Wróć do katalogu

Gdyby dał mi szansę

Dla tych kobiet, co przeszły piekło

Alicja L, opublikowano , 7 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Byłam wtedy mężatką i wcale nie jestem dumna z tego co zrobiłam, ale zrobiłam i powiem szczerze, chociaż nie jestem dumna, nie żałuję, bo i dlaczego mam żałować. Gdyby mój mąż był inny, ale niestety nie był i jest tak jakby sam sobie był winien. Chyba szukam dla siebie usprawiedliwienia, chociaż nie, przecież nie o to chodzi tylko o fakty, a ich już nic nie zmieni. Już trzy miesiące po ślubie wiedziałam, że popełniłam największy błąd w swoim życiu, ale wiedziałam też, że gdyby mężczyzna, którego poślubiłam był inny, bardziej czuły, bardziej opiekuńczy mogłabym go pokochać. Niestety, on nigdy nie dał mi szansy. Tak szybko, po ślubie pokazał mi gdzie jest moje miejsce, że tylko piekący po uderzeniu policzek przestał boleć, a serce i dusza bolały jeszcze długi czas. Do wielu rzeczy przywykłam, wiele rzeczy mój ślubny wymógł na mnie poprzez bicie, a wiele nauczyłam się sama. Przez wiele lat bałam się sprzeciwić woli męża, ale to wcale nie znaczy, że byłam bierna i nie robiłam nic, aby poczuć się odrobinę lepiej, aby poczuć się chociaż odrobinę wolna. Dbałam o siebie o swój wygląd i dzięki temu byłam atrakcyjną młodą kobietą, za którą na ulicy oglądali się mężczyźni, nawet ci troszkę młodsi ode mnie. Przyznam, że imponowało mi to, ale tylko imponowało i nic więcej. Czułam się lepiej poza domem, bo w domu byłam tylko pomocą domową, którą czasem wielmożny pan i władca zabiera do sypialni myśląc, że w ten sposób wynagrodzi jej wszystkie niedogodności życia codziennego. Jedynym szczęściem w czterech ścianach naszego domu był syn, który był dla mnie nagrodą za wszystkie cierpienia, był ucieczką od smutku i radością na każdy dzień. Kiedy wreszcie poszłam do pracy, odetchnęłam z ulgą, miałam teraz dla siebie kilka godzin, na które nie miał wpływu mój zaborczy małżonek. Byłam zadowolona z pracy a i szef był dosyć sympatyczny, więc pracowało mi się nieźle. Zaprzyjaźniłam się z kilkoma osobami z biura, więc czas spędzony w pracy nie był czasem straconym. Fakt trzeba było wywiązywać się ze swoich obowiązków, ale przecież praca w miłym towarzystwie jest samą przyjemnością. Tak mijał dzień za dniem, poukładałam sobie życie najlepiej jak umiałam, ale pewnego dnia wszystko się zmieniło. Dyrektor przyjął do pracy cztery nowe osoby, trzech mężczyzn i jedną kobietę. Wszyscy mniej więcej w moim wieku i wszyscy bardzo mili. Z początku nic się nie zmieniło, ale jeden z tych panów szczególnie przypadł mi do gustu. Nie, nie była to miłość ani wielkie zauroczenie, czułam tylko, że nie jest zadowolony z życia tak samo jak ja. Często rozmawialiśmy o swoich problemach, o swoich współmałżonkach i tak zawiązała się między nami nić porozumienia, coś jakby na kształt przyjaźni. Ktoś powiedziałby, że przyjaźń między kobietą i mężczyzną jest niemożliwa, bo prędzej czy później coś się wydarzy, albo on, albo ona, albo po prostu oni zapragną czegoś więcej. Musiałabym przyznać temu komuś rację, bo właśnie tak się stało. Dzisiaj nie potrafię powiedzieć, które z nas pierwsze wyciągnęło rękę po zakazany owoc, dość że właśnie do tego doszło. Początkowo były to bardzo rzadkie spotkania, kiedy jego pani nie było w mieście, ale później chcieliśmy troszkę więcej, więc kombinowaliśmy jak się dało, oszukiwaliśmy, kłamaliśmy wszystkich , aby tylko…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych