Gadulstwo Owsiaka
Zanim zaczniecie gnić żywcem w jakiejś szpitalnej norze zastanówcie się.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Pan Owsiak uzbierał znów kupę forsy. No i gites. Przecież „Show must go on”. Nie lubię pana Owsiaka. Nie znoszę podstarzałych panów pozujących na młodzieńców, podskakujących w czerwonych gatkach, wrzeszcząc przy tym, że mam robić co chcę. Robię co chcę bez zezwolenia zachrypniętych showmanów. Zresztą nie o jego osobę mi chodzi. Nie przepadam za wszelkimi „dobroczyńcami”, tych spod znaku serduszka, słoneczka, krzyża (dowolnego koloru) i cokolwiek tam sobie jeszcze narysują. Po prostu nie do końca ufam w szczerość ich intencji. Całe to medialne żebractwo jest znakomitym polem do popisu dla lepszego cwaniactwa. Mniejsza z tym. Może tam i komuś pomogą. Styczniowy filantrop zwrócił moją uwagę z innego zupełnie powodu. Pan Owsiak poruszył temat tabu. Nie wiem czy to PR, mały skandalizujący próbny balonik przed tracącą na popularności WOŚP, czy chwila nieuwagi? Eutanazja w Polsce. Sam pomysł jest zupełnie absurdalny. Nie to miejsce, nie ten czas. Po pierwsze rozmowa na taki temat możliwa jest tylko w krajach w miarę cywilizowanych, posiadających społeczeństwo o minimalnym poziomie kultury dyskutowania. Po wtóre. Za dobrze znam przedsiębiorczość naszych rodaków. Za drobną opłatą podaliby Pavulon każdemu z nas, bez względu na stan zdrowia. I to jest najbardziej przekonywujący argument przeciw. Zadziwiła mnie tylko reakcja nagle połączonych sił politycznych. Tych pań i panów, którzy odpowiadają za tak cudną organizację służby zdrowia, że oddanie się w jej ręce stało się oznaką skrajnej desperacji. Na siłę prywatyzujących szpitale, w sposób który niedługo spowoduje, że staną się dostępne jedynie dla do nich podobnej „elyty”. Towarzystwa, które przy pomocy zaporowych cen odcina naród od nowoczesnych lekarstw i technik medycznych. Cała ta zgraja każe Owsiakowi odwołać słowa. Słowa mówiące o eutanazji. Odwołać to można pociąg do Koluszek, albo dostawę kartofli. Słowa padły. Tylko cóż takiego jest w nich porażającego? Przecież, gdyby się przyjrzeć bliżej, to sama służba zdrowia przeprowadza codziennie rozliczne zabiegi eutanazji. Odłącza ludzi od urządzeń wspomagających. Powód? Śmierć mózgowa. Skąd pewność, że pod tą nazwą rzeczywiście kryje się ta ostateczna chwila? Przeprowadza selekcję odseparowując przypadki „nie rokujące”. Cóż to oznacza? Po prostu skazuje te „przypadki” na zakończenie podróży. Eutanazja w białych rękawiczkach. Wspomnę może jeszcze o karetkach jadących po parę godzin do chorych. Nie zdążyli? Widocznie tak było pisane. Mogę przytoczyć przykłady z własnego podwórka. Moja matka została odłączona od aparatury monitorującej i umarła sobie w nocy ponieważ nikt nie zauważył, że umiera. Teść został wypisany ze szpitala w stanie, przy którym żadna z pielęgniarek środowiskowych nie podjęła się opieki. Umarł drugiego dnia Itp., itd. Każdy z nas zna podobne przypadki ukrytej eutanazji. Wynikają z niedbalstwa, niewiedzy, lekceważenia ludzi, ogólnej znieczulicy i obojętności. Pospekulować wolno każdemu. Oczywiście niedopuszczalne jest wykonywanie swoistych wyroków na wniosek kogokolwiek, czy to rodziny, sądu czy chociażby lekarzy ( do czego dochodzi jak wspomniałam nagminnie ). Pozostaje jednak inna ewentualność. Eutanazja poprzez samobójstwo. Osoba pełnoletnia ( w przypadku dzieci naprawdę nie wiem jakby to można rozwiązać ), w pełni władz umysłowych, przytomna, powinna mieć prawo decydowania o zakończeniu swojego życia; samemu lub, jeżeli jest to niemożliwe, przy pomocy wyznaczonej przez nią osoby ( o ile się taka oczywiście znajdzie). Nie wszyscy mogą i chcą być męczennikami. Podobno dostaliśmy wolną wole. Już słyszę ten krzyk. To grzech śmiertelny, okropny…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil balbinka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…