Do trzech razy sztuka...
to może się zdarzyło, a może to tylko moja wyobraźnia...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Do trzech razy sztuka…
Wszystko uległo zmianie, gdy popsuł się telewizor. Czarne pudełko, które dotychczas było jedynym niezawodnym członkiem rodziny, odmówiło posłuszeństwa. Mateusz nie potrafił się z tym pogodzić. Godzinami siedział przed martwym ekranem i głaskał oklejonego przezroczystą taśmą pilota. Cisza była tak ogromna, że bębenki rozsadzało mu echo bijącego serca. Stary, biedny, samotny człowiek... Rozczulał się nad sobą. Wpatrywał w swoje zniekształcone odbicie, w czarnej tafli. Patrzył na niego podstarzały, chudy mężczyzna, lekko wyłysiały, z przetłuszczonymi włosami, ciasno przylegającymi do zbyt dużej czaszki, która kiedyś tak podniecała Kryśkę. Mówiła: kocham cię, ty mój mały intelektualisto. A potem wtulała się, delikatnie ssąc jego ucho. Nienawidził tego. Był tylko prostym nauczycielem w wiejskiej podstawówce, ale jego poświęcenie pobudziło romantyczną naturę Kryśki. Gdyby tylko od czasu do czasu wyściubiała nos z książki, na pewno by się tak nie zawiodła i oboje oszczędziliby sobie piętnaście lat niewypowiedzianych mąk. Dopóki, Kryśka mogła żyć w swoim wyidealizowanym świecie, była szczęśliwa. Zresztą Mateusz też, bo jako żonie nie można było jej niczego zarzucić, ale gdy na świat zaczęły pchać się dzieci, pretensjom nie było końca. Nigdy nie obiecywał jej luksusów. Gdy jeszcze na świecie nie było Marka, wystarczało to, co mieli. Przyjechała z miasta i atrakcją dla niej było życie na wsi. Miał maleńki domek z ogrodem, kawałek łąki. Zachody słońca, nad rzeką dostarczały ogromnych wzruszeń, a bliskość lasu prowokowała ją niejednokrotnie do spontanicznego okazywania miłości. Godził się na to, bo lata pracy w szkole, nauczyły go cierpliwości i pobłażania w stosunku do rozentuzjazmowanej młodzieży. Cieszyło to, że tak się przejęła rolą gospodyni. Ulżyło mu, gdy już nie musiał się martwić o zdrowe posiłki, ani o czyste skarpetki. Ludzie we wsi też odetchnęli, bo jakoś okropnie przeszkadzała im myśl, że mają wolnego faceta we wsi, który nie interesuje się ich córkami, ani samotną panią Biernacką. Ona i owszem, pewnie miała ochotę, w końcu lata już nie te, a macica wołała o odrobinę zainteresowania. Nauczyciel jednak wolał swój kawalerski stan. Chwalił sobie swobodę i spokój. Do czasu… Do czasu, gdy stwierdził, że jakoś tak smutno, samemu. Kolejne dzieciaki, które uczył dorastały i albo się żeniły i rozmnażały jak króliki, albo uciekały do miasta robić karierę. W końcu i on kiedyś wyruszył do miasta. Zaczął studia zaoczne i tam poznał Kryśkę. Upatrzyła go sobie i stosując wszystkie znane kobietom od zarania dziejów, sztuczki zaciągnęła do ołtarza. I tak to się wszystko błyskawicznie rozegrało. Gdy z upływem czasu, zaczęło im przybywać najpierw dzieci, potem zmarszczek i siwych włosów pojawiły się też pretensje. Ech…, zrozum tu babę. Najpierw świergocze o ptaszkach, słoneczkach i małych bucikach, a potem ma żal, że te buciki wszędzie się przewalają, że nie ma na nic czasu i że on nie poświęca jej uwagi, a gdy chce się babie dogodzić i ręce wyciągnie by chociaż pogłaskać to już zawodzi, że myśli tylko o jednym. No to w końcu człowiek musi sobie znaleźć jakieś schronienie. W jego przypadku, sprzymierzeńcem i obrońcą stał się telewizor. Z początku to Krycha i dzieciaki cały czas go okupowały. Dzięki temu miał ciszę i czas dla siebie. Nikt nie zwracał uwagi, gdy brał wędkę i uciekał nad rzekę. Tam oddawał się relaksowi. Mógł podumać nad chmurami i wróżył, kiedy będzie deszcz, bo wtedy ryby biorą. Nie przeszkadzało mu, że prawie nigdy nie udawało się nic złowić. Wystarczało, że był sam i nie musiał odpowiadać na dziwne pytania. A potem, nagle wszystko uległo zmianie. Krycha, pewnie pod wpływem różnych telenowel stwierdziła, że ma dosyć takiego życia, że zasługuje na coś lepszego. Dzieciaki podrosły, mąż jest ciągle nieobecny duchem, a ona jest jeszcze młoda i nie chce się marnować na gospodarstwie. Pojechała do stolicy, do lepszego życia, tego ze srebrnego ekranu pełnego uniesień i adoratorów. Ostatnia kartka od niej zawierała lakoniczną informacje, że ma się dobrze i ma mały sklepik z ubraniami. Pogratulował w myślach i nawiązał romans z telewizorem. W wyniku małego wypadku, gdy dostał cegłą w głowę od nadgorliwego rodzica, któremu ponoć skrzywdził dzieciaka niesprawiedliwą oceną na koniec semestru, nie musiał już pracować. Był szczęśliwy i dziękował Bogu za ten zbieg okoliczności, ponieważ mógł całkowicie poświęcić się poszerzaniu horyzontów. Telewizor stał się jego oknem na świat, dzięki któremu, odkrywał uroki życia, które dotychczas nie miał pojęcia. Czuł jak z dnia na dzień życie nabiera kolorów. Zaczął bywać w wykwintnym środowisku, obracał się wśród pięknych kobiet, które były tak inne od kobiet ze wsi, od Krychy. One nawet w tureckim więzieniu nie pachniały cebulą i kwaszoną kapustą. Ich pot nie był przykry. Dotyk był przyjemnie gładki, chłodny i powodował, że ciało było całe naelektryzowane. Najbardziej lubił te odwiedzające go późnym wieczorem. Gdy tylko je do siebie zapraszał, od razu zaczynały się rozbierać, ich wyraz twarzy mówił sam za siebie. Uwielbiały go. Nie musiał odpowiadać na ich wydumane pytania. Jedynie, czego wymagały to tego, aby sięgnął po pilota i nacisnął mały, czerwony guziczek. Niesamowite, że ta drobna czynność, może tak wszystko odmienić. Był szczęśliwy. Otarł płynącą łzę. Boże całe, życie, mignęło mu przed oczami. Wstał i sięgnął do lodówki po mleko. Mówią, że gdy człowiek umiera to wtedy wyświetla mu się całe życie. Odstawił dzbanek na stół. Nie nakładając butów, boso, wyszedł, przed dom. Przez chwilę stał zamroczony pośrodku podwórka. Słońce oślepiło go, a świeże powietrze spowodowało, że zakręciło się w głowie. Był starym człowiekiem. Nic nie posiadał. A teraz, gdy popsuło się to, co było sensem jego życia… Podjął decyzję. Chwiejnym krokiem ruszył w stronę rozpadającej się stodoły. Z trudem przyszło mu otwarcie wrót. W środku panował chaos. Przyroda wzięła zaniedbany budek w swoje władanie. Pod dachem zagnieździły się jaskółki. W kątach popiskiwały małe koty, a leżące pośrodku skorupki jajek wskazywały na obecność kuny. Zdezorientowany podrapał się po głowie. Gdzie w tym bałaganie znaleźć sznur… Zakasał rękawy i zaczął odgarniać, przerdzewiałe grabie, łopaty, przegniłe beczki. W końcu, gdzieś spod starego, świńskiego koryta wyciągnął splątaną linę. Była lekko nadgryziona przez myszy, ale i tak wyglądała na solidną. Mateusz otarł spocone czoło, przez chwilę poczuł coś na kształt lęku, ale…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil A.S.
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…