Dworzec - Rozdział 4
Kolejny rozdział Dworca
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział 4
Ten dzień nie należał do najprzyjemniejszych. Od samego rana padał deszcz. Jakby tego było mało przed oczami miałam cały czas widok tego co zrobił mój "kochany tatuś" kiedy miałam 14 lat.
Mówią że czas leczy rany. Moich ran już nic nie wyleczy. Nigdy nie zapomnę tego co zrobił mi mój ojciec kiedy miałam 14 lat. Od tamtego czasu nienawidzę mężczyzn. Najlepiej udusiłabym ich własnymi, gołymi rękami. Pewnie jesteście ciekawi co takiego zrobił mi ojciec. Nie wiem czy jestem gotowa, żeby wam to powiedzieć. Być może kiedyś wam powiem. Ale musicie wiedzieć jedno....
Niestety nie dokończyłam tego co miałam powiedzieć. Przed moimi oczami ukazał się widok z mojego dzieciństwa. Działo się to wszystko za peronami przy opuszczonym budynku. Kiedy to zobaczyłam, zaczęłam płakać. Odwróciłam głowę. Zaczęłam biec przed siebie aby jak najszybciej uciec od tego miejsca, w którym się to działo. Na drugim końcu peronu stał Piotrek i widział jak biegnę. Nie wiem dlaczego, to wtedy zrobiłam, zwłaszcza że nienawidziłam mężczyzn, ale wtedy, tego deszczowego dnia, właśnie wtedy, podbiegłam do Piotrka i... przytuliłam się do niego.
Co się stało?
Ni...c. Zoba...czyłam coś co przypomniało mi moje dzieciństwo.
Ale co takiego?
Spójrz tam.
Piotrek spojrzał tam gdzie mu pokazałam.
Nie chcesz mi chyba, że jak byłaś mała, to ojciec zrobił ci to samo?
Było jeszcze gorzej. Od tamtego czasu, zaczęłam nienawidzić mężczyzn.
Chciałem zauważyć, że ja też jestem mężczyzną.
Ale ty jesteś inny. Kiedy się tu pierwszy raz pojawiłeś odniosłam takie wrażenie, że tylko ty tak naprawdę zainteresowałeś się moim losem. I wiesz co. Dziękuje ci że jesteś. Gdyby ciebie tu nie było, to nie wiem czy jeszcze bym tu była.
Nawet tak nie mów. Proszę.
Pomyślicie sobie pewnie, że jestem głupia albo nienormalna. Ja, która zaczęłam nienawidzić mężczyzn, nagle podchodzę do zupełnie obcego mi chłopaka i zaczynam wypłakiwać się mu w kołnierz. Myślcie sobie co chcecie, ale tego dnia coś we mnie pękło. Sama nie wiem jak to się stało. Ale wiecie co. Teraz jak tak jestem przytulona do Piotrka, czuję, że naprawdę mi ulżyło. Może dlatego, że Piotrek też jest taki jak ja. Prawda?
Tak, masz rację Asiu. W moim życiu też wydarzyło się coś, że jestem tutaj, na dworcu. Może jak będziesz chciała to kiedyś ci o tym…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Krzysiek210786
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…