Dziewczyna ze snu.
Sny, taka piękna, ale jakże bolesna rzecz.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dzisiejszy dzień zacząłem od stwierdzenie, że kompletnie nie wiem, co mógłbym dzisiaj zrobić, dlatego też postanowiłem zrzucić odpowiedzialność za decyzję, co do mojego przyszłego czasu na kogoś innego, a że jedynym dostępnym dzisiaj człowiekiem był Rafał, który dziś miał wolny dzień od studiów, to wkrótce po zjedzeniu śniadania wyruszyłem do niego w gości. Rafał mieszka w domku jednorodzinnym i choć jest zapalonym elektronikiem to nie potrafi zreperować domofonu. Podszedłem, więc pod drzwi, które w parę sekund po dzwonku, otwarła matka Rafała. - Dzień doby. - Ukłoniłem się. - Jest może Rafał? - Tak jest. - Od razu mnie rozpoznała, owego czasu byłem częstym gościem w tym domu. - Siedzi w piwnicy i znowu coś maluje. - Odstąpiła od drzwi. - Proszę wejdź. - Dziękuję. - Wszedłem do środka i ściągnąłem kurtkę. - Trafisz do piwnicy? - Tak, dziękuję. - Poszła do kuchni a ja zostałem sam. Bez chwili namysłu udałem się do piwnicy. Piwnica Rafała była bardzo jasna, białe ściany jeszcze wzmacniały światło wpadające przez powiększone okienka. Choć czuło się ten specyficzny zapach piwnicy, to jednak powietrze było świeże i czyste. - Cześć Raf. - Rzuciłem, gdy tylko stanąłem w głównych drzwiach. - Wejdź. - Powiedział, nie odrywając wzroku od swojej pracy. - Nie wiedziałem że przyjdziesz. - Szczerze mówiąc ja też nie. Usiadłem obok niego i przyglądałem się jak maluje swoje figurki. Ma drań talent do tego. Rozmawialiśmy sobie spokojnie o różnych bzdurach, aż naszą rozmowę uciszyły czyjeś kroki. Raf podał mi swoje notatki i poprosił o komentarz, a sam wziął się dalej do malowania. W momencie, gdy się zaczytałem ktoś wszedł do piwnicy. - Rafik... - Głos ewidentnie kobiecy. - Mama prosi cię byś skoczył samochodem do sklepu. - Po co? - Zapytał lekko zirytowany. - Drożdże się skończyły, a mama chce piec ciasto. - Sposób, w jaki powiedziała to zdanie zmusił mnie do uniesienia wzroku znad mojej lektury. Miała może z siedemnaście lat, choć wyglądała na nieco więcej. Średnie, niemal czarne włosy delikatnie zawijały jej się za uszami, a ich część odstawała lekko na boki. Cała fryzura sprawiała wrażenie niechlujnej, to jednak była specjalnie tak ułożona i co było widać, wymagała olbrzymiego wkładu pracy, aby osiągnąć obecny wygląd, chociaż równie dobrze ta dziewczyna mogła równie dobrze teraz wstać i najprawdopodobniej bym nie zauważył różnicy. Duże, brązowe oczy dopełniały wygląd twarzy i wraz z ustami dodawały całej figurze nutkę tajemniczości. Kątem oka zauważyłem, że miała na sobie żółtą sukienkę i podobną bluzkę. Wpatrywałem się w jej oczy a ona robiła to samo ze mną. Przez dobre kilkanaście sekund, przez które trwałem w zmrożeniu, istniały tylko nasze dwa światy, ona i ja. W końcu nie odrywając oczu powiedziała. - Rafik, przedstawiłbyś mnie koledze. - Wciąż się w siebie wpatrywaliśmy. - A to wy się jeszcze nie znacie? - Zdziwił się Raf. - To jest Lord Raziel... - Chwilę pomyślał. - To znaczy Krzysiek. - Zwrócił się do mnie. - Kris to jest moja siostra Iwona. - Cześć Krzysiek. - Rzuciła i w końcu odwróciła się w końcu w stronę Rafa, niemal odetchnąłem z czegoś, co jest nieco podobne do ulgi. - To jak? Jedziesz do tego sklepu. - Jedziesz ze mną Kris czy zaczekasz tutaj? - Zaczekam, przynajmniej przeczytam twój tekst. - W tym momencie Iwona wyszła z piwnicy. - Trochę może mnie nie być. Pewnie zaraz zrobią mi odpowiednią listę. Na pewno chcesz zostać? - Jasne. Chętnie to przeczytam. - Oki, jak chcesz. Narx. - Wyszedł z piwnicy i po chwili z zewnątrz doszedł do mnie wrzask silnika w jego Fordzie. Przez parę minut próbowałem się zabrać za czytanie, choć nie szło mi to najlepiej. Raf jest fanatykiem elfów, zawsze i wszędzie elfy są najważniejsze i najlepsze i w ogóle. Ten tekst był oczywiście o elfach. Kilkanaście stron, zadrukowanych maczkiem. Nie byłem w stanie go przeczytać, więc tylko go przejrzałem, zwracając uwagę na typowe błędy i w końcu odłożyłem na bok. Nie mogłem przestać myśleć o tych dużych, brązowych oczach. Wryły mi się w pamięć i za nic nie chciały z niej wyjść. Oparłem głowę o ścianę i zanurzyłem się we własnych wrażeniach. Z zamyślenia wyrwały mnie czyjeś kroki. W piwnicy było bardzo cicho i każdy krok tej osoby było wyraźnie słychać. Schodziła powoli, jakby przystając przy każdym kroku. Po chwili okazało się, że to Iwona z tacą, na której były dwie szklanki gorącej wody i parę innych drobiazgów. Kulturalnie przygotowałem miejsce na stole. - Matka wysłała mnie z herbatą. - Zabrzmiało to jak jakaś misja. - Więc postanowiłam dotrzymać ci towarzystwa. - Usiadła na fotelu, który Raf nazywał kontemplacyjnym. Mówił, że od czasu do czasu przychodzi do niego spać, ponoć lepiej mu się wtedy myśli, chociaż ja tam nie wiem. Usiłowałem trzymać wzrok z daleka od niej, bo za każdym razem, gdy zbliżałem się do zarysów jej sylwetki to ciągnęło mi oczy w stronę jej oczu. Wsadziłem woreczki z herbatą do wody i po chwili spytałem. - Słodzisz? - Przecież trzeba wykazać się przynajmniej odrobiną uprzejmości. - Tak, dwie poproszę. - Posłusznie wsypałem i podsunąłem jej tacę, obawiając się, że gdy wstanę to nogi odmówią mi posłuszeństwa. - Więc jesteś siostrą Rafała? Jeśli tak, to dlaczego cię tutaj nigdy nie widziałem? - Zapytałem, ubarwiając żartobliwie ton tego pytania, lecz Iwona w pełni poważnie odpowiedziała. - Przez ostatnie dwa miesiące byłam u babci na wakacjach, wczoraj wieczorem wróciłam. - Dopiero teraz uświadomiłem sobie, że ja w sumie to do Rafa przychodzę dopiero od jakiś właśnie dwóch miesięcy, wcześniej spotykaliśmy się tylko w barze czy u Pitka. Zapanowało chwilowe milczenie. - Czy to o tobie Rafik mi opowiadał? - Nie wiem, szczerze. - Bardzo delikatnie się uśmiechnąłem, czując jakby moja twarz była zrobiona ze szkła. Bałem się, że skruszeje i popęka. - Chyba to o tobie mówił, przynajmniej pasujesz do opisu, tylko wyobrażałam sobie ciebie troszeczkę inaczej? - To znaczy? - Muszę przyznać, że mnie zaintrygowała. - Mówiąc prawdę jestem pozytywnie zaskoczona. Spodziewałam się jakiegoś neandertalczyka a tu proszę. Co...? Niemożliwe... Absolutnie totalnie niemożliwe. - Do neandertalczyka to w sumie nie dużo mi brakuje, choć osobiście bardziej wolę określenie ork. - Dlaczego? - Jej zdziwienie wydawało mi się szczere. - Tak jakoś. Zawsze o sobie tak mówiłem. - Miałem wrażenie, że tracę grunt pod nogami. Próbowałem zachować jeszcze resztki pewności siebie. O mało się nie zakrztusiłem, przełykając letnią już herbatę, lecz na zewnątrz próbowałem pokazać, że jestem niezmiennie pewny siebie. Desperacko próbowałem znaleźć jakiś kierunek dla naszej rozmowy, lecz absolutnie nic mi nie przychodziło do głowy. Na szczęście ona nie miała ochoty przerwać mówić. - Czy ty jeszcze pisujesz te swoje bzdurki? - Tia, pisuję sobie bzdurki. - Nasz kontakt wzrokowy był niemal ciągły. - Mogę ci coś przynieść, a ty mi to ocenisz? - Czemu nie. - Wzruszyłem ramionami. - To zaczekaj chwilę zaraz wrócę. - Odłożyła szklankę i wyszła z piwnicy. - Nawet bym nie umiał wstać. - Powiedziałem do siebie. Zza okna dotarł do mnie pisk opon i charakterystyczny potok przekleństw. Raf wrócił. Przejrzałej jeszcze szybko jego tekst i rozsiadłem się wygodniej. W końcu adrenalina odpłynęła mi z krwi. Po chwili wszedł do piwnicy. - No i jak tam? - Co? - Nie zrozumiałem pytania. - Jak ci się podobał mój tekst. - A, o to ci chodzi. W sumie może być, ale jest parę błędów. No i znowu jest o elfach... - Gryzłem wargi by nie roześmiać się na widok grymasu na jego twarzy. Ze spodni Rafa doleciała melodyjka, odruchowo wyciągnął komórkę. - Sorki na moment. - Włączył rozmowę. - Ta? Co? Nie. Nie mogę. No, mówię ci, że nie mogę, umówiłem się z kimś. Jak to sobie nie poradzisz, wiesz co mnie to obchodzi? Co to znaczy przeciążony? Jak mogłeś go przegrzać? Ale jeśli to się spaliło to ty zapłacisz za naprawę. Dobra przyjadę. - Wyłączył telefon. - Powiedz Kris co robisz dzisiaj wieczorem? - Prawdę mówiąc to nic, dlatego do ciebie przyszedłem. - To już masz zajęcie. - Co masz na myśli? - Masz samochód? - Starzy są na wczasach, więc nie będą mieć nic przeciwko temu, żebym go sobie na chwilę pożyczył. - No to masz. - Podał mi dwa kawałki papieru. - To są bilety do MiniMax'a, na jakiś tam film. Iwona bardzo chciała go zobaczyć, więc tobie też się powinien podobać. - Czy dobrze zrozumiałem? Mam zabrać twoją siostrę do kina? - No. Bilety już masz. - To było trochę zbyt nagłe, więc od razu się zgodziłem. - Ok. A ty gdzie jedziesz? - Na studia. Jeden z asystentów chyba spalił generator mojego pomysłu, muszę im pomóc. - Heh. Możesz mnie podrzucić do domu? Wziąłbym samochód i przyjechałbym po Iwonę. - Jasne. Zaczekaj, muszę iść jej to powiedzieć i dostać przy okazji wpierdol. Ona nie lubi jak robię takie rzeczy. - Dobra, zaczekam na ciebie na zewnątrz. Wyszedłem na dwór i stanąłem sobie obok samochodu. Nie upłynęło wiele wody i Raf wyszedł z domu. Był lekko zmieszany i bawił się swoim uchem, co zawsze robił, gdy się nad czymś zastanawiał. - Dziwne. - Stwierdził i wsiadł do samochodu. Wsiadłem i zapytałem. - Co dziwne? - Nic mi nie zrobiła. Nawet zdawało mi się, że się ucieszyła. Naprawdę dziwne. To jest do niej kompletnie niepodobne. Trudno. Gdy wysiadałem z samochodu Raf rzucił - Skoro seans jest o ósmej, to przyjedź po nią o siódmej. - Dobra, narx. Miałem jeszcze kilka godzin. Zjadłem coś, co było bliżej nieokreślone, po prostu resztki z wczoraj, przemiksowane i podgrzane. Jakieś resztki pizzy, ser, makaron i co tam jeszcze zostało mi z wczoraj. W pełni syty oporządziłem się, robiąc wszystko w taki sposób, by wymagało ode mnie maksimum uwagi. Chciałem umysł oderwać od pewnej określonej rzeczy, czy też raczej osoby. Gdy skończyłem się przygotowywać, zorientowałem się, że nie minęła nawet godzina. Żeby się czymś zająć to zacząłem sprzątać, nawet przemyłem podłogę. I znowu minęła chwila, a ja skończyłem. Chata nigdy nie wyglądała na tak dopieszczoną, gdy ja sprzątałem. W końcu z braku innych zajęć włączyłem telewizor i zabiłem trochę czasu. Gdy było mniej więcej wpół do siódmej,
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Lord Raziel
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…