Dobrze Ci?
Jak szybko i gwałtownie może zmienić się życie.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Zawsze się bałam gwałtu. Myślę, że było to związane z podświadomością. Mama zawsze często mówiła mi, że się o mnie boi, gdy wychodzę sama z domu wieczorem. Właśnie bała się, że mnie zgwałcą. Oczywiście, zawsze się z tego śmiałam, ale gdy spacerowałam sama, przez miasto już tak wesoło mi nie było. Gdzieś z tyłu głowy miałam słowo gwałt. Nigdy nie mogłam zrozumieć dlaczego facet, jeśli można go tak nazwać gwałci. Dlaczego w przeciągu kilki minut zmienia niczemu nie winnej kobiecie życie w koszmar. Pozbawia ją szacunku do siebie, swojego ciała. Dlaczego wyrządza tak wielką krzywdę psychiczną. Czy po takim zdarzeniu można żyć? Jeśli można to jak? Przez całe życie w strachu? Czy to jest możliwe żeby wrócić do życia społecznego? Czy można znowu spokojnie spacerować po ulicy? Polskie prawo jest wobec gwałciceli bezbronne. Taki sprawa dostaje wyrok trzech lat pozbawienia wolności, wychodzi po dwóch latach za dobre sprawowanie. Jak taka kobieta może czuć się bezpiecznie? Czy możliwe jest odbudowanie Wiary w siebie, w poczucie własnej godności wartości? Może moje częste myśli sny o gwałcie były pewnego rodzaju przeczuciem. Tego dziś nie wiem, mogę tylko przypuszczać. Kiedy przypomnę sobie to pamiętne czwartkowe późne popołudnie moje oczy stają się szkliste od łez. Byłam wówczas naprawdę szczęśliwa. Miałam wspaniałego faceta, którego bardzo kochałam i była to miłość odwzajemniona. Miałam ciekawą pracę, przyjaciół. Czułam wówczas, że życie jest piękne. Wracałam samotnie od ginekologa, czekałam na autobus, słuchałam muzyki i uśmiechałam się sama do siebie oraz do wspomnień miłych, które przypominały mi się w głowie. Po jakimś czasie przysiadł się do mnie człowiek. Raczej niskiego wzrostu, o brązowych oczach, pokręconych brązowych włosach. Miał dosyć duży, gęsty zarost na twarzy. Ubrany był w czarne spodnie, oraz niebieską bluzę z kapturem. Pachniał tanią wodą kolońską. Tak naprawdę wyglądał na przeciętnego człowieka, taki sobie nikt. Siedział spokojnie, nie odzywał się. Patrzył w przestrzeń przed sobą, jego oczy raczej nie ukazywały oznak myślenia. Byłam zadowolona, że nie przeszkadza mi w oczekiwaniu na autobus, mogłam nadal spokojnie słuchać muzyki i myśleć. Nie wzbudził we mnie złych emocji, nie poczułam zagrożenia z jego strony. Kiedy nagle ocknęłam się w niewiadomym dla mnie miejscu, poczułam okrutny ból głowy, oraz ranę na moim czole. Jednocześnie czułam ciężar ciała na plecach. Ktoś mnie dotykał. Po brzuchu, piersiach, bez ustanie pytał dobrze Ci, dobrze Ci? Wówczas zrozumiałam, że to jest ten przeciętny facet, taki sobie nikt z przystanku. Zaczęłam krzyczeć, błagać o pomoc. Wszystkie te próby walki były bezowocne. Nachylił się do mojego ucha i takim spokojnym głosem powiedział, że nie mam się czego bać, będzie mi z nim dobrze. Zaczęłam jeszcze głośniej krzyczeć, płakać. Za każdym razem gdy podnosiłam głos bił mnie. Nie wiem co to było, lecz przypominało jakiś kij. Zaczął…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil nata
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…