Dopomóc szczęściu...
Opowiadanie o uczuciu między studentką a wykładowcą
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
¦
– Dzień dobry. – z uśmiechem powiedziała Marta wchodząc do pokoju mgr J.B. – Mam kilka, a raczej kilkanaście, pytań. J.B. podniósł wzrok znad sprawdzanego projektu i spojrzał na kartkę trzymaną przez nią. Widniał tam szereg kilkunastu zapisanych linijek. – Ile ich tam jest? – spytał z lekkim przerażeniem w głosie. – Osiemnaście – odpowiedziała Marta posyłając mu jeden ze swoich czarujących uśmiechów. – Ale wymagają jedynie odpowiedzi „tak" lub „nie". – No dobrze. Zobaczmy co tam przyniosłaś. Marta zaczęła czytać pytania, które rzeczywiście wymagały krótkich odpowiedzi, więc mgr J.B. nie wsłuchiwał się dokładnie w ich treść. – Czy na osi X mają być dni? – Tak. – Czy wykres trzymiesięczny ma być dla pierwszych trzech miesięcy roku? – Nie. – Czy… Pytania padały jedno za drugim, jak w jakimś telewizyjnym quizie. – Czy rok hydrologiczny zaczyna się w listopadzie? – Tak. – Czy ma Pan dziewczynę? – Nie. – Czy lubi Pan Kasię? – Tak. – Czy małe „n" oznacza częstość? – Tak – Ostatnie pytanie. Czy projekt nr IV muszę zrobić na jutro? – Nie. – W takim razie ja już nie mama więcej pytań. Jeśli coś jeszcze będzie niejasne, to przyjdę. – Mam nadzieję, że teraz wszystko jest już jasne jak słońce. – Tak. Dziękuję bardzo i do widzenia. – Do widzenia. – odpowiedział mgr J.B. patrząc jak Marta zamyka drzwi. Przez chwilę przyglądał się rozłożonemu przed nim projektowi i zastanawiał się, jakie pytania zadała przed chwilą ta dziewczyna. Coś nie pozwalało mu się skupić na pracy. Jednak pomimo usilnych starań przypomniał sobie tylko pierwsze i ostatnie zadane pytanie.
¦
– Kasiu! – rozległo się wołanie z końca korytarza. Kasia odwróciła się i zobaczyła idącą w jej kierunku Martę. – Zgadnij czego się dowiedziałam o J. B.?… NIE MA DZIEWCZYNY… Kasia spojrzała na przyjaciółkę wzrokiem, który pewnie mógłby powalić na łopatki każdego. – Skąd to wiesz? – Hm. Mam swoje źródła. – odpowiedziała Marta z tajemniczym uśmiechem unosząc lekko lewą brew. – No i co z tego? – obruszyła się Kasia. – No jak to CO Z TEGO !? Możesz spróbować! Przecież ci się podoba, a wiem, że cię lubi więc... – Co ty bredzisz!? – przerwała jej Kasia. – I skąd to wszystko wiesz? – Nic nie bredzę a źródła mam pewne. – A co, może go wypytałaś – ironiczne i mrożące spojrzenie padło na Martę. – No... Mniej więcej. – ŻARTUJESZ!? – Wcale nie. – Nie. To nie możliwe! Nie wierzę w to, co mówisz. – No cóż, jak chcesz. Ale źródła są pewne! – znowu jej lewa brew powędrowała do góry – A tak swoją drogą, to poważnie podoba ci się on? – Podoba , nie podoba! Czy to ma w ogóle jakieś znaczenie!? – zirytowała się Kasia – Pomyśl kobieto. Przecież on jest NIEOSIĄGALNY! Marta tylko obdarzyła koleżankę figlarnym spojrzeniem. Tańczące w jej kocich oczach iskierki zdradzały, że w jej głowie rodzi się jakiś diabelski plan, który z całą pewnością zamierzała wprowadzić w życie, przy pierwszej nadarzającej się okazji.
¦
– Marta, mam dla ciebie informacje, o które prosiłaś. – Przystojny, dobrze zbudowany brunet szybkim krokiem dogonił Martę na korytarzu. – O! Szybko się uwinąłeś – powitała go promiennym uśmiechem. Sławek był studentem piątego roku tego samego kierunku. Od jakiegoś czasu pomagał Marcie w trudniejszych przedmiotach. Zawsze mogła liczyć na jego pomoc. Tym razem również postanowiła z tego skorzystać. – A więc słucham. Co masz mi do powiedzenia.? – J.B., jak wiesz, nie ma dziewczyny ale…szuka. I tym razem to już raczej na poważnie… – konspiracyjnie wyszeptał Sławek. – Ma kogoś na oku? – Na razie nie. – Hm. Same dobre wiadomości mi przynosisz. Czego jeszcze się dowiedziałeś? – Mój kumpel mówi, że J.B. często odwiedza Music Club. Jest tam prawie w każdy piątek i sobotę. – Sam? – Marta bezlitośnie drążyła temat. – Nie. Przychodzi z dwoma kolegami, jeszcze z czasów studiów. – Przystojni jacyś? – No a skąd ja mam to wiedzieć?! Nie gustuję w panach! A poza tym chciałaś przecież informacje na temat J.B., a nie jego kumpli! – Sławek powiedział to takim tonem, że Martę na chwilę zbiło z tropu. Szybko jednak odzyskała rezon. – A wiesz chociaż jak mają na imię? – Nie, ale skoro tak bardzo ci na tym zależy, to za godzinę powinienem już wiedzieć. – Sławek popatrzył na Martę z wyrzutem. – Dobrze więc. Za godzinę będę tu na ciebie czekała. Cześć. – rzuciła przez ramię odchodząc.
¦
– Marta, czy ty czasem czegoś nie kombinujesz? – Nie Kasiaczku. Czemu pytasz? – Bo te twoje oczy jakoś tak dziwnie błyszczą. – Wydaje ci się tylko. W tym momencie usłyszały za sobą męski głos: – Przepraszam ale muszę na chwilę porwać Martę. – Sławek pojawił się niezwykle punktualnie. Odeszli na tyle daleko, aby Kasia nie mogła usłyszeć ich rozmowy. – Już wiem, jak mają na imię jego kumple. – No? – Michał i Rafał. – Dzięki! Jesteś wielki! – No nie ma sprawy, ale pamiętaj co mi za to obiecałaś. – O.K. Tak jak obiecałam, zrobię wszystko co w mojej mocy. Ale to nie tylko ode mnie zależy.
¦
Piątkowy dzień na uczelni powoli dobiegał końca, a zaraz potem rozpoczynał się weekend. Jeden z ostatnich przed zbliżającą się letnią sesją. Po ostatnich ćwiczeniach Marta podeszła do koleżanki z propozycją raczej nie do odrzucenia. – Reniu, masz ochotę na małą imprezkę? – Marta! Ty chcesz iść na imprezę?! Przecież wyciągnięcie ciebie gdziekolwiek graniczy niemal z cudem! A teraz… – w głosie Reni wyrażało się niepomierne wręcz zaskoczenie. – No generalnie tak, ale dzisiaj tak jakoś naszła mnie ochota na mały wypad. Więc co ty na to? – Wiesz przecież, że do takich rzeczy nie trzeba mnie długo namawiać. Wiec gdzie pójdziemy? – Może do Music Clubu? – O, tam jeszcze nie byłam. – No w zasadzie ja też nie, ale słyszałam, że to fajne miejsce i jest gdzie potańczyć, no i w ogóle… – O.K. Zobaczymy jak się prezentuje. – W takim układzie spotkajmy się u mnie o 18-tej. Pomożesz mi coś wybrać z szafy. – Jasne! Do zobaczenia.
¦
Renia zjawiła się, jak zawsze, kilka minut po osiemnastej. Dziewczyny od razu zabrały się za przetrząsanie szafy w poszukiwaniu jakichś extra ciuchów. – Może założysz tę bluzkę? – Ale ona jest czerwona! Będę za bardzo rzucać się w oczy. – Idziesz przecież na dyskotekę i musisz rzucać się w oczy! – Ale czerwona?… – Marta zupełnie nie przyzwyczajona do takich ekstrawagancji w ubiorze poparzyła na bluzkę z obawą. – Zakładaj. Nie marudź! – zakomenderowała Renata. Jeszcze ostatnie poprawki i w końcu dziewczyny stanęły przed lustrem zadowolone z tego, co w nim zobaczyły. – Marta, przyznaj się, co ci się stało, że chcesz iść na imprezę. Ktoś wpadł co w oko? – zażartowała Renia. – Nie. Nic mi się nie stało. Czy coś się od razu musiało stać? – A ja myślę, że to facet. Przyznaj się. – Przecież wiesz, że nie! – W takim razie, brak faceta. – skonstatowała Renata. – Reniu! – Marta spojrzała na koleżankę wzrokiem, który zdawał się mówić „skończ już te tortury". – Po prostu mam ochotę potańczyć i już! – No dobrze. W takim razie dam ci już spokój… Na razie… – No to chodźmy, zanim mi przejdzie ochota. – To może pobiegnijmy?… – RENIU! – No dobrze. Już idziemy. Nic więcej nie będę mówiła.
¦
Music Club wyglądał zachęcająco. Pomimo panującego tu tłoku dziewczynom udało się znaleźć dwa wolne miejsca, tuż przy barze. – Dwa piwa z sokiem. Po chwili barman postawił przed nimi dwa piwa. Marta rozglądała się jednak po sali. – Kogoś szukasz? – Nie, nikogo. Tak tylko patrzę. Bar znajdował się naprzeciwko szatni. Po jednej stronie ogromnego parkietu były stoliki, a po drugiej, na niewielkim podwyższeniu, loże. Pomimo usilnych starań, Marcie nie udało się dostrzec znajomej twarzy J.B. – Może byśmy tak zatańczyły? – zaproponowała koleżance. – A co z miejscem? Robi się coraz tłoczniej. Perspektywy na znalezienie wolnego stolika są raczej nikłe. – Przepraszam – Marta z rozbrajającym uśmiechem zwróciła się w kierunku chłopaka siedzącego obok – Czy mógłbyś popilnować nam miejsca? Zaraz wrócimy. – Wobec tak czarującego uśmiechu, nie mógłbym odmówić. Nie ma sprawy.
Rozbawione dziewczyny poszły na parkiet. Marta jednak wciąż rozglądała się wokół. Po kilku szybkich „kawałkach" wróciły do baru i, o dziwo, ich miejsca wciąż były wolne. – Dzięki za przypilnowanie nam miejsc – uśmiechnęła się Marta do chłopaka obok. – Nie było wcale łatwo, ale się udało – odpowiedział odwzajemniając uśmiech. – Mam na imię Michał, a to mój kolega, Rafał. – A ja jestem Marta, a to Renata – odpowiedziała, zastanawiając się czy to, co przed chwilą usłyszała to tylko zwykły zbieg okoliczności, a może…
¦
Dziewczyny raczej wystrzegają się przygodnych znajomości zawieranych w dyskotekach, ale tym razem podjęły rozmowę (zwłaszcza Marta z Michałem). Po jakimś czasie Rafał zaproponował postawienie kolejnego napoju – niekoniecznie piwa. Dziewczyny przystały na propozycję i obydwie wzięły sok pomarańczowy. Rozmawiało im się przyjemne i nawet nie zauważyły kiedy zegarek Reni „ogłosił" pierwszą godzinę następnego dnia. Michał raczej nie chciał się zgodzić na tak szybką ucieczkę koleżanek, ale musiał uledz „sile wyższej". Przy pomocy małego podstępu udało mu się wyciągnął od Marty jej numer telefonu. W końcu dziewczynom udało się dotrzeć do szatni. W pewnej chwili Marta zerknęła w stronę baru i, ku jej zaskoczeniu, obok Michała i Rafała zobaczyła J.B. „Sidła zostały zastawione" – uśmiechnęła się do swoich myśli.
¦
Po weekendzie, na środowej hydrologii, J.B. jakoś tak dziwnie przyglądał się dziewczynom. Renata raczej tego nie zauważyła, ale Marta doskonale wiedziała dlaczego, tym bardziej, że Michał dzwonił do niej w poniedziałek, chcąc wyciągnąć ją na kawę. Wykręcił się wtedy projektem z hydrologii, który musiała oddać, aby alibi wyglądało wiarygodnie.
¦
W piątek wieczorem do Marty zadzwonił Michał. – Słuchaj, może byśmy się gdzieś wybrali w sobotę wieczorem? – Nie za bardzo. Mam już wieczór zaplanowany. – Ale twoim alibi nie jest chyba znowu projekt z hydrologii, co? – w jego głosie dała się słyszeć nutka ironii. – Nie. Tym razem koleżanka ma urodziny, i z tej okazji wybieramy się we czwórkę na dyskotekę. – Tak? A gdzie będziecie? – A czemu pytasz? – przekomarzała się. – Bo może, mimo wszystko, moglibyśmy się spotkać? – Wiesz, to będzie trochę głupio wyglądało. One „samotne serca", a ja spotykam się z chłopakiem, o którym one nic nie wiedzą. Wolałabym uniknąć takiej sytuacji. – To przyjdę z Rafałem. Pamiętasz go? – Tak. Pamiętam. Tylko, że ja naprawdę nie mam pojęcia gdzie się wybierzemy. – My będziemy w Music Clubie. Będę pilnował czterech miejsc. Tak na wszelki wypadek. – dodał z nadzieją. – No już dobrze. Zobaczę, co da się zrobić, ale nie obiecuję niczego.
¦
– To gdzie mnie porywacie? – spytała Kasia, gdy już wszystkie były w komplecie. – Oczywiście, że na dyskotekę – zakomenderowała Aneta. – A gdzie dokładnie? – Szczerze mówiąc, myślałam o tym, i nic nie... – Do Music Clubu – przerwała Marcie Renata – Jest tam całkiem fajnie, jest miejsce do tańczenia i może, przy dużym szczęściu, znajdziemy jakieś miejsce do siedzenia. Marta spojrzała na Renatę z nieskrywanym zadowoleniem. Sama nie wyszła by z tą propozycją, ale teraz to co innego. Oby tak dalej, a plan zakończy się pełnym powodzeniem.
¦
– Jak tu tłoczno. Nie sądziłam, że będzie tu tylu ludzi! – Kasia próbowała przekrzyczeć muzykę, ale skutek był raczej mierny. Dziewczyny rozejrzały się po sali i... Wszystkie stoliki były zajęte. – No tak. Mogłyśmy się tego spodziewać. Przecież dzisiaj jest sobota. – podsumowała Aneta. – Może przy barze będzie coś wolnego? Dziewczyny rozglądały się z nadzieją, że może zwolni się jakiś stolik. Music Club miał przyjemną atmosferę, i nie bardzo miały ochotę go opuszczać. – O! Cześć Marta! Kogo tak wypatrujesz? – Nie kogo, a raczej czego. – No to czego tak wypatrujesz? – Wolnego stolika. Kasia i Aneta patrzyły jak Marta rozmawia z nieznajomym. – To ten chłopak, który pilnował nam miejsc, jak ostatnio tu byłyśmy – wyjaśniła Renia. – Wolnego stolika to raczej ze świecą szukać, ale możecie poszukać wolnych miejsc przy stolikach. – Wiesz, nie bardzo chciałybyśmy dosiadać się do nieznajomych. Tak jakoś niezręcznie i w ogóle… – Chyba zaczniemy szukać czegoś w innych lokalach – wtrąciła Renia. Michał rzucił ukradkowe spojrzenie w stronę stolika, przy którym siedział z Rafałem. – A ilu miejsc potrzebujecie? – No, jak widzisz, czterech. – No to macie szczęście. – Jak to? – No bo akurat w loży, gdzie siedzę, są cztery wolne miejsca... – Naprawdę? – Tak. – I zupełnie przypadkowo są jeszcze wolne? – Marta obrzuciła Michała figlarnym spojrzeniem. – Jak widzisz są, ale Rafał pewnie długo ich nie utrzyma, więc lepiej tam chodźmy. Marta spojrzała na koleżanki. Dziewczyny zgodziły się na propozycję Michała. To były chyba jedyne wolne miejsca w całym lokalu. Poszły więc do stolika. Loża znajdowała się w „cichszym" miejscu , tak że mogli, w miarę normalnie rozmawiać, a poza tym mieli widok na cała salę, bar i szatnię. Po prezentacji wszystkich ze wszystkimi, Michał uśmiechnął się do Kasi i wstał. – Kasiu, słyszałem, że masz dzisiaj urodziny. Z tej okazji życzę ci wszystkiego najlepszego – powiedział podając jej herbacianą różę. – Dołączam się do życzeń Michała – dodał Rafał podając Kasi błękitnego pluszowego słonika. – Obowiązkowo jest z trąbą do góry. Na szczęście. – Proszę dziewczyny. – powiedział Michał podając im menu – Zamówcie to, na co macie ochotę. A ja chciałbym porwać Martę na parkiet. Zgadzasz się? Marta skinęła twierdząco głową i poszła tańczyć z Michałem. Rafał złożył zamówienie na napoje dla wszystkich, po czym zwrócił się do Reni i Kasi. – Dziewczyny, dacie sobie radę z przypilnowaniem miejsc przez kilka minut? – Powinnyśmy – powiedziała Renia z uśmiechem. – W takim razie – spojrzał na Anetę – czy mógłbym z tobą zatańczyć? Anetka popatrzyła na koleżanki, które dawały jej ukradkowe znaki aby się zgodziła. – Tak, dobrze. – powiedziała wstając od stolika. Wieczór upłynął w bardzo przyjemnej atmosferze. Dziewczyny wytańczyły się za wszystkie czasy. Po udanej całonocnej zabawie, postanowiły wracać do domów. – Wiecie chłopcy, – zaczęła Renia – dziękujemy wam za fantastyczną noc, ale zrobiło się już bardzo późno. – I jest już najwyższa pora, abyśmy wracały – dodała Marta. – No to do zobaczenia. My też wam dziękujemy – odpowiedział Michał odprowadzając je do szatni. Tuż przed wyjściem do Anety podszedł Rafał i jeszcze na chwilę ją zatrzymał. Po chwili jednak dołączyła do koleżanek, które czekały na nią przed dyskoteką. – Co chciał od ciebie Rafał? – spytała Renia gdy były już w komplecie. – Mój numer telefonu. – I co???? – spytały chórem. – I dałam mu... – odparła Anetka lekko się zarumieniwszy.
¦
Po poniedziałkowej hydrologii Kasia dopadła Martę na korytarzu, i spytała: – Marta! Skąd J.B. wiedział, że miałam urodziny?! – O czym ty mówisz?!? – Jak to o czym? Dzisiaj po zajęciach złożył mi życzenia! Skąd, albo od kogo, o tym wiedział?!? – Nie mam pojęcia. Ja mu nic nie mówiłam. Daję słowo! – Marta sprawiała wrażenie równie „zaskoczonej" jak Kasia. – To kto? – Nie wiem. Naprawdę nie wiem.
¦
We wtorek rano Marta siedziała przy stołach i poprawiała projekt z wodociągów. W pewnym momencie podszedł do niej Sławek. – I jak tam „intrygantko"? – Intrygantko! No wiesz! Może troszeczkę „spiskuję" ale żeby od razu „intrygantko"! – O.K. Zatem jak tak twój „spisek"? – Rozwija się. – Czy coś z tego będzie? – Jeszcze nie wiem, ale najprawdopodobniej… Słuchaj, Renata potrzebuje osoby znającej dobrze niemiecki, nie znasz kogoś takiego? – Znam. – Mógłbyś mnie z nim skontaktować. – Mógłbym. – A kto to taki? – A to taki przystojniak, który siedzi przed tobą. – Naprawdę?! – Marcie aż oczy zabłysły – A pomógłbyś Reni? – Pomógłbym, ale zależy w czym. – Ma artykuł do przetłumaczenia. Bardzo jej na tym zależy. To co, pomożesz? – Czy to twoja kolejna intryga? – zapytał podejrzanie. – Nie, ale to dobra okazja na spełnienie mojej obietnicy… – No, no. Dobrze kombinujesz w tej swojej ślicznej główce! Pomogę jej. – To wspaniale. Zaraz jej poszukam. Przypilnujesz mi rzeczy na chwilę? – Jasne. Marta wstała od stołów i zeszła do szatni. Po chwili zobaczyła wchodzącą Renatę. – Witaj! Znalazłam osobę znającą niemiecki. Nadal potrzebujesz pomocy? – Tak, jak najbardziej. – To chodź ze mną. Przedstawisz mu swój problem. – Mu? – A czy coś nie tak? – Nie, w zasadzie to wszystko w porządku. – No to nie marudź, tylko chodź na górę. Dziewczyny podeszły do Sławka, który przeglądał właśnie projekt Marty. – Reniu, poznaj Sławka. Mam nadzieję, że rozwiąże twój problem.
¦
– Marciu, ten „tłumacz", którego mi załatwiłaś jest bardzo fajny. – Wiem o tym. – oczy Marty zwęziły się z zadowolenia. – I co, pomoże ci? – Tak. Umówiliśmy się na jutro w Segafredo. – Jak sądzisz, da sobie radę z tym twoim zawiłym artykułem? – Jak najbardziej! Kilka razy był w Niemczech. Ma tam rodziców i niemiecki traktuje jak drugi język. Na pewno nie będzie miał najmniejszych problemów. – To bardzo dobrze. Przynajmniej możesz mieć pewność, że będzie dobrze przetłumaczony… Marta spojrzała na koleżankę w zamyśleniu. Wszystko szło jak po maśle. Biedna Renia nie zdawała sobie sprawy z tego, że ten „tłumacz"…
¦
Po południu dziewczyny postanowiły wyszaleć się na wesołym miasteczku. Uzbrojone w dobre humory spotkały się przy strzelnicy. – Wiecie co, – przeładowując wiatrówkę, powiedziała Anetka – zadzwonił dzisiaj do mnie Rafał i zaprosił mnie na kawę… – I co? Zgodziłaś się? – Kasia właśnie odbierała „ustrzelonego" pluszowego misia. – Tak. Czemu nie. Rafał jest przecież bardzo fajny, więc… – No to zanosi się chyba na małe randes vous z nieznajomym… – podsumowała Renata podając dziewczynom bilety na karuzelę łańcuchową. – Tym sposobem nasz krąg „samotnych serc" zaczyna się powoli wykruszać… Karuzela powoli zaczęła się kręcić. Marcie udało się złapać krzesełko Renaty. Powoli zaczęła zakręcać koleżankę. – No a ty? – Co ja? – No przyznaj się, nie masz przypadkiem na oku Sławka? – Ze Sławkiem to przecież nic nie wiadomo. Jeszcze nie spotkaliśmy się, a poza tym, to i tak chyba nic z tego nie będzie… – Dlaczego tak myślisz? – Taki facet jak on na pewno ma już dziewczynę. – w jej oczach pojawił się smutek. – Może ma, może nie ma. Na razie jest dwa do dwóch. Zobaczymy co będzie dalej… Marta po raz ostatni okręciła Renatę i puściła jej krzesełko. Świat wokół Reni zaczął wirować dwa razy szybciej. – AAAAAAAAA! Zabiję cię!!!!… Jak tylko stąd zejdę… – odgrażała się.
¦
Powoli, acz wielkimi krokami, zbliżała się letnia sesja. Przed dziewczynami był ostatni weekend, w którym mogły jeszcze zaszaleć. Potem już tylko zaliczenia i egzaminy. Nawał czekającej je pracy był trochę przerażający. Konspekty powoli zapełniały się najważniejszymi informacjami. Stosy książek na biurkach rosły w zastraszającym tempie. Ale dopóki jeszcze trochę czasu na zabawę pozostało, dziewczyny postanowiły go wykorzystać.
¦
– I jak po spotkaniu z „tłumaczem" – spytała Marta – Artykuł należycie przetłumaczony? – Nie. – Jak to?! – Całe spotkanie przegadaliśmy. Tak jakoś wyszło. Artykuł wziął do domu. Dzisiaj ma mi go przynieść – Renata spojrzała na zegarek. – Za jakieś piętnaście minut. – To o czym tak namiętnie rozmawialiście? – O wszystkim. O studiach, o tobie, o czekającym go remoncie, i w ogóle o wszystkim… – Tylko nie o artykule…hm? – Fakt. O tym nie rozmawialiśmy. Jakoś tak wyszło… – No a wiesz chociaż czy ma dziewczynę? – Nie, o to nie pytałam. Tak jakoś niezręcznie, a… Rozmowę przerwało pojawienie się Sławka – Cześć dziewczyny! – powitał je z uśmiechem. – Wiedziałem, że spotkam was obie. Mam coś dla was. – powiedział i wręczył dziewczynom po róży. – A dla ciebie, Reniu, mam jeszcze tłumaczenie – dodał podając zaskoczonej koleżance zieloną teczkę z przetłumaczonym artykułem. Dziewczyny stały trochę „zamurowane" zaistniałą sytuacją i patrzyły ze zdziwieniem na Sławka, który, zadowolony z siebie, obdarował je promiennym uśmiechem. – Sorry moje panie, ale muszę już iść na wodociągi. Do zobaczenia. – rzucił na odchodnym. Zanim zdążyły zareagować Sławek już zniknął w windzie. – Reniu, czy TO, co się przed chwilą stało, to prawda? – …Jeszcze nie wiem… – Cześć! – powitała je wesoło Kasia – Oooo! A co to za okazja? Czy o czymś nie wiem? – Nie,... żadna okazja... My tylko dostałyśmy... – Renata próbowała sklecić jakieś sensowne zdanie, ale jeszcze nie w pełni odzyskała mowę. – Piękne róże. Od kogo? – Od Sławka. – Od kogo?! – Od chłopaka, który tłumaczył Reni artykuł. – Marta zdążyła już dojść do siebie. – I tak sobie, po prostu, bez żadnej okazji, postanowił dać wam róże?... – Kasia drążyła temat. – Tak bez okazji. Chyba…- zastanowiła się Renia. – Słuchajcie, z okazji tego nietypowego zdarzenia, mam propozycję nie do odrzucenia. – odzyskała już pewność siebie Marta – Dziś jest środa, ostatni dzień na uczelni. Może byśmy poszły na dyskotekę. Ostatnią przed sesją. Co wy na to? – Marta! Chyba się przekręciłaś! – No, może…troszeczkę… – szelmowski uśmiech pojawił się na jej twarzy – Więc jak? Szalejemy dzisiaj? Zgódźcie się, no, please, please, please… – Pewnie chcesz iść do Music Clubu? – wtrąciła Renata – Zapewne Michał czeka… – Nie wiem. Nie mam pojęcia. Tam się poznaliśmy, może ponownie się tam spotkamy…Wiec jak? Idziemy? – No, skoro tak nalegasz to… Ja idę – odpowiedziała koleżanka z entuzjazmem – A ty, Kasiu? – Zobaczę. Jakby co, to będę o dwudziestej. – W takim układzie, do zobaczenia w Music Clubie!
¦
Renata i Marta przyszły do dyskoteki przed dziewiętnastą. W środku nie było jeszcze tak tłoczno, w związku z czym bez trudu udało im się znaleźć wolny stolik dla czterech osób w rogu sali. Kasi jeszcze nie było. Na parkiecie pojawiało się coraz więcej par. – Chyba nie tylko my przyszłyśmy zaszaleć przed sesją. – Chyba masz rację. Co ci zamówić? – Renia wstała od stolika. – Piwo z sokiem. – WIEDZIAŁAM. Zaraz będę. Siedząc przy stoliku, Marta bacznie obserwowała bawiące się osoby. – Kogo tak wypatrujesz? Michała? – Dwa, pełne puszystej piany, kufle pojawiły się na stoliku przed Martą. – Nie, Kasi. Chociaż Michał też może przyjdzie. Około dwudziestej zadzwonił telefon Renaty. Wstała i oznajmiła, że idzie „odebrać" Kasię spod baru. – Hej! Nie wiesz czy przyjdzie Anetka? – spytała Marta, gdy Kasia zajęła już miejsce przy stoliku. – Wiem. Nie przyjdzie. – Dlaczego?? – …Poszła…do kina…z Rafałem… – Z RAFAŁEM!!! – Marta i Renia nie mogły ukryć zaskoczenia. Parę minut po dwudziestej zjawił się niespodziewanie Sławek. – Cześć dziewczyny! – przywitał zaskoczone żeńskie grono – Co tak siedzicie? Nie chce wam się tańczyć? – Chce nam się, ale chwilowo mamy „małą przerwę" na złapanie oddechu. – Oj, Reniu, dużo go nie złapiesz. – Tak?? A to dlaczego? – Dlatego, że porywam cię na parkiet. – postawił swoje piwo na stoliku i Renata ze Sławkiem zostali „pochłonięci" przez roztańczony tłum. – Więc zostałyśmy same. Anetkę „porwał" Rafał, a Renię Sławek. – stwierdziła Marta z rozrzewnieniem. – Nie bój się, my też zostaniemy „porwane" – pocieszała ją Kasia. – Ty masz przecież na oku Michała, a ja… ja kogoś sobie poderwę. – Ja może i mam Michała na oku, ale czy on ma mnie?… Dziewczęta obserwowały tańczących. Migające światła, mgiełka dymu, a także sentymentalna muzyka, którą właśnie usłyszały, wprowadziły je w lekkie zamyślenie. – Cześć smutasy! Co się stało? Oblałyście jakieś zaliczenie, czy co? – Michał powitał je promiennym uśmiechem. – Nie, nic z tych rzeczy. Po prostu tak jakoś żeśmy się zamyśliły… – O, widzę, że macie dwa wolne miejsca. – No…niezupełnie. Gdzieś na parkiecie jest Renata ze Sławkiem. – Oj, to niedobrze… – Dlaczego? – Przyszedłem tu z kolegą. Najlepszy kumpel ze studiów. Kiedy was zobaczyłem, to wysłałem go po piwo. – popatrzył na dziewczyny – Miałem nadzieję, że te miejsca są wolne. Jarek zaraz tu pewnie przyjdzie, ale jeśli będziemy wam przeszkadzać, to spróbujemy znaleźć jeszcze coś wolnego... – rozejrzał się po sali – Może nam się uda… – Nie, nie będziecie nam przeszkadzać. Jeśli tylko znajdziecie sobie jakieś krzesła to na pewno zmieścimy się przy naszym stoliku. – W takim układzie wyruszam na poszukiwania wolnych krzesełek. Po chwili Michał wrócił z dwoma…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil cekiel
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…