Historia jednej piosenki
Niezrozumiała jest dla mnie popularność pewnego utworu i uważam to za swoisty fenomen. Spróbowałem przelać swoje myśli na papier w postaci fikcyjnej historii jego powstania. Jest to żart i nie ma na celu obrazy zarówno autora, jak i zwolenników.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Mieszkanie miało powierzchnię około 35 metrów kwadratowych. Białe jak śnieg ściany zdawały się powiększać optycznie przestrzeń, jednak ich bardzo niefortunny układ skutecznie to maskował. Długi korytarz kończył się oknem, które wyglądało na zagracone przez nowych lokatorów podwórze. Na lewej ścianie znajdowało się dwoje drzwi, z czego pierwsze prowadziły do garderoby, która z trudem zmieściłaby jedną dorosłą osobą, zaś następne do łazienki, w której można było znaleźć kabinę prysznicową, małą umywalkę z lustrem i kompakt, czekający na osadzenie. Biało-białe płytki na ścianach i czarno-biała szachownica na podłodze zdradzały, iż pomieszczenie to zostało już prawie wykończone. Naprzeciwko wejścia do łazienki znajdowały się drzwi do przyszłej kuchni, która połączona była z podobnie surowym pokojem dziennym. W tym ostatnim znajdował się jedynie pokryty beżowym welurem tapczan. To właśnie na nim siedziała Kasia ze swoim przyszłym narzeczonym.
- No do jasnej **** – zaklął siarczyście chłopak.
- Misiu, daj spokój – uspokajała dziewczyna.
- Mówiłem ci już, żebyś skończyła z tym misiem ! Jestem Majk – M-A-J-K – przeliterował.
Nie tylko Kasia nie mogła się przyzwyczaić do nowego imienia swojej drugiej połówki. Michał – bo tak brzmiało jego prawdziwe imię, spędził rok w Wielkiej Brytanii, w miejscowości Birkenhead, nieopodal Liverpoolu. Ponieważ Anglicy niezbyt radzili sobie z poprawną wymową jego imienia, szybko zaczęli mówić na niego Mike, co jego kolegom z pracy zaoszczędziło niepotrzebnych zupełnie gestów uprzejmości i nauki wymowy polskich głosek. Michał, zasmakowawszy wielkiego świata i zarobiwszy parę groszy na własne utrzymanie w kraju, zdecydował się wrócić do Polski. Wykorzystał przywiezione pieniądze jako wkład własny do kredytu hipotecznego i tak oto stał się właścicielem niewielkiego mieszkania w dzielnicy Warszawa-Ursynów. W ramach konsolidacji życiowych zmian, Michał obwieścił znajomym, że mają go nazywać Majk, gdyż prawdziwe imię wydawało mu się zbyt pospolite. Przyzwoitość, która charakteryzowała jego najbliższe otoczenie, nakazywała niepoprawianie zarówno pisowni, jak i wymowy. Tym sposobem nowe imię zostało przyjęte w atmosferze cichej aprobaty.
- No zaraz **** tę przeklętą butelkę ! – kontynuował nieparlamentarnie chłopak.
- Poczekaj, pomogę ci. Teraz spróbuj.
Gumowy korek razem z korkociągiem wyskoczył z butelki, a Majk wyrwany tak gwałtownie z dotychczasowej równowagi, z całej siły uderzył łokciem Kasię. Dziewczyna chwyciła się za nos, który bardzo szybko zaczął nabierać koloru dojrzałej wiśni. Chłopak, oceniwszy jej stan, poszedł do lodówki – jedynego sprzętu AGD w mieszkaniu i znalazł parę kostek lodu – pozostałości po „parapetówce” z zeszłego tygodnia. Zużywał właśnie ostatnią, przykładając ją do opuchniętego nosa Kasi, gdy zadzwonił jego telefon. Zgrabnym ruchem wyciągnął go jedną ręką z kieszeni, rozsunął i rezolutnie rzekł do słuchawki:
- No ?
Kasia, nieco jeszcze zamroczona po ciosie jaki otrzymała, nie bez wysiłku podsłuchała fragmenty rozmowy:
- Mmmm ? ... Co robię ? ... Wino otwieram... No wino ! Z kim ? No z dziewczyną ! No jak nie słyszysz. Mówię, że otwieram wino ze swoją dziewczyną ! ... Co ? No Kasią przecież ! Hmmm ? No ja myślę, że nie będziesz przeszkadzał... No to strzałeczka !
Michał…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil wu.de
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…