Wróć do katalogu

Gwieździsty blask

Kornelia musi zmierzyć się ze swoimi koszmarami, które nawiedzają ją nie tylko w nocy.

FunVirtualnaJa, opublikowano , 4 min czytania, 3,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Poczułam promyki słońca na mojej skórze. Były właśnie w trakcie jakiegoś tańca który toczy się już od kilku godzin. Napotykają przeszkody zwane cieniem. Jednak niezrażone mrocznymi miejscami do których nie mogą dotrzeć tańczą dalej. Uwielbiam obserwować ich pełen radości taniec. Niczym się nie przejmują tylko robią swoje. Jakby nic innego nie istniało. Dlaczego ja tak nie potrafię? Być jak promyki słońca, które wywołują u wszystkich uśmiech. Ja u swych rodziców wywołuje jedynie grymas niezadowolenia czy rozczarowania. Nie mogę pogodzić się z moją przeszłością. Wciąż wraca do mnie jak bumerang. Potargałam włosy ręką. Były długie i grube. Kochałam je, były one moim dużym atutem w wyglądzie. Na szczęście o niego nie musiałam się martwić wszyscy uważali mnie za ślicznotkę- ja w lustrze widziałam pozostałości po kimś kim byłam. Spoglądam na spakowaną torbę, muszę wyjść do szkoły pełnej durniów i ludzi, którzy uważają się za wielkich, a tak naprawdę są tacy mali i bez znaczenia. To mnie nawet czasem bawi. Ci wszyscy młodzi ludzie mają pełno sieczki w głowach. Noszą głowy wysoko, a tak naprawdę kulą się w środku w obawie przed opinią innych. Noszą głowy wysoko, a paraliżuje ich strach przed wykonaniem pierwszego kroku do bycia sobą. Skrzętnie ukrywają to co mają najcenniejsze bo chcą udawać szarych niczym nie wyróżniających się ludzi. Kręcę głową przez ludzką głupotę i podnoszę się z miejsca pełnego ciepła i zrozumienia- moje łóżko zawsze przyjmie mnie w swoje ciepłe ramiona, utuli do snu, wysłucha nie powiedziawszy ani słowa. Ubieram się w przygotowane już ubrania, chwytam plecak. Ruszam. Krok, drugi, trzeci, szesnasty. Odkąd pamiętam liczę kroki. Pomaga mi to się odprężyć, zawsze ta sama liczba. Jest stała jak mało co w moim życiu. Przyzwyczaiłam się, że nie mogę się przyzwyczaić do nikogo i do niczego. Owszem to bardzo ironiczne

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych