Wróć do katalogu

Girmuar Remix 1.02 (Giaur)

Parodia streszczenia szkolnej lektury "Giaur"

Dźwiękoświtopublikowano 26 listopada 20084 min czytania 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Girmuar Remix 1.02 (Giaur)

Zamilkły wreszcie węże syczące na brzegu Sopotu, przy ekstrawaganckiej skale i pomniku legendarnego eskimosa - bohatera wojny partyzanckiej na bazarze, zwycięzcy Kozaków spod Kędzierzyna Dolnego. Krajobraz jest mroczny i postsynaptyczny, przypomina bagienne mgliste opary. Miasto jest zniewolone przez arabskich łupieżców umysłów i nic nie jest takie jak milion lat temu. Narrator stupiędziesięciosiedmioosobowy wzywa mieszkańców do bitwy z niewidocznym zagrożeniem nuklearnym: "Bijcie się! Nie wierzcie w tę ich metafizyczną propagandę!" Na nic jednak się przydadzą nawoływania do stawienia ruchu oporu, gdyż mieszkańcy nie chcą się tłuc. Nie można się nad nimi litować.

Nagle narrator zauważa szybko płynący lotniskowiec wojenny. Podmiejscy rybacy tłumaczą, że to korsarze, lub mieszkańcy Grenlandii, po czym wsiadają na latające małpy i znikają za horyzontem. Po dziurawej łatanej asfaltem autostradzie A-643 wśród nocnej ciszy pędzi swym czarnym Ferrari F50 tajemniczy kaskader - to Girmuar, czyli tam i z powrotem. Choć jego twarz jest skryta pancernym hełmem straży pożarnej jednak widać w niej wielkie znużenie, a jego oczy mają szlachetny i uprzejmy wyraz. W jego samochodzie gra głośna muzyka POP.

Po zatrzymaniu samochodu spogląda w stronę skąpanego w absolutnym mroku miasta. Potem zerka w dal, jakby miał lornetkę z zoomem i przygląda się statkom na niebie. Dlaczego gapi się tak konkretnie? Czyżby ktoś mu wisiał kasę? Chwilę stoi na drodze, a potem pędzi jakby go drogówka goniła.

Do portu Gdańskiego zbliża się bogaty orszak arabski z ciężkim ładunkiem. Wódz wyprawy - przypakowany wiking ubrany w beżowy strój policjanta z Miami nakazuje przewoźnikowi odbicie kajaku od brzegu. Araby wypływają o pełni księżyca i wrzucają worek z wyszytym napisem "Lord Jim Makbet" w morskie odmęty.

Ponury

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych