Gruby Burns
W hołdzie Grochowiaka, opowiadanie inspirowane jego wierszem, ,,Burns".
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Gruby Burns
Pierwszy raz spotkałem Grubego Burnsa na przyjęciu u Groszka. Dym gęsty, że aż przyjemny, unosił się między nami, a my trwaliśmy jakoś tak leniwie, niczym w letargu. Rozmowy nam się kleiły (bardzo było duszno i wilgotno), toczone zresztą flegmatycznie, tak jak przelewa się koncentrat krwi z menzurki do menzurki. Wypatrzyłem dość wcześnie Burnsa wśród pozostałych gości, ale w zasadzie nie wiem, co skłoniło mnie do zainteresowania się jego osobą. Był zaniedbany, nieogolony, tłusty, spocony i pijany – stanowił niezbyt apetyczną figurę towarzyską. Łypałem cały czas na niego kątem oka, choć póki co nie miałem odwagi, a może ochoty podejść. Wiem, chyba brakowało mi bodźca. Tak, to było to. Stał cały czas w tym samym kącie, koło akwarium z bojownikami. Taki był Groszek – uwielbiał patrzeć, jak te ryby się zabijają, jak powoli stają się wrakami tego, czym były, gdy przychodził po nie do zoologicznego. Jak jeszcze żyją, choć sprawiają wrażenie poszarpanych zwłok. I jak już nie żyją, a glonojad obskubuje ich martwe ciała z cienkiej warstwy osadów i szlamu. A może właśnie ciała skubał? W każdym razie stał tam Burns, niczym niewzruszony i jakoś natrętnie prawdziwy wśród nas, jakby lekko zawsze zachwianych między prawdą, a quasi – prawdą. Trochę jak poczwarka pełzająca wśród powyrywanych, kolorowych skrzydeł motyli. Choć Groszek postarał się o rozmaite doskonałe jak i pospolitsze trunki, Gruby co jakiś czas wyciągał zza pazuchy własną piersiówkę i pociągał uczciwego chełsta. Z nikim nie rozmawiał, za to patrzył. Patrzył dużo i śmiało. Zwłaszcza na dekolty pań. Wcale się z tym nie krył i to wydało mi się bardzo zacne i uczciwe. Polubiłem go za to gapienie. O wiele bardziej prawe, niż by się komuś mogło wydawać. Gdzieś tak około godziny 23, kiedy już całkiem zatraciłem się w tym lewitującym świecie M3 Groszka, kiedy rzeczywistość znaczyła – my, kiedy prawda znaczyła – nasze słowo, kiedy już wiedziałem, że mógłbym tam pozostać po wsze czasy, gdy już alkohol upoił mnie kojąco i mogłem zapaść się w gnieździe najznakomitszej iluzji Groszka, zobaczyłem, że Burns, pierwszy raz tego wieczoru, z kimś rozmawia. Podszedł do niego Hamciu. Zamienili parę zdań, a może tylko postali razem – nie wiem. Nie widziałem dokładnie, a nie chciało mi się za nic ruszać z miękkiego, zakurzonego fotela. Jakiś czas później, gdym już prawie zasypiał, zamajaczył nade mną czyjś kształt. Wyregulowałem ostrość widzenia, na ile byłem w stanie. To Gogo. Spojrzał na mnie jakby z małym powątpiewaniem, które płynnie przeszło w smutek. -On zaraz będzie szedł. Idź z nim. Z Burnsem. -Nie mogę. -Dlaczego? -Nie znam go. -A, racja... Spojrzeliśmy po sobie. -Zbiera się. Idź już. Wstałem, pożegnałem uprzejmie i szczerze, ale nie wylewnie, Groszka i wyszedłem do klatki za Burnsem. -Idę z tobą, mogę? – starałem dotrzymywać mu kroku, choć nie było to łatwe. Strasznie dziwne – gdybyście ujrzeli go tak idącego z okna – nigdy byście nie pomyśleli, że porusza się tak prędko, bo nie było w jego chodzie nic z pośpiechu. -Hy... – nie wiem, zaśmiał się
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Robin Goodfellow
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…