Wróć do katalogu

Dom uciekinierek

historia rodzeństwa które uciekło z domu

duduś, opublikowano , 31 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

...Nasza sąsiadka od dnia naszego wprowadzenia się zaczęła nas obserwować "Nie mogę pojąć dlaczego takie młode dziewczyny mieszkają razem z małym chłopczykiem same w domu" Mijały tygodnie a ona cały czas przychodziła i straszyła: - Jeżeli nie zobaczę waszych rodziców to wezwę policje.

30 sierpień 1994 Rano jak robiłam śniadanie Darii zawołałam ją do kuchni. - Musimy uciekać stąd, ponieważ ta baba cały czas straszy, że wezwie policje, aby sprawdziła... - Wiem. Nie musisz kończyć. Dzisiaj w nocy się wyprowadzimy. Po przyjściu z pracy zaczęłam się pakować, ale nie zdążyłam do końca, gdyż zadzwonił dzwonek. - Kto tam - zapytałam zdziwiona. - Policja. Proszę otworzyć! Chcemy porozmawiać. - Już chwileczkę. Muszę się ubrać - skłamałam po czym poszłam do małego pokoju gdzie siedziała Daria z Jarkiem - Policja przyjechała. Daj mi Jarka i uciekamy. Weźmiesz walizkę? - Jak chcesz uciec? - Przez okno. A jak możemy inaczej? No prawie udałoby nam się uciec gdyby nie Daria... - Mamy was!. Dlaczego uciekaliście? - spytał się jeden z gliniarzy. - Bo uciekliśmy z domu - odpowiedziała moja kuzynka. - Jesteście rodzeństwem? - Trudno się domyślić no nie? - wtrąciłam się. - Nie bądź bezczelna. - Spróbuje, ale nie wiem czy mi się uda. - Zamknij się Jagoda! - powiedziała Daria - Nie chcę mieć więcej kłopotów. - Idziemy na komisariat, tam porozmawiamy. - Co zrobiliśmy? - Nic, po prostu musimy zabrać Was na komisariat. Wsiadajcie! Po przyjeździe wprowadzili nas do sali przesłuchań i zaczęli wypytywać: - Powiedzcie najważniejsze o sobie rzeczy i dlaczego uciekłyście z bratem z domu. - Nic nie powiem, po prostu nas wypuście. - Wiesz, że nie możemy. A Ty nam powiesz? - zwrócił się do Darii. - Mogę. Mam na imię, Daria, w tym roku skończyłam, piętnaście lat, to moja kuzynka Jagoda, ona ma czternaście lat, a to nasz brat Jarek, który skończył pięć lat. - Jak to możliwe jeżeli Jagoda jest twoją kuzynką? - No tak, ale brat jest synem jej ojca i mojej matki, więc jest naszym wspólnym bratem. - Jak to się mogło stać? - Normalnie. Zgwałcił moją matkę. - rozpłakała się Daria - Nie płacz! Masz tu chusteczkę. A gdzie są teraz wasi rodzice? - Moi rodzice nie żyją, jej matka też, a ojciec jest zapewne w domu. - Jak długo jesteście poza domem? - Rok i kilka dni. - No właśnie dawaliśmy sobie rady przez ten czas, damy sobie i teraz radę - wtrąciłam się. - Jak nie chciałaś nic mówić to teraz także się nie odzywaj. Dlaczego uciekłyście? - skierował pytanie do Darii. - Bo nas bił za byle co i gwałcił Jagodę. A w ogóle dowiedział się, że Jarek żyje. - Jak to, to on wcześniej o tym nie wiedział? - Nie, Jagoda cały czas go ukrywała. Musiała sama go wychowywać. - Dlaczego nie poszłyście na policję? Na pewno by już siedział, albo po prostu bylibyście już w domu dziecka. - Jagoda gdy pewnego razu wyszła do sklepu napotkała policjantów i powiedziała co jest grane. Niestety policjant ją tylko wyśmiał. No nie Jagoda? - Tak. Więcej o nic więc policji nie prosiłam. - Co to był za policjant? Jak się nazywał? - Cóż to za różnica? Nie pamiętam jak wyglądał, a nazwiska przecież mi nie podał. A w ogóle się cieszę, że nic nie zrobił. Przynajmniej nie stało się więcej złego. Jakby przyszedł do domu to nie wiadomo co po jego wyjściu by się stało. - A co jak wydostałyście się z pułapki ojca? Dlaczego wtedy nie poszłyście na komisariat? - Ponieważ uzgodniłam z Darią, że same się zaopiekujemy naszym braciszkiem. W końcu jakbyśmy poszły na policję to zabraliby nam Jarka do innego domu dziecka. Zapewne to się teraz stanie no nie? Mam nadzieję, że pan zaprzeczy i powie, że będziemy razem. Po chwili przyszedł inny gliniarz: - Choć musimy chwilę porozmawiać. - Przepraszam. Zaraz wracam. Nie wychodźcie stąd. Po chwili. - Chodź Daria! Uciekamy. - Nie ma mowy. Cieszę się, że nas złapali. Przynajmniej będę miała porządny dom. - Ja się stąd zmywam. Jarka biorę ze sobą. Przy wyjściu natknęłam się na tego samego gliniarza, który nas przesłuchiwał. - A gdzie się wybierasz? - zapytał złośliwie - Zabieramy was do domu młodych uciekinierek - A co z naszym kochanym braciszkiem? - spytałam się z lekkim zdenerwowaniem. - Pójdzie do domu dziecka dla chłopców. Adresu nie możemy podać. - Nie zabierzecie mi go. On jest moim bratem i powinien być ze mną. - W domu dziecka będzie mu lepiej. - Na pewno nie. Nie odbierajcie mi go. - zaczęłam krzyczeć gdy próbowali mi go wyrwać z rąk. - Daj mi go. - powiedział spokojnie gliniarz. - Proszę. Będziesz mogła go odwiedzać. Nie możecie mieszkać w tym samym domu opiekuńczym. - No dobrze. Musimy się Jareczku pożegnać, zobaczymy się za niedługo. Gdy go zabierali płakałam wraz z Jarkiem. Przez całą drogę nie mogłam się uspokoić i dziwiło mnie to jaka Daria była spokojna. Widziałam, że jej wszystko jest obojętne. Zawieźli nas do innego miasta. - Wysiadajcie - tu jest wasz dom. Weszliśmy na szóste piętro. Jeden gliniarz został z nami, a drugi wszedł do pokoju. Uwolniłam się i zaczęłam uciekać. Jednak szybko mnie złapali i wpakowali do jednego z pokoi, gdzie leżał na łóżku jakiś chłopak. - Proszę uważać na tą dziewczynę. Duża możliwość, że ucieknie. - Proszę się nie bać. Upilnuje ją. Proszę ze mną na chwilę na korytarz... Po jego przyjściu nadal stałam znieruchomiała. Chłopak miał dosyć długie i jasne włosy. Jak podszedł do mnie zobaczyłam, że ma niebieskie oczy, był o głowę wyższy ode mnie. - Mam na imię Jarek, w tym roku skończę osiemnaście lat. Powiesz mi może dlaczego tu wylądowałaś? - Nie!! - Muszę wypełnić ankietę, więc odpowiadaj mi na zadane pytania. - Jeżeli chcesz się coś o mnie dowiedzieć, to musisz iść do mojej kuzynki. Ona lubi gadać. - Masz mi podać wszystko i tyle. Potem pójdziemy na górę, wybierzemy Ci jakieś ciuchy i buty. - Nie chcę żadnych ciuchów, bo i tak długo tu nie pobędę. A ankiety nie wypełnisz, bo Ci nie podam żadnych danych. Nie mam zamiaru. - Próbuje być grzeczny, ale widać, że nie mogę. Za godzinę mam oddać tą ankietę. Podaj mi te dane, jak nie chcesz, by ktoś inny mnie zastąpił. Tylko powiem Ci tyle, że ja jestem starszy tylko o trzy lata, a może przyjść chłopak o wiele starszy, on na pewno nie będzie się bawił. - No dobra, zrobię, co chcesz. Podawaj mi te cholerne pytania. - Nie klnij! Gdy podałam mu wszystkie dane, zaczęłam się wypytywać. - Dlaczego każdą dziewczynę pilnuje jeden facet? - Wszystkie dziewczyny, które tu trafiają mają tendencję do ucieczki, więc musi mieć każda jednego, który może ją upilnować. - A, co się ze mną stanie jak będę miała osiemnaście lat? - Dostaniesz mieszkanie, pracę i wyjdziesz stąd. Muszę Ci jeszcze powiedzieć, że musisz mieć ode mnie pozwolenie by przejść przez bramę. - Idę zanieść tą ankietę. Przejdziesz się ze mną czy mam Cię zamknąć? - Zamknij mnie, nie chce mi się łazić. Poczekaj... Mam jeszcze jedno pytanie. - Słucham. - Skąd biorą chłopaków do pilnowania dziewczyn? Przecież któryś może coś dziewczynie, którą pilnuje zrobić. - Jest pełno testów sprawdzających chłopaków. To co wiem, to tylko raz się pomylili... Idę! No i wyszedł. Po jego wyjściu pomyślałam żeby wyskoczyć przez okno, w końcu mieliśmy pokój na szóstym piętrze. Ale nie zrobiłam tego, gdyż chciałam znaleźć mojego brata i uciec z nim. Po przyjściu chłopak oznajmił: - Chodź, teraz Ci poszukamy jakiś ciuchów. Po dotarciu na miejsce. - Gdzie jest przebieralnia? - zapytałam - Zamiast przebieralni jest łazienka, o tutaj. Siedzieliśmy z godzinę, może dwie i wybraliśmy: Trzy pary spodni, dwie białe i cztery kolorowe bluzki, pięć podkoszulek, trzy spódniczki, trzy sukienki i trzy pary butów: dwie eleganckie na obcasie, trzecie sportowe, no i oczywiście kapcie. Wieczorem, gdy Jarek się kąpał, a ja leżałam na łóżku i pisałam pamiętnik, przyszła Daria - Dlaczego powiedziałaś wszystko? Musiałaś mówić o moim ojcu? - Musiałam powiedzieć. - Wcale, że nie kretynko. Mogłam uciekać bez Ciebie. Przynajmniej jak by mnie i Jarka złapali to by się nic nie dowiedzieli i by nas puścili. - Nie prawda, na pewno by was nie puścili. - A właśnie, że tak. Popchnęłam ją gdyż byłam wkurzona. Ona uderzyła mnie w twarz i tak zaczęła się bójka. Za chwilę wyszedł Jarek. - Co się tu dzieje? Dlaczego się bijecie? - Rozdzielił nas i wezwał przez telefon jakiegoś Chłopaka. Gdy przyszedł zaczął na mnie i Darię krzyczeć. - Co wy robicie? Zobaczcie jak teraz wyglądacie. Ja byłam podrapana i miałam potłuczone okulary, dobrze, że nie straciłam oczu. Daria także miała podrapaną twarz, nawet gorzej ode mnie. - Chodź do pokoju! - powiedział do Darii. - Źle, że Cię puściłem tu samą. Gdy wyszli, Jarek powiedział do mnie. - Chodź do łazienki opatrzę Ci rany. - Umie to sama zrobić, tyle razy już to robiłam. - Ty wszystko tak załatwiasz? - Tak, to znaczy jak? - Biciem się. - Powiedzmy. Gdy sobie otarłam twarz i przykleiłam plastry wyszłam z łazienki. Jarek został na chwilę. Wyjęłam z plecaka mój zeszyt z wierszami, siadłam przy biurku i zaczęłam pisać. Jarek po chwili do mnie podszedł: - Co robisz Jagoda? - Piszę wiersz. - Kończ i kładź się, już jest po dwudziestej trzeciej. - Za chwilę pójdę. Po skończeniu kierowałam się w stronę drugiego pokoju - Chodź tutaj. - rozkazał - Chyba żartujesz?! - Nie! Masz tu przyjść. - Nie mam zamiaru. - Chodź tu! Mam Cię przyprowadzić? - podniósł głos. - Myślałam, że jesteś inny niż wszyscy faceci, ale widać, że się myliłam. - Być może. Kładź się! - Dupek. Musiałam się położyć koło niego, więc to zrobiłam.

31 sierpień Rano, gdy wstałam zauważyłam, że on czyta moje wiersze. - Ty gnoju, nie czytaj tego! - podniosłam na niego głos. - Dlaczego? - Bo żadnym facetom nie mam zamiaru pokazywać mych wierszy. - Dlaczego jesteś tak do nas źle nastawiona? - Przecież ci mówiłam, że mój ojciec mnie gwałcił, i dlatego musiałam uciec. A później gdy byłyśmy z Darią razem, poznała Marka, który jak jej nie było bił i zgwałcił mnie, a ja nic nie mogłam kuzynce powiedzieć. Wiem, że nie mogę ufać żadnemu facetowi. Wszyscy jesteście po jednych pieniądzach. - Dlaczego nie mogłaś powiedzieć? - Po pierwsze i tak by nie uwierzyła, a po drugie zagroził zabiciem Przemka. - Ale ja nie jestem taki! - Nie wcale. Jakbyś nie był taki, to byś nie kazał mi ze sobą spać. - Spałaś koło mnie, a nie ze mną, a to różnica. Kazałem Ci się położyć na tym łóżku, żeby wiedzieć jak się obudzę czy jesteś. Czy nie uciekłaś. - Pieprzysz! - Skończ, bo mnie wkurzasz! Idź się przebrać, a ja za ten czas zrobię śniadanie. Gdy się przebrałam podeszłam do niego i zobaczyłam, co robi na śniadanie. - Ja nie będę tego jadła - oświadczyłam. - Nie wkurzaj mnie. - Nie wkurzam Cię. Mogłeś się do cholery spytać, co będę jadła. - Będziesz jadła, co Ci dam. Po dłuższym milczeniu - Kto u was robił jedzenie? - Ja. - I, co zawsze się pytałaś co chcą jeść, czy czasami dawałaś to, co miałaś? - Czasami pytałam, a czasami nie. - No widzisz. - Ale ja wiedziałam, co oni lubią, więc to kupowałam. - Ale ja nic innego nie mam to, co mam Ci dać? - Jak chcesz to pójdę po coś do sklepu. - Wiesz, że nie mogę Cię puścić samej. Jak zjesz to razem pójdziemy. - Mówiłam, że tego nie zjem. - Jedz!- krzyknął - No dobra - odparłam z wściekłością myśląc, że i tak nie zjem. Po śniadaniu poszliśmy do sklepu. Próbowałam uciec wiele razy, ale mi się nie udało.

17 wrzesień Pewnego dnia, gdy byłyśmy razem z Darią w pokoju, a chłopcy wyszli na konferencje do dyrektora, powiedziałam jej. - Wiesz, co Daria zakochałam się w nim. - W kim? W Jarku? - Tak. - Chyba sobie ze mnie żartujesz, skąd te przypuszczenia. Nie sądzisz, że to tylko zauroczenie? - Nie. Wiem przecież, co to jest. - Mam pytanie. Pieprzyłaś się już z nim? - Nie! Dlaczego wszyscy myślą tylko o seksie. - A on Ci to proponował? - Nie. Widać w ten sposób, że nie jest taki jak inni faceci. A Ty zapewne się już kochałaś z Danielem?! - Tak, kilka razy. - Ale nie kochasz go?! - No coś Ty. Gdy weszli do pokoju już nic na ten temat nie gadałyśmy. - Chodź Jagoda do naszego pokoju. Porozmawiamy na pewien temat. Stwierdził Jarek. Po przyjściu zaczął mi opowiadać co się dowiedział u dyrektora: - Dyrektor stwierdził, że jeżeli chcemy możemy zajmować się dziećmi specjalnej troski, lub maluchami z domu dziecka. Jak się zgadzasz to możemy jutro zabrać jakieś dziecko do siebie. Oczywiście nie możemy się do nich zbytnio przywiązywać, ponieważ nie wiadomo jak długo by zostały u nas. To co chcesz? - Tylko my dostaliśmy taką propozycję?! - zapytałam zdziwiona. - No coś Ty. Wszyscy, którzy tu mieszkają. Oczywiście na początku bylibyśmy do tego szkoleni. No to co, chcesz? - Tak. Oczywiście.

18 wrzesień Rano poszliśmy zobaczyć maluchy. - Ta dziewczynka jest bardzo smutna. - powiedziałam do Jarka. - Jak każde z tych dzieci, które tu są. - Proszę weź ją. Czuję, że to powinna być ona. - Myślałem, że chciałaś wziąć dziecko specjalnej troski. - Nie wytłumaczę Ci tego dlaczego ona przykuła mój wzrok. - No dobrze. Pójdę po jej dokumenty, a Ty idź do tej małej. Byłam taka szczęśliwa, że pocałowałam go w policzek. - Co Ty robisz. Nie rób tego przy wszystkich, bo mogą sobie coś pomyśleć... Gdy przyszedł z notatkami na jej temat wzięłam ją na ręce i dołączyliśmy do Darii i Daniela - Mogę Jagoda z Tobą porozmawiać na osobności? - zapytał Daniel. - Oczywiście. Przepraszam Cię na chwilę Jarek. Odeszliśmy na bok. - Co chciałeś? - Słyszałem, od Darii że powiedziałaś, iż kochasz Jarka?! - Być może dobrze słyszałeś. Czy ta cholerna małpa musiała Ci to powiedzieć. - Widocznie tak. Nie miej do niej pretensji, powiedziała to nie po to by Ci ubliżyć. - Co z tego, że powiedziałam, że go kocham? - To, że nie możecie nic do siebie czuć. Jak ja lub ktoś inny zauważy, że mój brat sobie z Tobą nie radzi, to go zmienią. - Nie rozśmieszaj mnie. Jak coś takiego się zdarzy, to ciekawe co będzie z Tobą i Darią jak się dowiedzą, że współżyjecie ze sobą. Masz jakieś ale? - Nie! Widać, że Daria miała rację, naprawdę umiesz zajść za skórę. Wiadomo dlaczego Darii chłopak... - Co Darii chłopak? Dokończ zdanie, jak zacząłeś. Co o nim wiesz? - zaczęłam krzyczeć - Nieważne. Daj sobie spokój. Idź już do Jarka. - Nie ma mowy. Jak mi nie powiesz to... - rzuciłam się na niego z pięściami - Powiem Ci tylko tyle, że Daria wiedziała co się działo, jak nie było jej w domu. - A to szmata... Nie cierpię jej, po prostu zaraz jej przyłożę. - Zostaw ją - podniósł na mnie głos - Jędrzej! - zawołał swojego brata by mnie wziął. Po przyjściu do naszego pokoju: - O czym rozmawialiście z Danielem? Dlaczego tak krzyczałaś i dlaczego go chciałaś bić. - O niczym ważnym. Zaczął mi wygrażać... Nic więcej nie zdążyłam gdyż do pokoju wszedł Daniel z Darią i małym chłopczykiem, którego wybrali. - Jarek mogę Cię prosić do drugiego pokoju? - spytał się patrząc na mnie złośliwie. - Tak oczywiście. Przeczytaj to o Alicji, dobrze? - poprosił mnie. - Nie! - krzyknęłam wkurzona - nie wychodź z nim! Po chwili jednak weszli do tego pokoju. Miałam ochotę ją uderzyć, ale ze względu na dzieci nie zrobiłam tego. - Dlaczego wybrałaś dziewczynkę. Był taki chłopak, który był podobny do naszego braciszka. - Może i dlatego, że był za bardzo podobny. A Ty dlaczego go nie wybrałaś? Masz szczęście, że są tu dzieci, bo inaczej musieliby Cię Daria zabierać do szpitala. Nienawidzę Cię i nie chcę Cię znać. Gdy wychodzili z pokoju patrzyłam się na minę

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych