Do you remember ??? - odc.1, odc.2, odc.3
Seria trzech tekstów na pograniczu dziennika i anegdoty, dotycząca gier oraz zabaw podwórkowych, funkcjonujących w latach 80-tych XX w.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wszystkie prawa zastrzeżone. Copyright © 2003/2004 by Mariusz Zimoński & Tomasz Czerwiński. All rights reserved.
Współautorzy serii p.t. „Do You Remember ?” – Mariusz Zimoński & Tomasz Czerwiński
Trzy odcinki serii „Do You Remember ?” były opublikowane w nieistniejącym już internetowym kwartalniku literackim „Regres”: nr 1/2003, nr 2/2003, nr 1/2004.
Redakcja tekstów i objaśnienia – Mariusz Zimoński (2023r) Copyright © 2023 by Mariusz Zimoński kontakt:[e-mail]
Wstęp odautorski: Teksty – w formie – są na pograniczu dziennika i anegdoty. Dotyczą gier oraz zabaw podwórkowych, funkcjonujących w latach 80-tych XX w. wśród młodzieży, kiedy nie było jeszcze internetu, telefon stacjonarny i prymitywne komputery to była rzadkość, a w telewizji były tylko dwa programy. Seria „Do You Remember ?” powstawała na przełomie lat 2003/2004 i w założeniu miała mieć więcej odcinków niż trzy. Wtedy była skierowana głównie do naszych rówieśników, którzy pamiętali lata 80-te, więc jako współautorzy posługiwaliśmy się pojęciami i skrótami, których nie trzeba było nikomu wyjaśniać. Po 20 latach postanowiłem odświeżyć serię, poprzez małą redakcję tekstów, oraz przez dodanie na końcu objaśnień do poszczególnych odcinków, zwłaszcza drugiego, aby treść była odrobinę czytelniejsza dla młodszego pokolenia - mam nadzieję, że tak będzie. Serdecznie zapraszam do lektury. Mariusz Zimoński
-----
Wrocław, wrzesień 2003 r. „DO YOU REMEMBER ?” – odcinek 1 – Saletra i cukier.
Dawno, dawno temu w odległej galaktyce, w środkowej Europie, a na pewno we Wrocławiu były sobie blokowiska, w których pokolenie obecnych trzydziestolatków rozwijało oraz udoskonalało szereg zabaw i gier podwórkowych. Styl myślenia rozwijała kostka Rubika, czasopismo „Młody Technik” oraz gry komputerowe w stylu „kreska – kropka”. Oczywiście nie można było cały czas siedzieć w domu. Potrzebne były sposoby na odreagowanie.
Paradoksalnie pomocnym okazywał się powszechnie znany przemysł spirytusowy, który docierał do każdego domu. Ale nie chodzi tu nam o sam alkohol, a raczej o metalowe nakrętki. Z nich to właśnie ówczesna młodzież z wielkim uporem, tworzyła dawno zapomniane latające „BĄCZKI”. Jednak elementem ich produkcji była przede wszystkim – z trudem zdobywana – saletra spożywcza oraz cukier. O ile cukier, kupowany na kartki przez rodziców, można było podkraść z szafki, o tyle zdobycie saletry nastręczało już pewnych trudności. Niewinne kłamstewko przekonywało niejednego, podejrzliwego sprzedawcę, aczkolwiek zdarzali się „wariaci”. By stworzyć „bączka”, trzeba było najpierw wymieszać ze sobą w równych proporcjach cukier z saletrą, a z nakrętki wyjąć tekturową podkładkę. Przygotowaną mieszaninę ubijało się w pustej nakrętce, ale nie do pełna. Potem nakładało się na to podkładkę i na końcu zaciskało metalowy kołnierz – „bączek” był gotowy do startu. Należało jeszcze ostrym narzędziem (np. gwoździem) w dnie nakrętki, wybić jedną lub dwie małe dziurki, co miało potem znaczący wpływ na trajektorię lotu. Do wypuszczenia tudzież odpalenia „bączka”, potrzebne były dwie osoby, z których jedna trzymała go w ręku, a druga zapałkami zapalała saletrę w dziurce. Po odpaleniu trzeba było natychmiast odłożyć go na ziemię ogniem w dół. Wtedy „Bączek”, jak rakieta, wznosił sie do nieba przez około pięć sekund. Również spotykaliśmy się z techniką rzucania „bączka” od razu w górę. Jaka radość malowała się na twarzach małych łobuzów po pomyślnym locie, można sobie tylko wyobrazić. Oczywiście nie obywało się bez małych wpadek: wybita szyba nie należała do rzadkości, tak samo jak wypalone dziury w ubraniu i poparzone ręce. Przychodnie może nie były zapełnione, jak dziś po wybuchach petard, ale jednak trzeba było odsiedzieć swoje w korytarzu.
W tym czasie w korytarzu, ale komendy Milicji Obywatelskiej, młodego adepta sztuk chemicznych dręczyły koszmary, związane nie z dziurą ozonową, ale z dziurą, która niespodziewanie pojawiła się na jego biurku. Pracując nad wynalezieniem ulepszonej mieszanki cukrowo-saletrowej - ów młodzieniec - zmieszał hurtowe ilości składników na swoim blacie. Chcąc wypróbować właściwości palne produktu, wydzielił małą garść z wielkiej kupy i podpalił, nie biorąc pod uwagę wielu ważnych rzeczy... Sąsiadowi z góry, podglądającemu przyrodę, dym przesłonił okulary lornetki. Dobrze, że jako jeden z nielicznych posiadał telefon. Adept został ocalony, a wśród strażaków do tej pory krążą legendy, o osmalonych tapetach, dziwnie zachowującym się biurku i chłopcu - już w szarym fartuchu, z rozczochranymi włosami. Mało kto wie, iż był to prekursor nowego sposobu wykorzystania tej wybuchowej mieszanki. Wymyślił on bowiem zabawę w wypalanie wulkanów, podczas której fontanna pseudo-lawy, wspomagana przez kłęby dymu, doprowadzała dziatwę do ekstazy, a starsze pokolenia do nerwowych tików powieki. Saletrę z cukrem wsypywało się do dołka wydrążonego w ziemii, po czym zasypywało się ją częściowo, tworząc mały krater. Oddechy zamierały; napięcie rosło. Zapalona zapałka obracając się w powietrzu, powoli znikała w czeluściach krateru.
Błysk...
CDN.
Objaśnienie do odc. 1 W tamtych czasach Milicja Obywatelska wraz ze szkołami apelowały o to, aby nie sprzedawać młodzieży saletry w sklepach, dlatego trudno ją było czasem kupić.
-----
Wrocław, grudzień 2003r. „DO YOU REMEMBER ?” – odcinek 2 – Gra w kapsle.
Kiedy kolarski Wyścig Pokoju dobiegał końca i Lech Piasecki wyprzedzał Uve Amplera, pierwszy przejeżdżając linię mety, wszyscy zebrani przed telewizorami zastanawiali się: gdzie jest Uve Rabb? „Dlaczego ON – bożyszcze tłumów – nie przyjechał jako pierwszy?” – myślała z wyrzutem młodzież bawiąca się KAPSLAMI, z przyklejoną naklejką flagi DDR. Znów trzeba było zmienić barwy lidera.
„Gdzie ta polska flaga !?” – otwierając trudno dostępny na rynku atlas geograficzny do V klasy młody podróżnik „palcem po mapie” głowił się, trzymając metalowy kapsel w lewej, a nożyczki w prawej dłoni: czy dobrze wytnie tę flagę? Mając świadomość błędnego cięcia, młodzieniec wiedział, że dalszy los Lecha Piaseckiego w drużynie kapsli leży właśnie w jego rękach. Jak błyszczała nowa flaga w świetle słońca, może oddać tylko historia i klej biurowy – biały.
Do gry wykorzystywało się kapsle po oranżadzie lub po piwie, a konstrukcje były różne. Przede wszystkim spotykało się kapsle: z koszulkami, puste w środku, a nawet zalane woskiem - te także znajdowały swoich miłośników. W zależności od komplikacji trasy i rodzaju podłoża, na którym odbywała się rozgrywka, stosowano różne ich wariacje. Trasy robiło się butem na piasku, rysowało kredą lub cegłą na betonie; grano także na przyosiedlowych…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil mz510
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…