Wróć do katalogu

freestyle cz.2

...bezchmurny i wietrzny...

paulinatc*, opublikowano , 20 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Następnego dnia ranek był odwrotnie od nocy bezchmurny i bezwietrzny. Jedyne co łączyło godziny nocne z porankiem to okropny mróz jaki zwiastował mrożny i słoneczny dzień. Z całej trójki spiącej jako pierwszy ze snu obudził się Stefan. Pierwszą rzeczą jaką zrobił było odpalenie papierosa w swoim pokoju. Wychodzić nie mógł, bo mama zabroniła mu palić w mieszkaniu dlatego palił u siebie w pokoju. Stefan lubiał swoją mamę, lubiał też swoją siostrę Asię, ale Asia miała dopiero 8 lat. Ale wracając do samego Stefana to jak wiadomo był melomanem muzyki hip-hopowej. Lubiał jej słuchać i uwielbiał wszystkie dziedziny związane z nim związane tj. Deskorolki, BMX, graffiti, breake dance , wszystko, wszystko, wszystko. Stefan miał w swoim pokoju poobklejane ściany przeróżnymi plakatami i afiszami z koncertów hip– hopowych. Miał tapczan, biurko, stary regał z książkami i podręcznikami do szkoły do której chodził. Dla przypomnienia można nopomnić iż Stefan chodził do Szkoły nr 2 na ulicy Zjednoczenia. Jak na molomana przystało chłopak miał setki płyt z muzyką hip-hop i sprzęt do słuchania marki Pioneer. Stefan posiadał także dość duża ilośc czasopism tematycznych o sportach związanych z hip-hopem, wywiadami różnych raperów z Polski i zza granicy. Była tam też oczywiście lista nowości, przeróżne artykuły oraz różnorodne graffiti. Były tam wszystkie osoby, przedstawiciele, autorzy i osoby zwiążanie z działaniem hip-hopu. Lubóstwem Stefana były też przeróżne drobiazgi tj. Wisiorki, talizmany, żemyki itd. Kondrad oprócz hip-hopu zajmowałsię także hodowlą i paleniem marichuany. Posiadał włsną hodowlę w jednej części pokoju i w piwnicy , którą wcześniej do tego przygotowywał palił natomiast z przeróżnych lufek i fajek wodnych, które też montoał sobie sam za pomocą szkłą i przeróznych baniek i ruzek, które łączył palnikiem z wymienialnymi końcówkami. Zawsze kiedy brakowało marichuany u znajomych a w szczególności u Daniela Stefan zawsze służył swoim domowej roboty palunkiem. Trwało juz tak od 5 lat kiedy to pierwszy raz postanowił hodować marichuanę. Tak po za tym to Stefan wykonywał wszystko co robią inni 19-latkowie. Miał dorywczą pracę przy rozwożeniu pizzy, uczył się wieczorowo w wieczorówce, chodził do babci , pomagał mamie. Był w miarę przykładnym chłopakiem. Oczywiście chodził w lużnych ciuchach, był krótko obcięty i na plecach zawsze nosił ze sobą plecak. Przenosił w nim słuchawki, dowód osobisty, portFel, kanapki konsole PSP i rózne, przeróżne graty. Tak więc zaraz po papierosie Stefan ścielił łóżko, ubierał się i szedł do kuchni zjeść. -Dzień dobry.– wypowiedział zaspanym głosem do swojej mamy. Mama stała i również odpowiedziała mu– Dzień dobry synu. Jak ci się spało? Stefan z niedospanymi oczami rzekł: -Wczoraj siedzieliśmy trochę dłużej i jestem niewyspany. Ooo! Widzę, że śniadanko zrobiłaś. Mlaczniak. Hmm!!! Mniam– wypowiedział, po czym usiadł za stołem, Wziął łyżkę i zaczął jeść pyszną zupę mleczną. -Smakuje? – z uśmiechem zapytała mama Stefana po czym dodała: -Gdzie wczoraj byliście?– w mamie Stefana widać było zdenerwowanie, lie lubiała jak jej syn tak póżno przychodzi. Przypuszczała że pewnie siedzieli znów u Daniela, przypalają marichuany i grają ten głupi hip-hop. Mama Stefana nie rozumiała jak można chodzić po osiedlach w opuszczczonych do kolan spodniach i tych głupich yo! Yo!, albo: wyluzuj. Nie lubiała też tego i nigdy nie zrozumie jak można słuchać tego przeklinania w tych piosenkach. – Mamo daj spokój. Ja nic nie mówię o twojej muzyce. A wogóle to nie będziemy się kłucić na temat muzyki.– rzekł do mamy Stefan po czym sięgnął po łyżke zupy i zaczął znowu jeść. Po jedzeniu Stefan przewaznie wracał do pokoju i zbierał się by wyjść na miasto pozałatwiac swoje zawodowe. W ty samym czasie jak Stefan schodził po schodach, na parterze Ania zbierała się do wyjścia do szkoły. Zwyczajnie było by to o godzinę wcześniej, bo na ósmą, tak jak się zwyczajnie chodzi do szkoły, ale ze dziś zachorowała jakaś pani od zajęc z biologi, do szkoły było na godzinę dziewiątą Siemanko!!!– wrzyknął Stefan na widok swojej kumpeli, po czy podał jej dłon na powitanie.– Szacun.– dodał. – Dostałam szlaban. Mama mówiła, że na trzy dni. Tak mi się oberwało że szkoda gadać– wypowiedziała Ania. Była trochę zdołowana tym faktem, wiedziała czym to grozi. Zero znajomych, zero hip-hopu. Zero palenia. -Ale co tam, przynajmniej posprzątam sobie w pokoju. – dodała dziewczyna po czym szturchajac umyślnie Stefana powiedziała:– Dawaj zapalimy jednego papierosa. -No dobra – odpowiedział Stefan, po czy sięgnął do kieszeni po paczkę z papierosami. – Dobrze że odsnieżyli drogę, dzis na 14 do roboty. Powiedział Stefan chwycił się za głowę , zamknął oczy i przyłozył do ust odpalonego już papierosa, wciągnął mocno dym , wypóścił. Dym poleciał ustami i nosem.– Znów ten dzień. Mówię ci Ania ja już umieram. -Co ty gadasz. Możesz robić co chcesz , kiedy chcesz i z kim chcesz. A ja? Zobacz. Mam szlaban na trzy dni. To jest dopiero kicha– z wnerwieniem rzekła Ania. Nie martw się odwiedzimy cię razem z Kondradem. Słyszałaś wczoraj? Umówili się dziś znów na rymowanie. -A własnie. Bedziesz go dzisiaj widział? Daniela. – zapytała dziewczyna. -Tak a co? Odpowiedział Stefan. – A nie, bo zapytał byś go czy Patyk ma dla mnoie te nagrania? -No dobra mogę zapytać będziemy u niego gdzieś o 17 ale jak coś by się zmieniło to dam ci znac. Dziś tylko na 2 godzinki do pracy– z uśmiechem podkreślił Stefan i widząc że papierosy się dopal przebił z Ania osiedlowego żółwika i ruszył w stronę miasta, Ania natomiast podązyła do szkoły. W między czasie kiedy Ania miała już zajęcia, a Stefan chodził po mieście za swoimi sprawami budził sie własnie Kondrad. Kondrad był strasznym śpiochem. Cenił sobie dobry sen , był leniuchem. Miał 18 lat i tak jak Stefan uczył się w wieczorówce i mimo, że dzielił ich rok chodzili do tej samej klasy. Kondrad mało znał Stefana i Anię, mieszkał na osiedlu od kilku miesięcy i nie miał tak naprawdę z nimi do czynienia. Jako pierwszego poznał Stefana. W szkole. Dopiero póżniej gdy spotykali się u Stefana w mieszkaniu poznał Anię, która także tam przychodziła. Na samym początku Kondrad nie wiedział o Danielu. Fakt, że rozmawiał nieraz ze Stefanem na temat hip-hopu, ale nigdy nie spodziewał by się że chłopaki razem z Anią, która była jedyną dziewczyną w całym ich towarzystwie, zajmują się profesjonalnie hip– hopem. Stefan nie pracował, całymi dniami siedział przed komputerem i robił bity do których nieraz pisaół teksty. Nie posiadal mikrofonu, dlatego nigdy nie myślał o nagrywaniu. Był wtorek, nie było zajęc w szkole, te odbywały się tylko w poniedziałki, środy i czwartki. Tak więc całe przedpołudnie Kondrad miał tylko dla siebie. Po wypiciu kawy postanowił, że do czasu, jak przyjdzie po niego Stefan będzie pisał rymy do bitów, jakie wykonał wcześniej. Należy napomniec, ze robił je juz od ponad 3-4 miesięcy i miał ich około osiemdziesięciu. Była godzina 11:24 Stefan przeważnie wpadał do Kondrada przed robotą tj. Gdzieś około 13:00 potem widzieli się dopiero póżnym popołudniem , przeważnie była to godzina 17-18:00. Tak więc na pisanie rymów Kondrad miał około półtorej godziny. Było to mało czasu na dobry rym, ale jemu to wystarczało. Kochał hip-hop i nic by w zamian za niego nie oddał. Siadł więc wygodnie na fotelu i przy akompaniale rytmicznych bitów pisał tekst w zeszycie. Kiedy pisał, po głowie chodziły mu myśli w których miał poprzedni dzień, a dokładnie wieczorne jego godziny. Przechodziły mu myśli i czuł się dowartościowany. Nie spodziewał się, że jego miłośc do hip-hopu może się spełnić. Był podniecony i podekscytowany tym faktem. – Ja to mam szczęście– pomyślał sobie. W jego myśłach wciąz pozostał myślami jak stoi i rymuje na wolny styl. Mimo,że był wtedy roztrzęsiony pamiętał każdy tego kawałek. Odłożył kartkę z długopisem i rozwalając się na kanapie wyłączył bit a właczył pilotem swój sprzęt grający z hip-hopem zanużył się w pozostałości marzenne, które wczoraj panowały nad jego umysłem. W tym samym czasie po mieście krążył Stefan. Było mrożno, lecz nie wiał, tak jak wieczorem wiatr. Swieciło tylko słońce a promienie odbijając się od śniegu raziły po oczach, lecz Stefan miał okularki przeciwsłoneczne, króre doskonale chroniły przed tym blaskiem. Był w centrum miasta, obok dworca kolejowego gdzie miał się spotkac z jednym znajomym by porozmawiać w sprawie testów na zaliczenie zimowej sekcji z wszystkich przedmiotów. Testymiały pochodzić od syna jednej z nauczycielki, która uczestniczyła w przygotowaniu tych testów. Tak więc Stefan stanął i rozglądnął się dookoła czy nie widać czasem znajomego. Godzina była 12:04, a kolega Stefana- Gzyms,bo taką miał kstwkę miał byc o 12:05, bo wtedy przyjezdzał na dworzec autobus miejski, który jechał z blokowiska na którym chłopak mieszkał. Stefan rozglądał się po przejeżdzających autobusach. -Jest!– pomyślał Stefan. -Nr 43. Z tłumu wyłonił się młody, w szerokich spodniach i w długiej, pomarańczowej kurtce chłopak. Miał krutko obcięte włosy i słuchaweczki na uszach. To był Gzyms. Wyszedł. Od razu podszedł do niego Stefan. -Siemka– powiedzial do Gzymsa Stefan -Siema brachu. Ty mam te tesciki ale dziś dopiero z trzech przedmiotów. Choć się przejdziemy– zaproponował Gzyms, po czym ruszyli razem w kierunku miejskiego deptaka, by wszystko razem obgadać. Gzyms zaczął:– No to sprawa jest taka, żę pytania na egzaminach są takie jak jest w tych testach. Nie będą przez nikogo weryfikowane. To egzaminy wewnętrzne. Na razie mam : polski, histirię i biologię. Pojutrze będę miał resztę . Ziomejk mówił, że po 15 zetka za kazdy test. Jest ich 8 więc bedzie to wychodziło120 złotych za komplecik. Jak chcesz można się tez dogadać, Ze zapłacisz marichuanką.– rzekł Gzyms, po czym u uśmiechem popatrzył na Stefana. -Nie ma problemu. Chodzi mi o to czy z tymi testami nie

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych