Wróć do katalogu

GOŚĆ

fragment powieści "Wejście w arkana, czyli autoportret z filmem"

wpasinski1, opublikowano , 4 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Waldemar Pasiński: „GOŚĆ” – wyimek z powieści „Wejście w arkana, czyli autoportret z filmem”

To był rzeczywiście wstydliwy epizod ze studiów, od którego do dziś rumieniły się moje wspomnienia. Impertynencją posuniętą do zuchwałości jaskiniowych przodków zaskakiwałem bowiem i kolegów z akademika, i siebie samego. Była ona nierozsądna, niczym nie umotywowana i pierwotna jak braterski kamień na czaszce Abla. Koledzy napominali: - Uspokój się, wyluzuj. Wyzwiskami nikogo nie przyjmuje się w gości. – Nie pokora jednak, lecz zatwardziałość, biła w mym sercu – grzesznicy Dantego znają tę przypadłość. Pojawiał się dwa razy w roku – gdzieś w listopadzie i lutym. Wysoki, kanciasty, z głową na zero – krągłą jak piłka do futbolu. Miał lękliwe spojrzenie owcy i z lekka uśmiechniętą melancholię ascety. Od pokoju do pokoju żmudnie apostołował z plecakiem trzeszczącym od książek: tu o dharmie, tam o nirwanie, a tam nauki dalajlamy. Mało kto kupował. Kiedy stawał w drzwiach naszego lokum, mówiłem: - Czego się plączesz, łysy robalu, z workiem od Buddy ciężkim jak garb?! Komu chcesz sprzedać tłustego guru, kiedyś, farfoclu, sam chudy jak śledź? Po kartce sprzedajesz – dwie myśli na raty, czy też modnego lamę na wagę kładziesz jako sałatkę z kory mózgowej? Ha, milczysz?! - milczysz, gdy trzeba bronić książek, które dźwigasz?! milczysz, karaluchu, gdy trzeba bronić duchowych zawiłości dzwonków i młynków z Tybetu?! milczysz, więc jesteś zwiędłą prezerwatywą, bo zwiędła prezerwatywa najzwyczajniej pęka! – Znosił obelgi z uległością przeganianego kopniakami psa, chociaż kilkoma ruchami pięści mógł mnie przywołać do grzeczności. Nie czynił tego – idąc za Buddą, wyrzekł się przemocy. Niemniej cierpiał. A mnie podniecała bezradność kolosa: był oślepionym Samsonem, któremu byle ulicznik mógł podstawić nogę i wykraść jadło z misy. Cóż, słabi są zawsze okrutni. Mijały lata na inwektywach. Pewnego razu, w wilgotny wieczór,

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych