DOBRANOC KOCHANIE
Opowiadanie o nieszczęściu dwudziesto trzy letniej dziewczyny.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dzień był ciężki. Kamil znowu wrócił później. Tak się bałam, że może policja go przesłucha, może moi rodzice...och! Tak dawno ich widziałam, ale musiałam uciec. Wiedziałam, jaka będzie reakcja ojca. Miałam nawet, proroczy według mnie, sen: -Tato... -No tak kochanie? -Ja... -Masz jakiś problem? -Ja...jestem w ciąży -Co!??? -Będę miała dziecko, maluśkiego bobasa. -Nie dziecko, nie możesz tak! Studia są najważniejsze. Usuniesz ciążę! -Kiedy ty w końcu zrozumiesz, że ja nie jestem już dzieckiem!! -W takim razie nie będziesz mieszkać w moim domu. Żegnaj. ... Byłam pewna, że gdybym została, tak by się skończyło. Więc, po co miałam to przeżywać?
-Marta! Mówię do ciebie!! Czy ty mnie słuchasz?? -Tak kochanie. Jak tam na budowie? -Dobrze, to znaczy tak jak zawsze. -Wiesz...myślałam o dziecku i o nas. Czy ty mnie kochasz?? Zaległa cisza. Nigdy Kamila o to nie pytałam, bo myślałam, że to zbędne. Świadomość, że mnie kocha, nie była mi potrzebna. Aż do tej chwili. Naszła mnie w pewnej chwili myśl samotnego życia i wychowywania córki. Zawsze wydawało mi się, że Kamil przyjął mnie pod swój dach, bo >coś< do mnie poczuł.
Całą noc lało. Jakby specjalnie los chciał, abym nie mogła zasnąć, tylko myślała o Kamilu. Nawet nie wiem, kim on jest. Wiem tylko, że coś przede mną ukrywa. W końcu nie pozwala wchodzić do swojego pokoju.
Przy śniadaniu: -Całą noc nie spałam, a ty…Kamil?? Musiał zauważyć, że nie powiedziałam do niego KOCHANIE. Ale po tej rozmowie (a właściwie braku odpowiedzi), stwierdziłam, że on jest ze mną dla litości. Nigdy nie pytał, kogo nosze dziecko. Sama nie wiem, dlaczego mówiłam do niego kochanie. Nie pamiętam. Ale wydaje mi się, że nie ot tak sobie. -Dobrze, a co? -Tak tylko pytam. W rzeczywistości chciałam jakoś zacząć, żeby potem przejść do gnębiącej mnie rozmowy. W mojej głowie roiły się różne pytania, których już nie mogłam dłużej trzymać. Mieszkam z Kamilem dwa miesiące. Dwa długie miesiące. Jego domek był oddalony od tego, w którym kiedyś mieszkałam o 40 km. Czasem jednak bałam się, że mnie odnajdą. -Kamil… -Co?!? -A kiedy mam się wynieść? -Możesz zostać ile chcesz- powiedział spokojniej niż wcześniej, ale też oschle. -Jesteś pewny? Przecież to ja, ale także moje dziecko -Wiem przecież!! -Aaaaa…acha Był zły Bardziej niż zawsze. Ale czy ja coś mu zrobiłam?!? Nie…raczej nie. Wieczorem wyszłam na spacer. Kamil albo był w swoim pokoju, albo gdzieś wyszedł. Było pięknie. Tyle liści na ścieżce, kilka ptaków przelatujących nad głową, ślicznie. Tylko drzewa chyba chcą być oryginalne, bo są smutne, szare, zmartwione i nagie. Już późna, ale dzięki światłu latarni widzę to piękno. Nie mogę powstrzymać zachwytu i uniesienia!!! Nagle…usłyszałam krzyk…krzyki. Widocznie były tam dwie osoby…tak! Kobieta i mężczyzna! Słyszę dość wyraźnie…kobieta woła o pomoc, a mężczyzna krzyczy na nią… -Cicho bądź. I tak nikt cię
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil nitka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…