Grubasek cz.1 ( R: I PodR 1 i 2)
Pierwsza część powieści. Rozdział pierwszy; podrozdziały 1 i 2. "Opis bohatera i wstęp do powieści"
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
I
1
- Wstawaj grubasie! Długo mam czekać! Już! Z wyra i do szkoły!
Sebastian uniósł powoli, delikatnie powiekę lewego oka i jeszcze zaspanym stanem umysłu począł wyszukiwać źródła hałasu. Uciekające mimowolnie oko do góry (bądź, jak kto woli – do tyłu) zachęcało tylko podniesioną „zasłonę”, aby niczym kurtyna, opadła ponownie. Tak też się stało.
- GRUBASIE!
Zaskoczony kolejnym wrzaskiem otworzył tym razem oboje oczu. Pokręcił nimi po orbitach, wybudzając się jednocześnie, po czym przymrużył jak mógł i wysuniętą dopiero z pod kołdry tłustawą dłonią przetarł z zaropienia.
- Mamo. Nie krzycz. Proszę – powiedział zaspany tak mocno, że można powiedzieć, iż dalej spał. - Nie mów do mnie mamo, bo dobrze wiesz… za młoda jestem, abyś mnie tak nazywał – odparła oburzona, lecz raczej trochę do siebie, aniżeli do niego. Usłyszawszy słowo „młoda” z własnych ust, uśmiechnęła się w przestrzeń, rozdziawionymi palcami dłoni przetarła krótkie blond włosy, po czym sama przeleciała dłonią po swojej talii kręcąc delikatnie biodrami. Na oko miała może z dwadzieścia cztery, może dwadzieścia pięć lat. W dowodzie natomiast dwadzieścia siedem. – No już! Śniadanie chcesz, to sobie zrób. Dobrze wiesz jak wyglądasz – rozpoczęła wrogo patrząc na syna. Ręce zbite w pięść złożone miała na boczkach. Pochylając się nad łóżkiem Sebastiana Sylwia, bo tak miała na imię, gdyby mogła (a chciała) chętnie uderzyłaby go w twarz, aby tylko nie musieć się do niego odzywać. - Już wstaje – oznajmił i przeciągnął się leżąc na plecach. Rozlewająca się wszędzie warstwa tłuszczu wypełniła prawie całość jego dwuosobowego łóżka. – Już. Już. Daj mi tylko minutkę. - Może jeszcze hamburgera do tego? – Parsknęła, widocznie rozbawiona własnym żartem, po czym nerwowo potrząsając głową szepnęła coś do siebie i ruszyła do wyjścia ze sztucznie oświetlonego pokoju Sebastiana. – Masz się uczyć! Rozumiesz! Kończysz gimnazjum i idziesz na własny rachunek! - Wiem mamusiu. Słyszałem to nie raz. - No, więc już! Wstawaj! – Sylwia trzasnęła drzwiami dodając w ten sposób, jak bardzo dużo wysiłku psychicznego kosztowała ją rozmowa z synem. Jedynym synem.
Sebastian, gruby nastolatek, mający, co najmniej trzy, może cztery podbródki, kolana i łokcie schowane w zwałach tłuszczu, płaską od wlaną weń tłuszcz twarz, płytki oddech i jeśli mogę się tak wyrazić, parszywe życie – nasz bohater spojrzał wysoko, głęboko w biały sufit jego malutkiego pokoju i z trudem przesuwając skórę na twarzy, uśmiechnął się szczerze od ucha do ucha.
-Mój kolejny, piękny dzień – i zachichotał uruchamiając efekt łóżka wodnego na kołdrze nań leżącej.
2
- Cześć tato – przywitał ojca miło Sebastian mijając stół jadalny, zaraz po tym, jak w piżamie wyszedł ze swojego pokoju.
Całe mieszkanie, mieszkanko, mieszczunio, miało może ze trzydzieści metrów kwadratowych powierzchni. Dwa tycie pokoje, podłużne i surowe, jedna na kremowo umeblowana kuchnia, równie mała, co połowa pokoiku Sebastiana, mała łazienka i przedpokój, gdzie wisiało jedno lustro w surowym, sosnowym obramowaniu, po prawej od drzwi. Po lewej od nich przybity był mahoniowy wieszak na trzy kurtki, gdzie dwa wypustki „zamieszkiwały” ubrania jego matki, a jeden pozostały, ten po środku, przywłaszczył długi na półtora metra prochowiec i szorstki szary kapelusz.
Kuchnia wyglądała zwyczajnie. Kremowe pułki na wysokości głowy, kremowe pułki na dole, jedna kuchenka gazowa, na której stała pusta patelnia po (chyba) jajecznicy, jeden stół po środku, mały, okrągły i jeden ojciec pijący kawę i czytający poranną gazetę. Koło niego na stole bez obrusa leżał talerz po czymś (chyba po jajecznicy) z położonym na nim widelcem. Tym kimś, meblem w kuchni o przezwisku „Ojciec”, był Seweryn Koń. Głowa domu, maszynka do zarabiania pieniędzy. Szara klasa robocza jego świata, czyli jeden z przedstawicieli trybików tego…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil DanNight
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…