Filigranowy twardziel
Na drugi dzień po surfowaniu spadł pierwszy śnieg.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Filigranowy twardziel Słońce stało w zenicie, ani jednej chmurki. Niebo aż granatowe, niczym zatokowy wiał stały wiatr o sile czwórki w skali Beauforta. Wprost wymarzona pogoda na windsurfing, ale ja byłem daleki od takiego pragnienia. Kolega przysposobiony przeze mnie i zarażony taką zabawą, miał jeszcze za mało doświadczenia, ale bluesa już czuł na walory surfingowego powiewu. Miał on wielkie napalenie na pływanie, toteż zawitał do mnie i niewiele wkładając wysiłku, skaperował mnie do wodnej zabawy w ekstremalnie pogodowych warunkach. Niczym dwóch szaleńców opuściliśmy na linie deski z balkonu czwartego piętra. Wrzuciliśmy je na dach Rovera z osprzętowaniem, i w drogę, by poszaleć z mroźnym wiatrem. Ubrany kompletnie od stóp do głów w neoprenową piankę fruwałem w ślizgach od cypla do cypla przeciwległych brzegów. Piotruś wyposażywszy ciało jedynie w kombinezon, na bosaka, bez kaptura, rękawic i znikomej techniki, walcząc z silnym wiatrem, ponawiał próby postawienia żagla. Brak umiejętności niweczył te próby i powodował tylko to, iż niebezpiecznie oddalał się coraz bardziej od brzegu. Ja okutany, nie odczuwałem przenikliwego chłodu, wręcz było mi nader gorąco. Postrzegając nieszczególną sytuację siedzącego po turecku na desce kolegi i jego próby usilnego dopagajowania dłońmi ku brzegowi, zmieniłem dotychczasowy kurs. Jednym halsem podpłynąłem do niego, zaproponowałem by schwycił się rufy mej deski to sholuję go do brzegu. Minę on miał nietęgą, a wszystkie jego nieosłonięte części ciała odznaczały się kolorem jesiennego wrzosu. Moją propozycję pominął wymownym milczeniem i mógłbym rzec, że twarz jego obrazowała wobec mnie nienawiść. Syty nie zrozumie głodnego, toteż by się nie
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil jacekdyc
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…