DUCH TITANICA: rozdział 1
Część pierwsza historii o tym, co chcesz wiedzieć, co wszyscy chcemy wiedzieć...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
DUCH TITANICA: rozdział 1
Magda powoli wchodziła po schodach na poddasze. Całe trzeszczały i zgrzytały pod ciężarem jej ciała. Kurczowo trzymała się poręczy, którą i tak z łatwością można było urwać. Powoli otworzyła drzwi. Z początku oślepiło ją blade światło wpadające przez dziurę w dachu. Na każdej rzeczy osadzona była gruba warstwa kurzu. Powoli stąpała po drewnianej podłodze, która wydawała podobne odgłosy jak schody. Przekroczyła próg. Najwyraźniej weszła do kolejnego pomieszczenia poddasza. Tam druga łuna światła wpadała przez skrawek odsłoniętego okna. W pokoju panował półmrok. Odsunęła firanę. Do pokoju wdarły się „świeże” promyki słońca, a pomieszczenie zajaśniało nowym blaskiem. Czuła się niezwykle. Pamiętała to miejsce w przebłyskach pamięci, nie była tu jednakże dwadzieścia lat. Jednym ruchem ręki zgarnęła kurz z niskiego stołka i przysiadła na nim. Rozglądając się po pomieszczeniu szukała w nim swojej babci. Takiej babci, którą pamięta. Nie. Takiej babci, którą chciała pamiętać, bowiem w ostatnich latach stara kobieta zdziwaczała i zamknięta w sobie umarła bez pożegnania, samotnie mieszkając tylko w tej części i tak już opustoszałego domu.
Nagle wzrok Magdy przykuł notes leżący na półce nad łóżkiem. Wstała powoli, jakby przygotowując się na przełomową chwilę. Każdy krok w tym domu był dla niej tak niezwykły. Rodzice wraz z nią i pozostałą dwójką rodzeństwa wyprowadzili się stąd, gdy babcia zaczynała swój najtrudniejszy okres w życiu. Aż czternaście lat nie stąpała po tej podłodze, nie dotykała żadnej rzeczy, którą pamięta ze swego dzieciństwa. Z każdym krokiem ogarniało ją coraz większe wzruszenie. Nie wiedziała dokładnie co chce zobaczyć w tym notesie. Może i nawet nie zastanawiała się nad tym dogłębniej. Miała tylko cichą nadzieję, że odkryje w nim swą babcię. Znalazła się przy babcinym łóżku. To najprawdopodobniej tu babcia po raz ostatni w swym życiu spojrzała na rosnącą przy oknie jabłoń. Pościel była ułożona. Rodzice jeszcze kilka lat po śmierci babci tutaj zaglądali, starali się wynieść wszystko co cenne, zanim opustoszały dom zostanie okradziony. Pogładziła ręką pościel na chwilę zatapiając się w wspomnieniach, później jednak, jakby odzyskawszy świadomość sięgnęła ręką notes. Nie był na nic zamknięty. Powoli uchyliła okładkę jednocześnie siadając na łóżku.
Mój pamiętnik. Własność Elizabeth Bucatter. Rok założenia 1911
To pamiętnik jej babci! Ucieszyła się w duchu, nie chciała bowiem zwabić tutaj swojego rodzeństwa. „Przecież to zwykli skąpcy”-, pomyślała gdy usłyszała dewastacje domu babci w celu szukania cennych rzeczy. Co oni tak właściwie wiedzieli o babci i co ich babcia interesowała.? Wiedzieli tylko tyle, że jeszcze gdzieś tutaj powinna leżeć suma pieniędzy, którą odkłada całe życie na „czarną godzinę”. Że w domu zostały jeszcze cenne rzeczy. Tylko tyle. Magdę zaś interesowała sama babcia. Chciała jak najwięcej sobie o niej przypomnieć. Umarła 12 lat temu. Ostatni raz widziała ją 14 lat temu. Więc dlaczego zmarnowała te dwa lata? Przecież w wieku ośmiu lat w drodze ze szkoły mijała ten dom codziennie. Często nie zwróciła na niego uwagi. Czasem spojrzała w okno. Niekiedy pojawiał się w nim ciemny zarys staruszki, czasem ta staruszka podeszła bliżej szyby i wtedy dokładnie widziała jej twarz. Robiło jej się smutno, nie miała jednak odwagi dłuższą chwilę spoglądać w smutne babcine oczy. Teraz Magdzie przypomniało się jeszcze jedno wydarzenie. Była to jesień. Złote liście kasztanowców rosnących przy ulicy opadły, śląc przed nią piękny dywan. Po raz kolejny w tym tygodniu przechodziła obok domu babci. Odwracając głowę zobaczyła okno, a w nim kobietę stojącą, wyczekującą na coś. Dopiero po śmierci babci Magda zrozumiała, że czekała właśnie na nią, ale wtedy było już za późno. Tym razem przystanęła i spojrzała w te same cierpiące oczy. Przez chwilę patrzyły na siebie, jak wnuczka na babcię, a babcia na wnuczkę. Kobieta uniosła rękę do góry i zaczęła machać do dziewczynki, a na jej twarzy pojawiło się szczęście. Magda nie odwzajemniła jednak ani uśmiechu, ani zwykłego machania. Ruszyła dalej w stronę domu. Uszła parę kroków. Stanęła. „Musi pomachać babci”- postanowiła. Odwróciła się, podniosła rękę gotową do pomachania i spojrzała w okno. Nikogo jednak już tam nie było. Spuściła rękę w dół, później jednak znów ją podniosła i zaczęła żwawo machać. Babcia na pewno ją widziała…
Magda przewróciła kartkę tytułową. Tutaj babcia opisywała siebie. Zaczynając pisać pamiętnik miała 9 lat. Bezradne litery składały się w zdania, tworząc krótki, zwięzły życiorys. Dziewczyna pobieżnie przeleciała go oczyma i przewróciła kartkę na następną stronę. Znalazła pierwszy wpis z 19 stycznia 1911 roku. Przeczytała go:
Witam. To mój pierwszy wpis. Chciałabym, aby był szczególny, nie mam jednak nic szczególnego do napisania, postanowiłam więc opisać dzisiejszy dzień. Dziś jak zwykle poszłam do szkoły. Śnieg zalegał już od Świąt Bożego Narodzenia i było go coraz więcej. W szkole na jednej lekcji wyszliśmy na dwór. Jeździliśmy na sankach. Było bardzo zabawnie i przyjemnie zjeżdżać z górki na sankach z innymi dziećmi. Zwykle tata ciągnie mnie przez podwórze, dwa razy okrążamy dom i to koniec wycieczki. Rozumiem. Przecież tata ma dużo pracy, mama też jest zwykle zajęta. Aby babcia jest tylko cały czas w domu, ale nie ma siły, żeby ciągać mnie na sankach. Czasem jest mi przykro z tego powodu, ale staram się nie płakać. Elizabeth Bucatter 19 stycznia 1911roku.
Magda uśmiechnęła się i po policzku popłynęła jej łza. Przewróciła kolejną kartkę i kolejną, ich jednak nie czytał już dokładnie. Pamiętnik nie był uzupełniany codziennie. Teksty były krótkie, ubogie w szczegóły. Magda otworzyła pamiętnik wpół jego grubości nie mając zamiaru tu i teraz go czytać. Nagle jednak jej uwagę przykuło to, że na stronie, którą otworzyła nie było żadnego sprawozdania z dnia, tylko do kartki przyklejona była szara koperta. Data, która na niej widniała to 20 kwietnia 1912 roku. Otworzyła kopertę bez chwili zastanowienia. Znajdowała się w niej kartka. Nie. Parę kartek. Była też mała wycinka z gazety. Magda rozwinęła złożony do tej pory skrawek papieru.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil pitex_94
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…