Dziedzictwo Kaina: Krwawy Omen
Jest to próba nowelizacji gry komputerowej pt. "Legacy of Kain: Blood Omen" z 1996 r. Nie sądzę, żebyście ją znali, ale zapewniam, że warto poznać :)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
DZIEDZICTWO KAINA: KRWAWY OMEN
Trwa magiczna operacja o najwyższym priorytecie; początek nowej ery...Kiedy zajdzie taka potrzeba wystarczy jedno słowo, aby cała planeta została skąpana we krwi
PROLOG
Strażnik wpatrywał się w odmęty Zwierciadła napawając się widokiem wszechogarniającej krwi. Stał już tak od kilkunastu minut przeprowadzając codzienne oględziny zdobyczy ostatnich miesięcy. Znużony powtarzającymi się scenami – wampirami nabijanymi na pale – w końcu odwrócił wzrok od studniopodobnego lustra i rozejrzał się po komnacie. Pomyślał sobie, że ta sala idealnie oddaje przekleństwo, na jakie od zawsze skazany był Krąg – samotność. Położona w najgłębszych czeluściach Twierdzy była pogrążona w wiecznym mroku, pomyślana tak, aby odizolować przebywających w niej od otaczającego ich świata. Było to wysokie, okrągłe pomieszczenie i jego jedynym oświetleniem było światło rzucane przez tajemniczą substancję płynącą wewnątrz małej studni pośrodku sali, a także blask świec poustawianych wzdłuż krawędzi owego naczynia. Jedynym wyjściem z komnaty były wysokie, drewniane drzwi. Po jej obu stronach strop sali podpierały dwie, bogato rzeźbione kolumny. Przy studni stało pięć osób – pięciu członków Kręgu – i wpatrywało się w odmęty dziwnej materii płynącej wewnątrz naczynia. Dla zwykłego człowieka była ona niczym więcej jak tylko przezroczystą wodą, jednak Strażnicy potrafili wywoływać na niej obrazy wydarzeń rozgrywających się w całym Nosgoth, dzięki czemu utrzymywali łączność z krainą. Jeden z czarowników przy studni – starzec z długą brodą i purpurowym płaszczem z kapturem – przestał w końcu podziwiać salę i powrócił do oględzin ich dzisiejszych zdobyczy. Obraz w Zwierciadle przedstawiał wzgórze oświetlone blaskiem zachodzącego Słońca. Wzgórze roiło się od pali z ponabijanymi na nie wampirami. Między palami, przechadzali się ich oprawcy – wysocy rycerze w lśniących zbrojach, zwani Sarafanami. Ich ofiary krzyczały w agonii, rzucały się i skrzeczały byle tylko uniknąć losu swoich współbraci, jednak każdy z nich wiedział, że to daremne próby. Bractwo Sarafanów słynęło z dobrze wykonywanej roboty. Wpatrujący się w Zwierciadło Strażnicy, spojrzeli po sobie. Potrafili porozumiewać się bez słów. Uznali, że są zadowoleni z bilansu zdobyczy tamtego dnia i że wystarczy na dzisiaj. I już mieli odejść od studni, gdy nagle wrota komnaty otworzyły się z hukiem, rozświetlając wnętrze sali. Stanął w nich kolejny Strażnik. Jego towarzysze chcieli go zapytać, co się stało....I nagle jego brzuch przeszyło ostrze miecza, rozbryzgując krew na kamiennej posadzce. Mężczyzna padł na ziemię. Zza jego ciała, czarownicy ujrzeli olbrzymią postać, dzierżącą ociekający krwią miecz. Postać wkroczyła do komnaty i przeszła nad ciałem swojej ofiary. I wtedy członkowie Kręgu krzyknęli z przerażenia, bo już wiedzieli, kim jest nieproszony gość. A raczej, czym. Wampirem. Ich krzyk wypowiadał to samo słowo: - Malek!
Przez korytarze Twierdzy, niczym czarna błyskawica, biegł rycerz. Jego postać oświetlał blask światła słonecznego rzucanego przez witraże na ścianach. Witraże te przedstawiały wielkie postacie, nieco podobne do Aniołów, dzierżącymi wbity w ziemię miecz. Jednak rycerz nie mógł się zatrzymać ani na chwilę, aby je podziwiać. Musiał zdążyć. Musiał....
Wampir rozejrzał się po sali. W zimnych oczach nie było ani krztyny litości. W jego dłoni pojawił się nagle świetlisty dysk. Stwór rzucił go w jednego ze Strażników – kobietę, - która zdążyła raz jeszcze wykrzyknąć słowo „Malek!” zanim pocisk trafił ją w głowę i rozpłatał czaszkę na pół. Jej pozostali czterej towarzysze cofnęli się pod ścianę. Wampir błyskawicznie przeszedł całą długość komnaty i zbliżył się do swoich ofiar. W jego garści pojawiła się następna broń – błękitna strzała. Stwór rzucił nią w następnego członka Kręgu. Ciało tej młodej kobiety zostało przeszyte przez pocisk, który zniknął w powietrzu, nie dolatując nawet do ściany. Zanim zwłoki zwaliły się na ziemię, następny Strażnik – tym razem mężczyzna – w panice rzucił się do drzwi. Wampir jednak, wykonał zręczny obrót i wyciągnął rękę z mieczem na całą długość. Ostrze ścięło głowę mężczyzny, która potoczyła się po podłodze. Stwór błyskawicznie przybrał następną pozycję: wyciągnął lewą rękę w stronę dwóch ostatnich Strażników. Na jego dłoni pojawiła się szkarłatna kula, która nanosekundę później trafiła kolejną ofiarę prosto w pierś i przygwoździła ją do ściany. Został jeszcze jeden. Starzec ze szkarłatnym kapturem. Wampir zbliżył się do niego, jakby napawając się tą chwilą. W świetle z korytarza, mężczyzna mógł zobaczyć jego ciemną skórę, spiczaste uszy i twarz wykrzywioną w koszmarnym uśmiechu. „Nie. – pomyślał. – Nie poddam się.” Był Strażnikiem Energii. Nie mógł się poddać. Skupił w sobie całą odwagę, jaka w nim jeszcze została, ostatnie rezerwy. Poczuł jak uspokajająca moc Filarów przepływa przez jego ciało. W jego dłoniach pojawiły się różnokolorowe pociski energii. „A więc dobrze wampirze. Zobaczymy czy ty i twoja rasa jesteście jak potężni jak o was mówią”. Wyciągnął ręce i wystrzelił pociski. Jednak, ku jego zaskoczeniu i przerażeniu zniknęły one kilka metrów przed wampirem, nie wyrządzając mu żadnej krzywdy. Potwór zaśmiał się szyderczo. Starzec zrozumiał, że ma jeszcze tylko jedną szansę na przeżycie. Otworzył usta i krzyknął z przerażeniem: - Malek!!! - Wzywaj swoje psy! – wampir odezwał się po raz pierwszy. – Będą mogły zeżreć twoje zwłoki! – dokończył i rzucił w starca kolejny pocisk.
Rycerz minął ostatni zakręt. U końca korytarza, w oddali połyskiwały wrota Sali Zwierciadła. W tym momencie usłyszał krzyk, wypowiadający jego imię, a następnie szydercze obelgi wampira. Przerażony, puścił się biegiem do drzwi.
Starzec…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil The One
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…