Wróć do katalogu

DOM

Uciekaj, żeby przetrwać!

MarchewaShow, opublikowano , 21 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wrocław, okolicę śródmieścia. Godzina 22.32

Z nieba spadają coraz większe krople brudnego deszczu. Ulica płyną strumienie wody nie mogąc znaleźć ujścia w zatkanych studzienkach. Pod jedną z tysięcy wrocławskich kamienic w zaparkowanym aucie marki francuskiej siedzi trójka osób.

Kasia-niska blondynka, ubrana dosyć luźno w kolorowe ciuchy. Jest dziewczyną Piotra.

Piotr-średniego wzrostu, wyglądzie nieprzyjemnym tym bardziej jeśli weźmiemy pod uwagę obecną pogodę. Jest kierowcą pojazdu rodem z Francji.

Kalina-Ciemno włosa lisica jak określali ją znajomi. Zawsze wie jak wyjść z opresji.

-Kalina przestań się bawić tą durną kamerą i zadzwoń do tego swojego chłopaka

-Piotruś powiedz coś do kamerki- Kalina uwielbiała drażnić towarzystwo swoimi pomysłami.

-Daj spokój – twarz Piotra była cały czas pilnie śledzona okiem kamery.

-Jest już po w pół do jedenastej. Spóźnimy się na imprezę bo Marcinek znowu pewnie coś ćpa.

Piotrek mimo wielkiej przyjaźni z Marcinem nie potrafił znieść jego nagminnego spóźniania się.

-Kochanie...spokojnie zaraz pojedziemy.

-Ooo może Ty Kasiu nam coś powiesz do kamerki?

-Bardzo chętnie, uwielbiam dawać wywiady.- Uśmiech Kasi dawał do zrozumienia wszystkim , że uwielbia być w centrum wydarzeń.

-Jesteś prawdziwą gwiazdą tego show słodziutka- Kamerzystka sprytnie podkręcała atmosferę licząc na dobre ujęcia i mnóstwo śmiechu następnego dnia.

Piotrek siedział lekko przechylony w prawo patrząc na swoją dziewczynę udzielającą wywiadu Kalinie. W aucie było dość ciemno, jedynie uliczna lampa dawała leciutką aurę światła. Kalina miała dobrą pozycję do nagrywania wewnątrz samochodowych wydarzeń, siedziała z tyłu więc widziała wszystko co się dzieje, nawet nieśmiałe pocałunki zakochanej pary.

Huk! Jakby kawałek starej kamienicy urwał się i spadł na auto.

Pisk dziewczyn i uspokajający ton głosu Piotra mieszały się chcąc przebić się przez siebie.

Przy aucie od strony kamienicy, tuż pod balkonem unikając deszczu stał Marcin. To on postanowił sprawdzić czujność swoich znajomych uderzając ręką w szybę auta. Kalina mimo pewnej dozy przerażenia nawet na sekundę nie traciła zmysłu kamerzysty.

Marcin otworzył drzwi i wszedł do auta, siadając zaraz przy Kalinie.

-Ha ha , co cykory?- Marcin spojrzał prosto w kamerę.

Był cały zmoknięty. Jego włosy zawsze wolne, rozrzucone na boki teraz poddały się wilgoci i ułożyły się na głowie właściciela.

-Zawsze wiedziałam że mam chłopaka głupka.

-Ale, jakoś nigdy Ci to nie przeszkadzało skarbie-Marcin uśmiechnął się znacząco

-No przywitaj się ze mną grubasku.

Kalina odchyliła kamerę ,nie pokazując tym samym czułego pocałunku.

-W końcu jesteś! Tylko co taki spóźniony? – z niecierpliwiony kierowca rozpoczął przesłuchanie.

-Matka! Znowu marudziła, więc trochę musiałem z nią posiedzieć.

-Dobrze kochani, może jednak już pojedziemy bo wszyscy sobie pójdą z tej imprezy za nim dojedziemy.-Kasia wyraźnie nie mogła doczekać się kiedy wyruszą w drogę.

-Dobra Marcin Ty wiesz gdzie jechać, także będziesz moim pilotem z tylnego siedzenia.

-Dobra dobra, zobaczymy czy dam radę się skoncentrować bo widzę tu niezłe dwie laseczki.

-Debil-Kasia uśmiechnęła się widząc jak Kalina dzielnie utrwala wszystko na kamerze.

-Na razie jedź na Trzebnicką, a potem na Żmigrodzką.

-Dobrze pilocie.

Wycieczka ruszyła. Wszyscy w dobrych humorach, nawet Piotrek już zapomniał , że musiał czekać. Teraz liczyła się wielka impreza. Tej Nocy Wrocław wyglądał majestatycznie. Wąskie ulice śródmieścia przytłoczone ogromnymi kamienicami. To płaczące niebo, jakby zapowiadające scenariusz na resztę nocy. Każdy element scenerii dobrany z niespotykanym wyczuciem. Nikt tak jak życie nie potrafi dyrygować naszymi emocjami.

Wrocław, północna jego część tuż przed Psarami. Godzina 22.57 Osiedle domków jednorodzinnych powstałe w latach 80-siątych ubiegłego wieku. Niebo powoli odsłania swe łono ukazując nie licznym wrocławskim spacerowiczom mocno świecące gwiazdy. Deszcz ustał. Auto parkuje na ulicy przed domem.

-I co? To jest ten dom?- Piotr zapytał z lekkim niedowierzaniem.

-No tak...-Marcin i Kalina znali osobiście właściciela a zarazem inicjatora imprezy.

-Nieźle, chata fajna tylko dosyć cicho i pusto.

-Kasia ma rację, nic się tu nie dzieje. –Piotr wtórował dziewczynie.

-Kalina nie kręć, tylko wysiadaj , trzeba się ogarnąć.

-Oj kochanie, troszkę luzu.

Piotr wysiadając odpalił papierosa, patrzył zaniepokojony w okna domu.

-Kurcze! Spóźniliśmy się!- Blondynce udzielało się zdenerwowanie Piotra

-Jak się spóźniliśmy? Przecież impreza trwa do rana! Nie mogli tak sobie nagle wyjść.

-Marcin ma rację- Kalina cały czas po przez kamerę obserwowała całą sytuację.

-To może po prostu odwołali imprezę, a My nic nie wiemy.- Kasia dosyć pesymistycznie spoglądała na resztę grupy stojącą w kręgu przy aucie.

-Trzeba zadzwonić do drzwi, furtka jak zwykle jest otwarta także tym niema co się sugerować- Marcin przejął inicjatywę w grupie.

Wszyscy podeszli pod drzwi. Piotr stał najdalej jakby nie chciał nikomu przeszkadzać papierosem. Kasia dzwoniła , naciskając przycisk. Słychać było sygnał dzwonka jednak nikt na niego nie odpowiadał. Marcin zbliżył się do drzwi.

-Eh dziewczyny. Przecież jest otwarte.

Drzwi faktycznie były niedomknięte.

-ale może lepiej nie wchodzić? Kasia stała zaraz przy Marcinie.

-Musimy się zorientować co się dzieje, ewentualnie najpierw zadzwonię do Adama na telefon. Może faktycznie wyszli.

Marcin spojrzał na Kalinę i zaczął wyjmować telefon z kieszeni.

-Naprawdę do twarzy Ci z kamerą kochanie, ale chyba trzeba się teraz skupić na czymś innym niż te pierdoły.

-Miałeś dzwonić, więc...-Kalina nie dokończyła zdania

Z telefonu Marcina było słychać kobiecy głos informujący o niedostępnym abonencie.

-To jednak wchodzimy? – nieśmiało zainsynuowała Kasia

-Niema rady, trzeba się zorientować w sytuacji. Dajesz Piotrek idziemy do środka.- Marcin ruszył do środka

-Ja dokończę palić i poczekam przy aucie.

Kasia dała mu buziaka złapała pod rękę kamerzystkę i razem weszły do domu.

Tuż za drzwiami rozciągał się nieduży przedsionek. Po lewej stronie od wejścia było duże okno. Nie służyło ono do otwierania, ale dawało piękny widok na ogród i na spacerującego koło auta Piotrka. Naprzeciwko okna były kolejne tym razem prze szkolne drzwi , za którymi znajdowały się schody na górę. Przedsionek jak i korytarz były słabo oświetlone, tak naprawdę panował w nich pół mrok, który nie ułatwiał całej tej sytuacji. Cały korytarz był w drewnie, ściany, schody. Pięknie zdobione poręcze były bezcennym ratunkiem szczególnie w początkowej fazie schodów. Były one kręte, ciężkie do przejścia, ale już po chwili wszystko się stabilizowało. Na półpiętrze kolejne duże okno, z tym samym widokiem co z dołu.

-Dobra zobaczymy na dole, tu jest kuchnia także może ktoś się gdzieś kręci.-Marcin czuł się tutaj jak u siebie.

-Jak się kręci? Przecież tu jest tak cicho, nikogo niema. –Kasia spojrzała na chłopaka

-Nie marudzić, chodźcie za mną. A Ty laska już nie kręć.

Na pierwszym piętrze przy schodach były trzy drzwi. Marcin otworzył te na wprost schodów i wszedł do dużego pomieszczenia, dziewczyny czekały aż chłopak zapali w nim światło.

-No wchodzić dupeczeki- Marcin zachęcał niewiasty.

Dziewczyną ukazał się widok niezwykle eleganckiej kuchni połączonej z pokojem stołowym. Marmurowe blaty, ściany przyozdobione greckimi elementami i to oświetlenie, które w pierwszym momencie oślepiało swoim blaskiem.

-Ale tu pięknie-Kasia byłą pod wyraźnym wrażeniem wystroju.

-Przede wszystkim jest porządne światło, tylko szkoda, że nadal tu nikogo niema- Kalina przemieszczała się po cały pomieszczeniu chcąc uchwycić w obiektywie jego piękną aranżacje.

-Idę się odlać, a Wy możecie iść do Adama na górę. Wiesz jak tam trafić ? Marcin spojrzał się w stronę Kaliny.

-Tak, już pamiętam. Ale sama nie idę, wezmę Kasię ze sobą.

Marcin się odwrócił i wszedł w pierwsze drzwi za kuchnią. Na tym piętrze było jeszcze troje drzwi. Wszystkie umieszczone bardzo blisko siebie. Takie właśnie ich rozmieszczenie wydawało się dosyć intrygujące. Dziewczyny szły korytarzem na kolejne piętro gdzie swój pokój miał Adam.

-Kalina nie dziwi Cię , że nikogo tu niema?

-No jasne , że to śmierdzi, ale musi być jakieś logiczne wyjaśnienie. Zresztą słyszysz?

Z góry dobiegał głos jakby ktoś oglądał telewizję. Dziewczyny stały na półpiętrze przy identycznym oknie jak piętro niżej..

-To idziemy, ten debil coś ogląda i nawet nie zadzwonił do nas aby odwołać imprezę.

Dziewczyny wyraźnie przyśpieszyły kroku i stały już na piętrze. Po lewej stronie i na wprost schodów było dwoje drzwi. Schody wędrowały dalej w górę. Na prawo od nich był mały korytarzyk. W nim po prawej stronie były kolejne drzwi, za których dobiegał jakiś głos. W głąb korytarza rozciągała się ciemność. Dało się zauważyć następne drzwi, a po między nimi jakieś szafki i lustro.

- To te drzwi. –Kalina wskazała kamerą na pokój Adama

-Ty idź pierwsza, znasz go lepiej niż ja.- Kasia zrobiła lekki krok do tyłu chcąc przepuścić koleżankę.

Kalina zbliżyła się do drzwi i nacisnęła klamkę. Wchodząc do pokoju pierwsze co rzucało się w oczy to duże okno z siatką przeciw komarom.

-Jesteś ? Co jest z imprezą?- Kalina obróciła wzrok w lewo, skąd biło światło monitora.

Wielki pisk rozszedł się po całym domu...

-Adam !!!

Kamera upadla na ziemie. Do pokoju wbiegła Kasia. Odruchowo lewą dłonią zasłoniła swoje usta, jakby chciała zablokować nadchodzące z żołądka resztki obiadu.

-Kurwa! Co jest grane? –Kasia cała się trzęsła. Odwróciła się w stronę okna jakby chciała udawać , że nic się tutaj nie dzieje.

Kalina stała jak wryta. Nic nie mówiła. Nawet już nie piszczała.

Wszystko zaczynało być coraz bardziej oczywiste. Skąd te pustki w domu. Kasia jakby nabrała siły. Teraz mogła już patrzeć. Podeszła bliżej, w stronę biurka przy którym na dużym krześle siedział on. Adam. Siedział tak jakby oglądał latających na ekranie jego komputera facetów. Nawet oczy miał otwarte. Kasia się zbliżała do niego. Chciała lekko odsunąć fotel, gdy nagle pod stopą poczuła dużą ilość cieczy.

-Ooo Jezu ! –Stopa Kasi lekko przeleciała po dziwnym płynie.

-Kalina cały czas stała, w tym samym miejscu. Z jej oczu leciały łzy. Ona już była pewna wszystkiego. Mimo bezruchu widziała więcej niż Kasia.

-To krew Kaśka ! Kurwa to jego pieprzona krew.

-Masakra, kurwa ! – Kasia

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych