Filmowe wieczory - Immortals.
Efekciarski gniot? - recenzja z małą dygresją.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Faktem jest, że ostatnio wiele filmów produkowanych jest by nasyci oczy efektami specjalnymi i pozwolić umysłowi odpocząć od zawiłej fabuły. Faktem jest również, że owe filmy są standardowo wyśmiewane przez krytykę, która piętnując efekciarstwo równocześnie doskonale się bawi na efektownych filmach. Ten stan się pewnie szybko nie zmieni bo współcześni filmowcy mają mentalność raczej rzemieślnika-portretysty niż malarza artysty. Do czego zresztą niemal ich przymuszamy.
Natknąłem się ostatnio na film, który co prawda wpisuje się z grubsza w mainstreowy nurt, ale niekiedy stara się to zrobić trochę inaczej niż reszta. Mowa tu o „ Immortals. Bogowie i herosi”. Otóż jest to opowieść bardzo luźno nawiązująca do mitologii. Trochę w klimatach „300” czy „Starcia tytanów”. Do fabuły filmu nie miałem wielkich oczekiwań. Liczyłem raczej na malowniczą i widowiskową przygodę bez drugiego dna. Film oczywiście mnie nie zawiódł w tej kwestii. Historia, choć nie przypomina żadnego mitu spokojnie mogłaby się znaleźć między oryginałami. W oczywisty sposób przewidywalna i liniowa nie razi nadmiernie sztucznością. W niektórych miejscach świat przedstawiony przewyższył nawet moje oczekiwania. Po pierwsze grecki motyw fatum działał w filmie nie gorzej niż w greckim teatrze i to tylko przy minimalnym naciąganiu sensowności fabuły. Otóż sam główny bohater tak wspierany przez bogów okazuje się raczej sprawcą nieszczęść niż wybawicielem. Sama zaś akcja kończy się raczej miernym heppyendem. Po drugie postawiono na bardzo nowatorskie ukazanie samych bogów olimpijskich. Z jednej strony odcina się ono ostro od mitologii z drugiej podkreśla ich niezwykłość. Spowolnienie akcji, modne od czasu „Matrixa”, zarezerwowane jest jedynie dla scen z boskim udziałem. Bogowie zaś wyglądają na wiecznie młodych szesnastolatków. Jeżeli chodzi o wizualną warstwę filmu to jest na bardzo wysokim poziomie. I
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Kern
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…