Dzień rosołu
mój dzień rosołu
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Lubicie dzień rosołu? Dla niektórych jest nudny, banalny. Inni odbierają go, jak zapowiedź katastrofalnej siedmiodniowej męczarni. W końcu to nie szalona sobota, kiedy obowiązki tygodnia wydają się tak odległe, ani nie jest to też poniedziałek – początek czegoś, nawet jeśli to tylko nowy tydzień. Dla mnie dzień rosołu (przez innych zwyczajnie nazwany niedzielą) jest czymś wyjątkowym. Przez 19 lat mojej ziemskiej egzystencji zyskiwał nowe znaczenie. Początkowo był to TEN dzień, kiedy byliśmy razem. Kiedy tata przez 24 godziny był tatą. Zamieniał garnitur na domowy dres i objawiał przed nami świat. Czy wiecie, że świat z wysokości drzewa w parku wygląda inaczej? To również czas dwugarnkowego obiadu. Takiego prawdziwego, z kompotem, serwetkami, białą bluzeczką i wesołą buźką umazaną buraczkami. Mama przestawała być damą, była gospodynią. Za to ja zmieniałam się w małą damę w maminych szpilkach. To też jedyny dzień w tygodniu, kiedy brat pozwalał pobawić się swoimi resorkami- dzień Boży. Tak a propos Boga, to jedyną rzeczą, której nie lubiłam, to godzinny kościelny meeting. Oburzeni? Wtedy jeszcze, nie wiedziałam, że idę tam do Niego. Ale najbardziej kochałam wieczorne bajkowanie. Łóżko po dniu rosołu zawsze pachniało przygodą(tak naprawdę to zmienioną pościelą), co pomagało w uwierzeniu, że Plastuś istnieje. Tak to był dobry rosół…..
Potem tata już nie wskakiwał w dres, rzadko też jadał z nami obiad, który mieścił się w jednym garnku. Mama zaprzyjaźniała się z telewizorem, a brat małe resoraki porzucił dla dwóch rowerowych kółek i ślicznej blondi spod 4. A ja? Przestałam czekać na Plastusia… Niedzielne meetingi spędzałam za murem świątyni. Było takie jedno miejsce,
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil malpoludka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…