Historia pewnego Anioła - Część pierwsza
Historia pewnego Anioła oraz pewnego Marzenia...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
{i}Pewnego razu był sobie Anioł. Gdy był on jeszcze bardzo młody zdarzył się nieszczęśliwy wypadek i Anioł spadł z Nieba na Ziemię... Młody Anioł nie mógł powrócić do nieba, ponieważ jego skrzydła były jeszcze bardzo słabe, i nie uniosłyby jego ciężaru...
Młody Anioł nie mając żadnego wyboru został zmuszony do życia pośród ludzi...
Mijały dni, miesiące... lata... a Anioł przyzwyczaił się do życia pośród ludzi. Mógł ich nawet nazwać swoimi przyjaciółmi, bowiem wiele osób troszczyło się o niego... Anioł doceniał ich pomoc i bardzo im za nią dziękował, lecz w głębi swego serca pozostawał bardzo smutny, gdyż dobrze pamiętał, że jego miejsce nie było na Ziemi lecz w Niebie, pośród innych aniołów.
Anioł marzył... każdej nocy marzył o dniu w którym powróci do Nieba i wraz z innymi aniołami będzie mógł poznać czym jest prawdziwe szczęście.
W końcu Anioł zdecydował, że już czas aby opuścić Ziemię... Pożegnał się ze swoimi przyjaciółmi, którzy życzyli mu powodzenia i nie odwracając się za plecy ruszył w drogę.
Była piękna księżycowa noc, gdy Anioł wspiął się na najwyższą górę na Ziemi, z której był już w stanie dostrzec bardzo odległe wrota prowadzące do Nieba. Anioł zaczął się zastanawiać nad tym cóż mogłoby znajdować się po drugiej stronie tych wrót... Wyobraził sobie piękne zielone łąki, doliny z jeziorami czystymi jak kryształowa łza, pałace, kolorowe tęczę, stoły zastawione kuszącymi przysmakami i wiele, wiele innych... lecz przede wszystkim byli tam inni aniołowie, których tak bardzo pragnął spotkać...
Jeden z nich dostrzegł stojącego na szczycie góry Anioła i natychmiast kazał otworzyć bramę prowadzącą do Nieba, i przygotować wyśmienita ucztę. Gdy tylko wrota się otworzyły Anioł dostrzegł wszystkie wspaniałości Raju, dokładnie tak jak je sobie wymarzył... Jego serce zapłonęło.
‘To właśnie tam jest moje miejsce!’ Krzyknął i nie czekając już ani chwili dłużej rozpostarł swoje piękne, białe jak śnieg skrzydła i wzniósł się w powietrze.
Otwarte szeroko wrota zbliżały się coraz bardziej i gdy były już na wyciągniecie ręki Anioła jego skrzydła zaczęły płonąć z bólu...
Anioł powoli zaczął opadać... Machał skrzydłami ze wszystkich sił, lecz wrota coraz bardziej się od niego oddalały.
Zmęczenie i ból w skrzydłach narastały... Anioł z trudem łapał oddech desperacko starając się utrzymać w powietrzu... lecz w końcu uległ...
Anioł zaczął spadać. Ziemia zbliżała się niebezpiecznie szybko. Nie było ratunku...
W wyniku upadku Anioł połamał sobie wiele kości... Ból był przeogromny... Ostatkiem sił Anioł uniósł głowę i spojrzał w kierunku wrót, które wolno zaczęły się zamykać. Po chwili jego głowa opadła i stracił przytomność.
Obudził się wiele dni później w pobliskiej wiosce, której mieszkańcy postanowili się nim zaopiekować... Minęło wiele miesięcy nim Anioł mógł wstać z łóżka, lecz gdy tylko się to stało, podziękował mieszkańcom za opiekę i ponownie wyruszył na najwyższą górę na świecie. Jeden z aniołów zauważył go z Nieba, kazał otworzyć wrota i…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil filoosof
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…