały właśnie drzewa wiśni. Agata siedziała w cieniu jednego, na kolanach trzymała wyłączony elektro- szkicownik. Było potwornie gorąco, jednak nie miała ochoty dłużej siedzieć w pałacu. Zaraz po obiedzie wymknęła się bokami, rozmowy dorosłych nudziły ją. Jeszcze nim zniknęła za jedwabnymi drzwiami zerknęła przez ramię na księcia Barrayę siedzącego przy swoich rodzicach. Młody monarcha ubrany był w tradycyjny Ligijski strój: długą białą tunikę o szerokich rękawach, zwiewne spodnie, sandały i purpurowy płaszcz umocowany na powykręcanych w kształty kolców, złotych zaczepkach – Milczał. Jego twarz była pogodna, oczy na wpół zmrużone, w prawej dłoni trzymał pozłacane Guan dao. Dziewczyna przez chwilę zastanawiała się czy by nie dać mu jakiegoś znaku, lecz zrezygnowała i bezszelestnie udała się do ogrodu.
Myślała o… właściwie sama nie była pewna o czym myślała. O wszystkim i o niczym. Nieświadomie rolowała róg białej spódnicy, w której stała na arenie i regularnie poruszała nozdrzami w poszukiwaniu zapachu wiśni i lotosu. Przymknęła oczy rozkoszując się promieniami słońc i ciepłym Ligijskim wiatrem. W uszach Agaty mini słuchawki nieomal drżały przez przepływające przez nie ostre dźwięki klawikordu, skrzypiec, fortepianu, perkusji i gitary. No i tekst:
Iki o shiteru, kokyû o shiteru mitsumete iru michibiiteru negai o noseta shiroi hikari Kimi no tonari ienai doa mirai no doa
Nie rozumiała słów. Dezaktywowała implant wszczepiany dzieciom, który przetwarzał wprowadzony język obcy na mowę posiadacza urządzenie. Dzięki temu problem porozumiewania się został zlikwidowany.
- Sumimasen Agata-san… - Co? – Agata otworzyła oczy i ujrzała Yao – narzeczoną Barrayi – jak klęczy nisko pochylona tuż przy jej nogach, trzymając w wysoko uniesionych rękach długi kawał bordowego materiału. Na powrót włączyła implant. - Co ty robisz? - Składam ci pokłon…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Tajar Nawad
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…