Wróć do katalogu

"Fajne" dzieciaki

"Oh, chłopaku! Nawet nie wiesz, co tracisz. Powinieneś korzystać z życia, ile wlezie. Ono jest zbyt krótkie na martwienie się. Spójrz, świat jest pełen barw i czeka na ciebie."

Hyde, opublikowano , 8 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

I

Na niebie smugami malowały się ciemne chmury zasłaniając krwawo zachodzące słońce. Razem tworzyły przepiękną, lecz także straszną mozaikę. Sto metrów niżej morskie fale wściekle biły o litą skałę tworząc przy tym przeraźliwy huk. Kojarzył się on z krzykiem demonów uwięzionych głęboko pod wodą. Co chwila morze unosiło się, by chwilę później z rykiem potężnie tłuc w ogromny klif. Wyżej, niemal na skraju urwiska chybotała się niewielka postać. Lodowaty wiatr przenikał przez jej ubrania, przez co ciało zdrętwiało z zimna. Jej jednak to nie przeszkadzało. Z zamiłowaniem wpatrywała się w piękną, białą i jakże zdradliwą pianę. Długie, mahoniowe włosy zasłaniały jej zaczerwienioną od wiatru twarz. Na zaróżowionych policzkach widniały czarne smugi, pozostałości po perfekcyjnym makijażu. Postąpiła krok w stronę pieniących się fal, które zachęcały ją swoim rykiem, by do nich dołączyła. – A gdybym skoczyła? – Pomyślała, przesuwając drugą, zdrętwiałą od zimna stopę ku granatowej przepaści. – Czy pamiętałby o mnie? – Niewiele dzieliło ją od upragnionej wolności. Jeden krok więcej czy mocniejszy powiew wiatru i jedno z jej najskrytszych marzeń spełniłoby się. – Tęskniłby za mną? Nagle poczuła czyjąś ciepłą dłoń na swoim zdrętwiałym ramieniu, która delikatnie odciągnęła ją od spienionych demonów. Cofnęli się o kilkanaście kroków, wchodząc między wysokie sosny, które skutecznie chroniły ich przed okrutnym wiatrem. Dopiero wtedy dziewczyna odwróciła się i spojrzała prosto w twarz natrętowi. Miał chorobliwie bladą cerę, a na policzkach agresywnie odznaczały się bordowe plamy. Jedynie jego oczy koloru węgla lśniły niczym gwieździsta noc, uważnie obserwując niską, trzęsącą się z zimna i zapłakaną dziewczynę. Powoli poniósł zsiniałą rękę, chcąc zetrzeć kolejną gorącą łzę spływającą po jej policzku, jednak nie zdążył. Postać odwróciła głowę tak, by była poza zasięgiem nieznajomego. Zamiast tego chłopak silnie chwycił delikatną osóbkę i energicznie przyciągnął ją do siebie. Zamknął ją w swoich ramionach, na co ona nie zareagowała. Trwali tak, stojąc w praktycznym bezruchu, przez długi czas, póki okrutny wiatr nieco zelżał. Idealną ciszę przerwał drżący głos dziewczyny, stłumiony nieco przez bluzę drugiej postaci, w której schowała swoją zaczerwienioną twarz. – Kim jesteś? – Odezwała się, unosząc głowę na tyle, by ponownie na niego spojrzeć. Przez chwilę wpatrywał się skoncentrowany w jej oblicze, w myślach rozważając poprawną odpowiedź. – A jak myślisz? – Szepnął i nieznacznie uniósł kącik ust, lustrując uważnie każdy cal jej alabastrowej twarzy. Miała pospolite, lecz piękne szaro-niebieskie tęczówki, które nadal błyszczały się od zastygłych w nich łez. Na moment jej twarz rozświetlił uśmiech, po chwili szybko gasnąc. – To nie możliwe, żebyś tutaj był. – Energicznie odepchnęła go od siebie, jakby dla pewności, że nic jej nie zrobi, cofając się o kilka kroków. Chłopak stał na swoim miejscu, zszokowany jej reakcją. Jeszcze chwilę przedtem tuliła się do jego klatki piersiowej, a teraz potraktowała go jak trędowatego odsuwając się od niego kilkanaście metrów. – Co, jeśli naprawdę tutaj jestem? Co, jeśli to wszystko nie było tylko snem? Co, jeśli ja nie jestem tylko chorą imaginacją twojego umysłu? Jeśli jestem prawdziwy i naprawdę żyję? – Z każdym słowem powoli przybliżał się do dziewczyny. Potrzebował jej jak powietrza. Jej bliskość, ciepło ciała, zapach - tylko to trzymało go jeszcze przy życiu i nie pozwalało odejść przez te wszystkie tygodnie, wypełnione trwogą, bólem i jej płaczem. Żałował, że nie mógł zrobić czegokolwiek, by uśmierzyć jej cierpienie łamiące jego serce. – To nie miałoby…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych