Dziewczyna na zaliczenie.
Często żałujemy naszych pierwszych wyborów, zachowań. Na szczęście wszystko da się naprawić. Opowiadanie o sztuce i miłości.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dziewczyna na zaliczenie
Właśnie przypinałem arkusz papieru do sztalugi gdy w uchylonych drzwiach pojawiła się głowa ślicznej dziewczyny. - Cześć – zawołała – jestem Lena. Widziałam twoje ogłoszenie na tablicy. Jest w dalszym ciągu aktualne? - Jasne. Wejdź do środka. Myślałem, że nikt dzisiaj się już nie zgłosi – odparłem – jestem Adam. Uścisk dłoni wypełnił reguły savoir-vivre`u. Mogliśmy przejść do dalszego etapu naszej znajomości. - No to co? Szkoda światła. Rozbieraj się. Patrzyłem jak dziewczyna w pośpiechu zrzuca z siebie płaszcz, sweter… . Nie była pedantką. Obok niej na podłodze lądowały kolejno: bluzka, spodnie, stanik oraz kolorowe stringi. - Gdzie mam stanąć? – zapytała zakrywając jedną ręką piersi, a drugą wzgórek łonowy. Popatrzyłem na światło padające z niewielkiego okna. Musiałem się pospieszyć. Zaczął zapadać zmierzch. Ustawiłem fotel i przykryłem go płachtą materiału. Podszedłem do dziewczyny. - Tutaj. Usiądź. Tak. Dobrze. Teraz podnieś prawą rękę i wsuń ją we włosy. Lena zachowywała się jak manekin. Pozwalała formować swoje nagie ciało jakby była zabawką z gliny. Była wspaniałym materiałem twórczym dla artysty. - Dobrze. A teraz przesuń głowę w prawo. Tak. Rozsuń trochę nogi… nie aż tak bardzo. - Przepraszam – powiedziała Lena nieco speszona – pierwszy raz pracuję jako modelka. - No coś ty. Masz doskonałe warunki. Ale dobrze. Teraz spróbuj nie ruszać się przez chwilę. Wróciłem do sztalugi. Byłem tylko studentem drugiego roku Akademii Sztuk Pięknych. Ten szkic aktu kobiecego był moją ostatnią nadzieją na zdobycie zaliczenia z grafiki. Moja kariera artysty była zagrożona. Ten akt musiał być doskonały. Mówią, że do narysowania nagiej kobiety potrzeba siedmiu linii. Według mnie to brednie. Nie można odwzorować ludzkiego ciała skończoną liczbą pociągnięć pędzla czy ołówka. Artysta zawsze będzie czuł pewien niedosyt. Przekonanie, że może namalować jeszcze piękniejsze, doskonalsze dzieło. Na kartonie zaczęły pojawiać się pierwsze, nieśmiałe kreski czynione kawałkiem węgla. Z każdą chwilą zbiór na pozór chaotycznych linii zamieniał się coraz bardziej w zwartą całość. Mój rysunek powstawał w głowie. Ręka była tylko narzędziem, które zamieniało impulsy elektryczne pochodzące w mózgu na wynik końcowy - obraz . - Długo jeszcze? – zapytała Lena. - Jeszcze chwilę. Ścierpła ci ręka? - Nie, tylko zimno tutaj. Spojrzałem uważniej na dziewczynę. Rzeczywiście gęsia skórka pokryła ramiona kobiety, a sutki skurczyły się i bezwstydnie postawiły. Wyglądały teraz o wiele drapieżniej niż przed chwilą. Musiałem to uchwycić w moim rysunku. - Wytrzymaj jeszcze troszeczkę – rozpocząłem próbę konwersacji. - Jesteś studentką? – zapytałem, aby odwrócić uwagę od zimnego pokoju. - Tak. Studiuję na Akademii Muzycznej. - O! Koleżanka artystka. Pięknie. Od dawna? - Nie, to dopiero początki. Życie w tak dużym mieście kosztuje. Dlatego próbuję dorabiać. Dzisiaj na tablicy było tylko twoje ogłoszenie. - Widocznie, miałem szczęście – zażartowałem. Moja praca zmierzała ku końcowi. Rozcierałem palcem węglowe kreski tworząc cienie podkreślające głębię obrazu. - Przeczesz teraz włosy palcami. Dobrze. Masz piękne włosy. Jesteś szatynką. Dlaczego je farbujesz? - Farbuję? Po czym poznałeś? – zapytała - … aaa rozumiem. Dziewczyna odruchowo zasłoniła włosy łonowe. - To nie fair, jesteś wstrętny – odrzekła. - To był żart. Już skończyłem. Chcesz zobaczyć? Lena narzuciła na siebie koc i podeszła do sztalugi. Z zaciekawieniem wpatrywała się w moje dzieło. - Jest piękny – powiedziała. - To ty jesteś piękna. Dzięki tobie zdobędę to zaliczenie z przedmiotu. Stała tak blisko, że czułem jej oddech na policzku. - Tak, tylko zaliczenie. Odwróć się, chciałam się ubrać. Zdjąłem rysunek z podstawy i schowałem do teczki. Odetchnąłem z ulgą. - Pieniądze! – wyciągnięta ręka dziewczyny upominała się o zapłatę. - Oczywiście. Proszę. Kobieta wyszła pospiesznie ściskając w dłoni pięćdziesięciozłotowy banknot. Po chwili namysłu wybiegłem na klatkę schodową. - Lena! – krzyknąłem – zobaczymy się jeszcze!? Echo mojego krzyku obiegło wszystkie piętra. Odgłos zamykanych drzwi na parterze był odpowiedzią na moje…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil luckyman
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…