Wróć do katalogu

Gdy umierają Anioły

Rozdział I

Delianne, opublikowano , 9 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Pod palcami poczuła chłód metalu, wzięła kilka głębokich oddechów i nacisnęła klamkę. Weszła z wahaniem do sali lekcyjnej, nie patrzyła w stronę uczniów, jednak wiedziała, że uważnie się jej przyglądają. Podeszła do nauczyciela i podała mu karteczkę od dyrektora. Dopiero wtedy spojrzała na klasę, uśmiechnęła się serdecznie, aczkolwiek niepewnie. Cholera! Przecież tyle razy to przerabiała, mimo to zawsze się denerwowała. Omiotła wszystkich spojrzeniem, w sumie niczym się nie różnili od innych, z którymi miała wcześniej do czynienia.

-Więc, to jest Laura Salvaden-odezwał się jej nauczyciel na tyle głośno by wszyscy go usłyszeli-Możesz usiąść- dodał, tym razem ciszej i uśmiechnął się do niej przyjaźnie. Tak, to jest ten typ nauczyciela, do którego wszystkie dziewczyny, bardziej lub mniej potajemnie wzdychają. Miał ciemne włosy i błękitne oczy, wyglądał na 25 lat, na dodatek uczył angielskiego. Odwdzięczyła mu się i spojrzała ponownie w stronę klasy szukając wzrokiem wolnego miejsca. Tylko jedno krzesło było wolne, ale nie uśmiechało jej się siadać obok faceta, który obłapiał ją wzrokiem. Niestety nie mając większego wyboru ruszyła w stronę miejsca, miała wrażenie, że krąży między ławkami już wieczność. Gdy w końcu dotarła do celu przed jej oczami pojawił się ON. Uśmiechał się doń ironicznie, odruchowo się cofnęła. Nie! Tylko nie teraz! Tylko nie TE wspomnienia! Serce poczęło jej bić coraz szybciej. Karciła się w duchu, że panikuje. Już tyle razy to przeżywała, że powinna pamiętać co ma robić. Zamknęła oczy, odetchnęła kilka razy. Usłyszała, że klasa zaczęła coś szeptać między sobą. Uchyliła powieki i uśmiechnęła się słabo. -Zakręciło mi się w głowie- wyjaśniła, po czym zwróciła się do wychowawcy.- Czy mogłabym wyjść i odetchnąć świeżym powietrzem? W odpowiedzi kiwnął głową, gdy zbliżała się chwiejnym krokiem do drzwi podszedł do niej i wyprowadził z klasy. -Nie trzeba- szepnęła słabo. -Właśnie słyszę- uśmiechnął się troskliwie i otoczył ją ramieniem. Stukot ich butów roznosił się echem po całym korytarzu. Laura poczuła się trochę lepiej. Nie pierwszy raz jej się to przytrafiało, nigdy jednak w pierwszy dzień szkoły. Teraz pewnie będą ją traktować z najwyższą ostrożnością, gdyż uznają, że jest śmiertelnie chora czy coś w tym rodzaju. Uśmiechnęła się w duchu, na myśl że może jakoś to wykorzystać. I tak pewnie zatrzyma się w tym mieście na trzy, cztery miesiące. Tak to już jest gdy ma się takiego ojca. -Lepiej?- usłyszała głos nauczyciela wyrywając ją z rozmyślań. -Znacznie, a tak przy okazji czy mogłabym poznać nazwisko mojego nauczyciela i dobroczyńcy?- wcześniej jakoś nie bardzo ją interesowała tożsamość nowego wychowawcy. -Matthew Puller- powiedział podając jej rękę. -A więc panie Puller, czy mogę iść do domu? Trochę źle się czuję. -W porządku, ale uważaj na siebie- odpowiedział po chwili wahania.- Do widzenia. -Do widzenia-rzekła, i ruszyła tam skąd przybyła....

***

Gdy Laura usłyszała kroki, bez zastanowienia wskoczyła do szafy. Bała się reakcji swojej matki, gdy zauważy ją w swojej pracowni. Od zawsze wpajała jej, że nie może tu wchodzić, jednak ona była ciekawa jak jest w środku. Przez uchylone drzwiczki zobaczyła wchodzącą do środka swoją rodzicielkę w towarzystwie jakiegoś mężczyzny, dziewczynka nigdy go wcześniej widziała. -Po co tu przyszedłeś? Dobrze wiesz, że nie jesteś tu mile widziany.- warknęła kobieta. -Wydaje mi się, że nie wszystko sobie wyjaśniliśmy- odpowiedział ze stoickim spokojem. -To źle CI się wydaje! Teraz wynoś się z mojego domu, bo.... -Bo co? Uderzysz mnie?- Przerwał jej szyderczą uwagą i nim zdążyła jakkolwiek zareagować pchnął ją w stronę szafy, w której chowała się jej córka.

*** Laura przebudziła się z koszmaru. Ten sen nawiedzał ją co noc, dlatego niechętnie kładła się spać. Przez okno przedzierały się pierwsze promienie słońca, na zegarku widniała godzina piąta. Zajęcia odbędą się dopiero za trzy godziny, ale wiedząc, że już nie zaśnie wstała, przygotowała się do wyjścia i zaszła na dół. Na korytarzu wisiało wielkie stare lustro, spojrzała w nie, zresztą jak zawsze przed wyjściem. Przed nią stała szczupła blondynka, jej smutne zielone oczy, mimo że, starała się to zatuszować były podkrążone. Jasne pasma włosów kaskadami opadły na ramiona. Była tak podobna do matki, że czasami nie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych