Dzień: Łagodność
8 rozdział opowiadania o Klarze, która musi sobie radzić z życiem po wypadku.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dokładnie pamiętam, kiedy pierwszy raz powiedziałam, że go kocham. Obudziłam się z krzykiem z jednego z koszmarów. Zdarzały mi się one coraz rzadziej, ale dalej były mocne i wyraziste. Benedykt wstał wtedy z łóżka i wyszedł z sypialni. Po serii trzasków, wrócił z naręczem słodyczy i śmiechowego jedzenia. - Co powiesz na maraton z Różowe lata 70-te? – pokiwałam głową i wygodnie ułożyłam się w poduszkach. Po kilku godzinach oglądania, Benedykt wyraźnie przysypiał. - Kocham cię. – szepnęłam, patrząc się na jego uśpioną, spokojną twarz. Bardzo się zdziwiłam, kiedy otworzył oczy i odpowiedział mi tym samym.
***
Trzy lata później
Czerwiec
- Czy mogę prosić swoją żonę do tańca? – zapytał się Benedykt, podając mi dłoń. - To będzie dla mnie zaszczyt, mężu. – odparłam z uśmiechem. Sukienka ciążyła mi przy tanecznych ruchach, ale była warta każdych niedogodności. Delikatnie kołysaliśmy się w rytm piosenki, wymieniając się przy tym żartobliwymi komentarzami o naszym, nowym życiu małżeńskim.
Gorzko! Gorzko! Gorzko!
Flesze, co chwila rozbłyskały wokół nas, pozostawiając po sobie lekkie zamroczenie.
***
Luty
Spojrzałam na dzwoniący telefon. Numer nieznany. Odebrałam go niechętnie, ponieważ wraz z zbliżającym się marcem, dzwoniło do mnie coraz więcej dziennikarzy. - Słucham? – zapytałam. - Cześć, Klaro. Tu Sebastian. Dawno nie rozmawialiśmy. – powiedział. – Organizuje małe spotkanie na dziewiętnastego marca i chciałbym, żebyś przyjechała. - Nie mam zamiaru. – odparłam. - Klaro…ku czci zmarłych. Uroczystość dla całego miasta. Msza, rozmowy i tak dalej. No, daj się namówić. – prosił Sebastian. - Jesteś żałosny i gardzę tobą. – stwierdziłam. Rozłączyłam połączenie. Eliza przeciągle gwizdnęła. - Mam nadzieję, że nie rozmawiałaś z moim kuzynem. – oznajmiła. - Nie. Tylko z idiotą Sebastianem Marczewskim. - Tym od książek? – spytała się, wysoko unosząc brwi. – Czego chciał? - Żebym przyjechała na jego imprezę z okazji rocznicy wypadku. Miasto organizuje coś wielkiego. Żyją tym wydarzeniem, jakby nic innego miało ich nie spotkać.
***
- Klaro! Podejdź tu. – zawołał Benedykt, kiedy gotowałam obiad. Szybko wytarłam ręce w ścierkę i poszłam do jego gabinetu. – Zobacz. – Wskazał na swojego laptopa. Spojrzałam na ekran. We are impressed of your achievements in the field of physics and mathematics. Therefore we would like to offer you a job at the Royal British Academy of Science in London. Salary as chief of the department is 2500 £ per month. Our Academy also provides accommodation. If you have additional questions, please write on this email. Sincerely, Mark Batiss
Popatrzyłam zdziwiona na Benedykta, a on wpatrywał się w monitor. - Bierz ją. Taka szansa zdarza się raz na milion. – powiedziałam. – Nie ma innej opcji. - Nie możemy tak wyjechać. Mamy tutaj przyjaciół, rodziny i dom. – oznajmił. - Kochanie, nie obchodzi mnie to. Dostałeś wspaniałą ofertę. – przytuliłam go mocno, dodając mu odwagi. – Odpisz, że się zgadzasz.
***
Kwiecień
To był nasz ostatni tydzień w kraju. Postanowiłam odwiedzić przed wyjazdem Starów i pożegnać się z tym miejscem. Niewiele się zmieniło w tym miasteczku. Znałam każdy kąt w tej mieścinie. Od centrum po przedmieścia. Z przyjemnością chodziłam po brukowanych uliczkach, kiedy drzewa zakwitały powyżej mnie. Przyroda budziła się do życia. Chciałam, żeby Benedykt zobaczył, co mnie ukształtowało, dlatego zaprowadziłam go na cmentarz. Długo przypatrywał się w milczeniu zbiorowemu grobowi. Złożyłam na nim bukiet tulipanów. - Nigdy mi nie opowiadałaś o wypadku. – stwierdził po chwili. - Wolałam zostawić to za sobą. – odpowiedziałam. - Nigdy też nie opowiadałaś mi o Adzie Rolak. Wiem, że to była twoja najlepsza przyjaciółka. – Łzy stanęły mi w oczach. Benedykt przytulił mnie do swojej piersi. - Minęło tyle lat, a dalej mi jej brakuje. Zostały po niej tylko prochy. Ciekawe, jakby się zmieniła. Jaką osobą by się stała. - Nie znałem jej, ale uważam, że
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Urrrsula
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…