Dwie wiedźmy, cz.3
I ostatnia.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Podczas gdy wiedźma badała ślady intruza, z chałupy wyszedł kocur, zdziwiony, że człowiek tak długo zwleka z podaniem mu jedzenia. Przeciągnął się nonszalancko u progu i wtedy jego uwagę zwrócił zapach. Łapeć natychmiast się skoncentrował i ruszył wzdłuż ściany, węsząc w skupieniu.
Obszedł tak cały dom, aż stanął nad śladami odkrytymi przez Ostróżkę. Postanowił obwąchać je dokładniej.
- No i co? Zdecydowałeś się zostać psem myśliwskim? - zapytała wiedźma z drwiną.
Łapeć rzucił jej ciężkie spojrzenie i odpowiedział pełnym urazy miauknięciem.
Kobieta zamyśliła się głęboko.
- Też o tym pomyślałam. Zamieniła się w strzygę.
Kot tylko prychnął i zmrużył ślepia.
- Masz lepszy pomysł?
Tym razem miauknięcie było głośniejsze, pod koniec przechodzące niemal we wrzask.
- Dobrze, dobrze. Jesteś kotem, to i węch masz lepszy. Niech będzie. Idę do Opiętka. - Ostróżka wzruszyła ramionami. - Nigdzie nie odchodź, przydasz mi się jeszcze.
- Leszczynka to wąpierz – zakomunikowała wiedźma, stając w drzwiach. - Doszliśmy do tego z kotem.
- Co? Jak? - pytał oszołomiony Opiętek. Ostatniego zdania nie skomentował, gdyż nie miał ochoty przez resztę życia żywić się muchami albo czymś jeszcze gorszym. Był jednak głęboko poruszony słowami o wąpierzu.
- Bo widzicie – odparła Ostróżka, mierząc chłopa wzrokiem – wąpierzem staje się osoba zmarła szczególnie gwałtowną śmiercią. A śmierć waszej żony do najspokojniejszych nie należała.
- Toć mówiłem, że nie chciałem!
- Upiorowi to zajedno. Zgon był gwałtowny i już. No i teraz nieboszczka bierze odwet za swoją śmierć.
- Ale...
- Ponadto – przerwała bezceremonialnie – dusza ludzka jest nader kruchą. Wystarczy, że nad nieboszczykiem byle zwierzak przeskoczy, żeby drogę w zaświaty jej zmącić. A wasza żona wszak w lesie leżała, tam wszelkich bydlątek pełno. Mogło się jakieś przyplątać.
- Ale w świątyni mówili, że baba duszy nie ma! A wiedźma to już w ogóle.
- Nader ciekawe. A więc kobieta już za życia jest upiorem? - zapytała Ostróżka, nie spuszczając z Opiętka szarozielonych oczu. - A może zwierzęciem?
- Eeee...
Machnęła ręką, na znak, że nie chce jej się ciągnąć dyskusji.
- Nie czas na dysputy, trza uradzić, co zrobić z wąpierzem.
- To plugastwo najgorsze z możliwych, co kosztem żywych się obżera! - Chłop opadł ciężko na ławę. - Co z tym zrobić?
Nalał sobie siwuchy, żeby nieco się uspokoić.
- Trzeba więc skrzyknąć ludzi i urządzić polowanie!
- Ludzi w to mieszać nie będziemy. Myśmy rzecz pokpili, to i my naprawimy. - zadecydowała Ostróżka. - Ale polowanie to dobry koncept.
Usiedli więc, by opracować plan. Plan ów w istocie był bardzo prosty i składał się tylko z dwóch punktów: najpierw znaleźć kryjówkę potwora, a później go ubić. I tyle.
- Trzeba serce przebić, o tu, po lewej stronie – powiedziała wiedźma, pokazując, gdzie należy uderzać. - To sposób najpewniejszy.
Dodała też, że w odszukaniu Leszczynki może im się przydać Łapeć i jego węch.
- No nie wiem – Opiętek nie wykazywał entuzjazmu – czy kot się nam na coś przyda. Po prawdzie to niezbyt użyteczne bydlątko, hę? Nic aby się na posłanku wylegiwał i żarł.
- Węch ma niezgorszy. I rozumny jest bardziej niż niektórzy ludzie. A teraz bierzcie łopatę, kołek i młotek. Będziemy szukać wąpierza.
Mogiła wciąż była zasypana i wyglądała na nieruszoną. Ale Ostróżka wiedziała, że padające ostatnio deszcze i kręcące się w okolicy leśne zwierzęta mogły ubić ziemię tak, że teraz była całkiem równa.
- Kopcie. Jeśli tu leży, to płytko. Nie dałaby rady zasypać się głęboko – przykazała.
- A nie można zaklęciem ziemi wybrać?
- Oczywiście, bo rzucić zaklęcie to jak splunąć – zaszydziła wiedźma. - Zresztą chyba nie chcielibyście dźwigać tej łopaty na próżno?
Niczego wszakże nie znaleźli.
- To nie tutaj – zauważył odkrywczo Opiętek. - Co teraz?
- Zasypcie grób z powrotem. Szukamy dalej – powiedziała Ostróżka, wyciągając z kieszeni fartucha ucięty skrawek koca pod którym sypiała Leszczynka, gdy u niej terminowała.
Podsunęła materiał kotu pod nos i przykazała szukać.
Opiętek zbaraniał. Jeszcze bardziej zdziwił się, kiedy Łapeć obwąchał tkaninę i począł węszyć. Zrazu z nosem przy ziemi, później w powietrzu.
- Mówiłam, że nam pomoże – powiedziała wiedźma chełpliwie. Nie przyznała się, że dopiero rankiem odkryła nietypową jak na kota zdolność Łapcia.
W końcu kocur złapał trop i począł nim podążać.
- Długo tak będziemy leźć? - zapytał w końcu rozdrażniony chłop, bowiem chowaniec szedł do celu z iści kocią cierpliwością. Skradał się pomalutku, przystawał co jakiś czas i ponownie rozpoczynał podchody, a koniuszek ogona drgał mu z podniecenia. Ludzie podążali za nim, wlokąc się noga za nogą.
- To nie pies, co zwierzynę poczuje i od razu rwie do przodu – zirytowała się Ostróżka. - Koty inaczej podchodzą ofiary.
- Myślałby kto, żem kota nie widział, jak się na mysz czai – burknął Opiętek. - Jeno że noc nas zastanie, zanim najdziemy upiora.
W końcu – a było dobrze już po południu – Łapeć doprowadził ich do Leszczynki.
Kryjówka wąpierza nie wyróżniała się niczym szczególnym. Ot, przysypany ziemią i liśćmi wiatrował.
Kocur podszedł i zaczął grzebać łapką w
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Fraszkka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…