Wróć do katalogu

Gryzę ramię

Opowiadanie o ludziach-przedmiotach. W ramach 500 słów dziennie + rysunek Marka. Narrator pierwszoosobowy, inny niż autor, doprowadził do poczucia, że tekst nie jest mój.

kapustka, opublikowano , 11 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Budzik. Wczoraj Witek pewnie liczył, że będę narzekał, kwękał, cholera wie co jeszcze. A ja wypaliłem „żyję jak król”. Jego gęba, zresztą mniejsza z tym. Tak rzuciłem dla hecy. Kawa i buła z sopocką na śniadanie. W sumie, co go zdziwiło? Niech popatrzy na studenciaków, co podają żarcie za trzy zeta od godziny. Winda. Albo budowlańców, skitranych w baraku, daleko od domu. Z majstrem na głowie. Ja nie mam co narzekać.

Stoję obok skrzyżowania o wpół do siódmej. Słońce już pełne, ale wciąż mało ludzi. Ekipa porządkowa zrywa plakaty z przystanku. Mija kwadrans. Moja dostawa przyjeżdża spóźniona. Nieznoszę ludzi, co witają się na odczepnego. Ten wymamrotał „dobry”, podał mi dwa wózki i tyle. Wystarczy, żeby schrzanić najlepszy nastrój. Ciągnę na wysepkę pomiędzy pasami. Ulice ożywają.

- Proszę – wręczam gazetę. Facet nawet nie podziękował, tacy są ludzie! – Kurna ale upał, zaraz się uduszę! – zagaduję i wciskam milczącej babie. Na czerwonym świetle mruczę „Było to temu to było w maju, Bajubaj baju baj”. Podchodzi urzędas. – Dzień dobry, jak zdrówko? Może chce pan ... – wyciągam rękę. Ale on udaje, że się na coś zagapił. Myśli, że tego nie widać? Że jestem jakimś debilem? Koleś, takie „oj, muszę się zagapić” widać na kilometr! Przejeżdża czerwony tico. Sprawdzają, czy nie wręczam po dwie sztuki i czy w ogóle stoję.

Podchodzi kobieta, patrzy wyraźnie na mnie i czeka na egzemplarz szmatławca. Pokazuję nagłówek – „religijny bankomat”, koniec świata droga pani, po prostu koniec świata. Bankomaty są bardziej wierzące od nas. – zaczynam rozmowę. Stoimy razem. – To miasto, to jeden wielki śmietnik ...– dorzucam ale ona nie kuma. Nie kuma i nagle wybucha. – Dostanę tę gazetę, czy nie!? – Nie wytrzymuję, podaję jej pogniecioną i mówię. – Trochę szacunku, głupia babo!

Nie mam co narzekać. Opróżniłem wózki i puszczam sygnał po dostawę. W międzyczasie podchodzi koleś. – Szmatławca już nie mam. Dziś chrzanili o jazzie nad Odrą. A to syf! I jeszcze ten debilny pomysł aby sądzić esbeków. Powinien mi pan dziękować, że już nie ... – Chyba znudzony odwraca się i odchodzi.

Wracam do swej dziupli. Odsypiam kilka godzin. W kurierze wiadomość dnia: autobus został przecięty przez tramwaj. Nie ma trupa. U Graczyków komplikacje. Ewelina wygrała z rakiem. Ale gdy wracała ze szpitala, jej samochód został przecięty przez tramwaj. Cholera, o co chodzi z tymi tramwajami? Tak nimi straszą, że zaraz ocipieję! Jak tu wyjść do roboty jutro, ja przecież mam przystanek tuż obok. Uspokajam się, bo już 18:30. Otwieram warkę i nastawiam „jaka to melodia”.

Wieczorem wpadam do knajpy. Spoglądam głęboko w oczy Witkiem. Mocno ściskam dłoń. Takie przywitanie to ja rozumiem. - Pamiętasz, co wczoraj powiedziałem? - Że żyjesz jak król. - Ja pieprzę, chyba się myliłem. Nienawidzę tych ludzi. - Ale robota dobra .. - Witek, ja dla nich jestem taką samą częścią ulicy jak kosz na śmieci. - Oj, się przejmujesz. Odpowiadam spojrzeniem. - Dobra, zaskocz ich. Czego chcą? - Gazety oczywiście. - A ty czego? - Żeby traktowali mnie jak człowieka. - To chyba ... musisz stać się gazetą ... rozumiesz? Witka nieźle pogięło. Siedziałem tam jeszcze chwilę. Rozmawialiśmy o Bogu.

2 Rozdawanie goździków na ulicy. Wynagrodzenie 8zł netto/h. Wymogi: komunikatywność, dyspozycyjność, uczciwość, brak alergii na kwiaty, odpowiedzialność, dobra prezencja i miła aparycja. Wykształcenie: brak lub niepełne podstawowe.

Ta robota to święto kobiet. Codzienne święto kobiet. Jestem schowany za ogromnym pękiem bezpłatnych goździków i wciskam je wszystkim, jak leci. Rutyna dawania spotyka rutynę otrzymywania. Bierz kwiatek i spadaj. Pierwszy wręczam sympatycznej kobiecie, zapewne w wakacje pojedzie nad Bałtyk, lubi kokietować i dbać o siebie. A dwudziesty wciskam komuś. Może nawet nie, może tylko mi się zdawało, że go wcisnąłem. Cholernie łatwo przywyknąć. Budzik.

Dostaję dwa wózki. Mam mało czasu. Normalnie zerkam na okładkę i tył. Tym razem czytam po całości. Zapamiętuję tytuły i co bardziej poruszające kawałki. Orka zjadła swojego trenera, dobre. Minister ma poczucie krzywdy, słabe. Banki uważniej zbadają klientów, ważne. Pielęgniarki strajkują, przewidywalne. Powtarzam. Uczę się sytuacji na zdjęciach. Siódma. Jestem gotowy na poprowadzenie tej lekcji. Lekcji z wiedzy o świecie. Stałem się pieprzoną gazetą.

Czas się rozdać. Podchodzi dwudziestoletnia dziewczyna. Bardzo powoli przybliżam pismo do jej wyczekującej ręki i strzeszczam. Patrzy jak na świra ale słucha. Podchodzą inni. Ktoś robi zdjęcie. Chichot. - Średnia miesięczna cena spotowa wynosił 78,39 euro i wciąż była ponad dwukrotnie wyższa niż średnia z, 2009 roku ukazał się nowy longplay Robbiego Williamsa, "Reality Killed The Video Star". Dyskografię Take That zamyka krążek "The Circus", który ukazał się 1 marca. Wtedy zagłosuje nad nią Senat Kalifornii. Jeśli tak się nie sprawdzi, to jako pierwszy będę mógł powiedzieć: cóż, stary, nie udało się. Testowaliśmy jeszcze kilku zawodników, ale na dzień dzisiejszy nie mamy wiadomości, że któryś z nich zagra w rundzie wiosennej w Cracovii.

Wypaplanie całości…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych